Cieknie z paneli. Kto ma usunąć usterkę?

Mieszkańcy gminy Siedliszcze montowali panele słoneczne ogrzewające ciepłą wodę użytkową. Na wadliwe działanie urządzenie, tuż przed upływem gwarancji, poskarżyła się mieszkanka Janowicy. – Z jednej z rurek cieknie woda i niszczy blachodachówkę. Ani wykonawca ani gmina nie poczuwają się do obowiązku usunięcia usterki – tłumaczy Wanda Maziarczuk. Zainstalowaliśmy kilkaset takich urządzeń i było zaledwie kilka reklamacji. Problem pojawia się w wyniku złego użytkowania – tłumaczą urzędnicy.

Kilka lat temu gmina Siedliszcze montowała swoim mieszkańcom kolektory słoneczne do ogrzewania wody użytkowej. System różnił się do promowanych wtedy i kosztujących kilkanaście tysięcy złotych paneli słonecznych. Działa na podciśnienie, bez udziału prądu a w instalacji jest zwykła woda, a nie – jak w przypadku tradycyjnych kolektorów – specjalny płyn. Systemy różnią się też wyglądem. W tym montowanym w Siedliszczu, zbiornik na wodę znajduje się na zewnątrz. Przed zimą trzeba dobrze spuścić wodę z urządzenia, żeby mróz nie rozsadził rurek i zbiornika.

Urzędnicy doszli do wniosku, że taki system będzie nie tylko tańszy ale mniej awaryjny i praktyczniejszy. Zimą i tak większość mieszkańców ogrzewa domy piecami, przy okazji grzejąc także wodę do mycia.

Po latach użytkowania nie było skarg na działanie urządzeń. Aż do niedawna. Mieszkanka Janowicy mówi, że jej urządzenie zaczęło przeciekać, a woda która wydostaje się z rurek niszczy blachodachówkę.

– Przez cztery lata urządzenie działało bez zarzutu. Teraz coś pękło i przecieka. Na dachu powstają smugi. To niszczy blachodachówkę – mówi Wanda Maziarczuk. Zgłaszała usterkę do wykonawcy, ale ten miał stwierdzić, że powstała w wyniku złego użytkowania urządzenia. Dzwoniła i pisała w końcu do Urzędu Miasta w Siedliszczu. – Ale też dostałam pismo, że to moja wina – denerwuje się. – To urządzenie jest jeszcze na gwarancji do końca sierpnia. Formalnie należy do urzędu gminy. A wydaliśmy na nie 1900 zł i jest zepsute. I co my mamy teraz robić?

Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza, mówi, że użytkownicy zapłacili tylko za część rzeczywistych kosztów urządzenia i montażu instalacji, bo ta była dotowana z budżetu urzędu miasta. – Poza tym to nie gmina, a serwisant stwierdził niewłaściwe użytkowanie – mówi burmistrz.

W odpowiedzi na reklamację serwisant stwierdził, że panele były użytkowanie niezgodnie z instrukcją. A do przecieku doszło dlatego, że nie została prawidłowo spuszczona woda na zimę i mróz rozsadził rurkę od instalacji solarnej. Poza tym rury grzewcze nie zostały, jak nakazuje instrukcja, przykryte lub zdemontowane na zimę.

– Założyliśmy pół tysiąca takich instalacji i było zaledwie kilka reklamacji. To świadczy o tym, że ten system jest rzeczywiście mało awaryjny – tłumaczy H. Zonik.

Mieszkanka Janowicy zapewnia, że zawsze po sezonie letnim spuszczała wodę prawidłowo i do tej pory wszystko działało. I zapowiada, że nie zostawi tak sprawy i będzie dochodziła czy monterzy instalacji mieli odpowiednie uprawnienia. – Myśmy wzywały pana, który zajmuje się solarami i on stwierdził błąd. Mówił, że nie ma odpowiedniego spadku wody, dlatego nie da się całej spuścić z instalacji – mówi W. Maziarczuk.

Niektórzy zwracają uwagę, że smugi na dachu powstają po wyciekach z zaworu bezpieczeństwa. – Przy dużym słońcu woda w zbiorniku bardzo szybko się nagrzewa. Żeby nie doszło do zagotowania i rozsadzenia zbiornika, otwiera się zawór bezpieczeństwa, którym wypływa część wody, wyrównując ciśnienie. Na blachę na dachu wypływa z niego wrzątek, woda jest zakamieniona, stąd smugi. Jednym to nie przeszkadza, inni znaleźli rozwiązanie i podkładają rynienki, albo podłączają wężyki i spuszczają ten nadmiar bezpośrednio w rynnę albo poza budynek – mówią użytkownicy. (reb)