Ciało zmarłego leży w domu

Przechowywanie zwłok w domu, w temperaturze pokojowej jest co do zasady niedopuszczalne. Ale tak się dzieje. Otwarta trumna z ciałem leży na kuchennym stole, a bliscy zmarłego schodzą się na nocny różaniec. – Jak to możliwe, że sanepid pozwala na coś takiego, tym bardziej w środku pandemii? – pyta zszokowany chełmianin.

Dzień przed pochówkiem pracownicy zakładu pogrzebowego przywożą trumnę z ciałem zmarłego do jego domu. Trumna leży otwarta w kuchni na stole lub w pokoju – wsparta na krzesłach czy taboretach. Rodzina i przyjaciele zmarłego zbierają się w pomieszczeniu, by przez całą noc (tzw. „pustą noc”) czuwać nad zmarłym, modlić się i odmawiać różaniec. Zmarłemu wkładają do ręki zapaloną gromnicę, która ma oświecać duszy drogę do nieba. W domu trwa głośny lament aż do pogrzebu.

Dopiero wówczas zmarłemu zamyka się oczy, całuje w czoło lub dłoń i wyprowadza trumnę z mieszkania, stukając nią o próg. Stołki czy krzesła, na których stała, bezwzględnie muszą zostać przewrócone, aby dusza zmarłego nie została w domu. To nie zwyczaje XIX wieku, a współczesnej polskiej wsi.

– To straszne. Z ust zmarłego wycieka wydzielina, ciało rozkłada się, leżąc w cieple. Jak to możliwe, że sanepid pozwala na coś takiego, tym bardziej teraz – w samym środku pandemii? – pyta chełmianin, zszokowany faktem, że mimo upływu stuleci, na wsiach w dalszym ciągu praktykuje się takie obyczaje „oswajania śmierci”.

Ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych mówi wprost: „Najpóźniej po upływie 72 godzin od chwili zgonu zwłoki powinny być usunięte z mieszkania celem pochowania lub w razie odroczenia terminu pochowania – złożone w domu przedpogrzebowym lub kostnicy do czasu pochowania”.

Zgodnie z zasadą od chwili zgonu aż do pochowania zwłoki powinny być też przechowywane w taki sposób, aby nie mogły powodować szkodliwego wpływu na otoczenie. Jak to się ma do przechowywania zwłok w domu, w temperaturze pokojowej? Szczególnie teraz, jak wskazuje nasz czytelnik, gdy tak naprawdę nie wiadomo, kto jest czy był zarażony koronawirusem, a naukowcy potwierdzili obecność wirusa w tkance ocznej zmarłego?

– To są wrażliwe kwestie – odpowiada Elżbieta Kuryk, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie. – W sytuacji, gdy wiadomo, że zmarłym była osoba zakażona, kategorycznie nie wolno transportować zwłok do domu. Jeśli natomiast dana osoba zmarła z innych powodów, nie widzimy potrzeby zmiany zwyczajów.

Z czasem, wraz z wymianą pokoleń, to się zmieni, ale jak na razie nie zrobimy w tym temacie żadnej rewolucji. Tak to wygląda w całej Polsce, nie tylko u nas. Poza tym w domu zbiera się tylko najbliższa rodzina, a nikt nikogo tam na siłę nie ciągnie – tłumaczy dyrektor. (pc)