Szok. Jeszcze do niedawna był dzielnicowym z Komisariatu Policji w Żmudzi, któremu gratulowano postawy i odwagi. W służbie od ponad dziesięciu lat. Dziś jest oskarżonym m.in. o napaść, groźby, zdemolowanie auta i próbę rozboju. Śledczy podejrzewają, że może być niepoczytalny.
W grudniu 2017 roku informowaliśmy o tym, że 35-letni Łukasz M. (były już dzielnicowy z komisariatu w Żmudzi) został zatrzymany w sprawie kradzieży i porzucenia auta, a także uszkodzenia innego (miał grozić pobiciem mężowi swojej kochanki i zniszczyć mu samochód). Postępowanie w obu sprawach wszczęła Prokuratura Rejonowa w Chełmie. M. nie usłyszał zarzutów, ale przeciwko niemu od razu wszczęte zostało postępowanie dyscyplinarne oraz w kierunku wydalenia ze służby z uwagi na ważny interes społeczny.
Z dnia na dzień M. trafił na oddział psychiatryczny chełmskiego szpitala (powodem miały być stany nerwicowe). Po czterech dniach wyszedł na własną prośbę i znów „narozrabiał”. Tym razem na tyle poważnie, że po ponad 10 latach w mundurze wyleciał z hukiem z policji (rozkazem komendanta wojewódzkiego Policji w Lublinie z dnia 11 grudnia 2017 r. Łukasz M. został zwolniony ze służby). Ponieważ „incydent” miał miejsce na terenie Wojsławic, śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Krasnymstawie, ale z uwagi na to, że podejrzanym był policjant, szybko przejęła je Prokuratura Okręgowa w Zamościu, ściągając dodatkowo poprzednie akta od chełmskich śledczych.
– Bezpośrednio po opuszczeniu szpitala Łukasz M., będący jeszcze funkcjonariuszem policji, 9 grudnia 2017 roku w Wojsławicach, działając wspólnie i w porozumieniu z wielokrotnie karanym Robertem M. (lat 44), pobił Mateusza K. – informuje Bartosz Wójcik, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu.
Tej samej nocy pijani w sztok policjant z recydywistą zatrzymali na drodze VW Bora, którego chcieli ukraść. Siedzącego w nim Damiana S. uderzali i kopali, aż mężczyzna stracił przytomność. Dla dzielnicowego to wciąż było za mało – zaczął kopać w stojące audi Przemysława Z., zbił szybę i porysował lakier. Każdy z poszkodowanych zadzwonił pod numer alarmowy. Na miejsce wysłany został patrol, który zatrzymał agresywnego policjanta. Byli przy tym poszkodowani, którym M. od razu zaczął się odgrażać pobiciem.
Krewki 35-latek omówił badania stanu trzeźwości, zaś u jego kolegi alkomat wykazał około dwóch promili. Zaraz po zatrzymaniu trafił na „dołek” do Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. Nim wytrzeźwiał całkiem, solidnie dał się we znaki kolegom. Do tego stopnia szalał w celi, że konieczne było wezwanie karetki z lekarzem. M. znów trafił na oddział psychiatryczny. Przez ponad miesiąc lekarze sprzeciwiali się wykonaniu z jego udziałem czynności procesowych. Ostatecznie dopiero 11 stycznia tego roku Łukasz M. opuścił szpital.
Wreszcie usłyszał zarzuty
Były policjant po wyjściu ze szpitala został zatrzymany przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. Doprowadzony do prokuratury usłyszał łącznie 7 zarzutów, m.in. kierowania gróźb karalnych, pobicia, usiłowania rozboju. Jak dotąd nie przyznaje się niczego i konsekwentnie odmawia składania wyjaśnień. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury o tymczasowy areszt dla 35-latka. W Zakładzie Karnym w Zamościu M. ma przebywać do 11 kwietnia.
– Z uwagi na zachowanie Łukasza M. w chwili czynów, fakt przebywania przez niego dwukrotnie na oddziale psychiatrycznym oraz fakt uprzedniego leczenia psychiatrycznego prokurator zdecydował o przeprowadzeniu badań podejrzanego przez biegłych psychiatrów w kierunku stwierdzenia jego poczytalności. Termin badania przypada na początek marca. W zależności od treści opinii podjęte zostaną dalsze działania w sprawie – mówi prokurator Wójcik.
Robert M. przyznał się, złożył wyjaśnienia i trafił do aresztu tymczasowego. Obu grozi od 2-12 lat więzienia.
Koledzy Łukasza M. mówią, że problemy „z głową” i agresją pojawiły się u niego po tym, jak we wrześniu tamtego roku został brutalnie pobity przez parę młodych rodziców, dwudziestokilkulatków, za to, że stanął w obronie taksówkarza, którego auto kopali nocą po pijaku. Do szpitala trafił wówczas lekko wstawiony, przez co później musiał się tłumaczyć śledczym, czy wypił wódkę przed interwencją (co jest zabronione) czy na uśmierzenie bólu i z obawy, że stracił oko w bójce. (pc)




![Co jeszcze znaleźli pod Dubienką? [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/04/b-itwa-pod-dubienka-5-1-218x150.jpg)











![Chełmianka przegrywa mecz na szczycie. Avia umacnia się w fotelu lidera [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/04/chelmianka-chelm-218x150.jpeg)












