Kolejne archeologiczne rewelacje dotyczące pamiątek po żołnierzach walczących pod Dubienką odkrył Dominik Stanikowski a pokazał lubelski konserwator zabytków. A zbiegło się to z przygotowaniami do rekonstrukcji słynnej bitwy z udziałem Tadeusza Kościuszki, którą zaplanowano 3 maja i planami budowa pomnika bohatera narodowego w Dubience.
Pola bitew w okolicach Dubienki z 1792 i 1794 roku kryją jeszcze wiele tajemnic. A sukcesywnie odkrywają je historycy i archeologowie współpracujący z Lubelskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków. Kolejne rewelacje o znaleziskach pod Dubienka zbiegły się z podawanymi przez nas niedawno planami rekonstrukcji bitwy z 1972 roku, która odbędzie się 3 maja. Ale to nie wszystko, bo jeszcze w tym w centrum miejscowości stanie także pomnik Tadeusza Kościuszki. A co tym razem znaleziono pod Dubienką?
Poprzednie znaleziska miały głownie charakter militarny. Tym razem jest inaczej. Dlaczego?
„Na pierwszy rzut oka może ono wydawać się dość banalne, to jedynie kilka kolejnych monet i jeden guzik. Ich historia okazuje się jednak znacznie bardziej interesująca, ponieważ pozwala spojrzeć na wydarzenia rozgrywające się na polu bitwy pod Dubienką z zupełnie innej, rzadko pokazywanej perspektywy. Nie przez pryzmat uzbrojenia i manewrów wojsk, lecz poprzez ślady pozostawione przez konkretnych ludzi – żołnierzy, którzy znaleźli się w tym miejscu w dramatycznych wojennych okolicznościach.
Obu odkryć dokonał eksplorator Dominik Stanikowski, stale współpracujący z zespołem badawczym profesjonalnych archeologów – pod kierunkiem mgr. Marcina Piotrowskiego.
– W tym przypadku szczególnie istotny jest nie tylko sam charakter znalezisk, lecz także kontekst ich odkrycia. To właśnie on wnosi nowe informacje, a zarazem pozwala dostrzec bardziej ludzki wymiar starcia pod Dubienką – podają odkrywcy historii. – Pod koniec ubiegłego roku z warstwy humusu, na jednej z otwartych przestrzeni w oddaleniu od zabudowy wsi Uchańka podjęto zwarty zespół monet. Kilka z nich było silnie zlepionych ze sobą i w dość złym stanie. Zespół został już w roku bieżącym poddany konserwacji, która pozwoliła wydobyć z niego nowe informacje i wprowadzić ciekawą narrację do badań. Ostatecznie ustalono (choć pełna identyfikacja numizmatyczna depozytu nadal trwa), że zespół składał się z 12 miedzianych monet z końca XVIII wieku.
Wśród nich znalazły się głównie krajcary lub inne emisje z Cesarstwa Austriackiego, a także, co szczególnie istotne dwie monety oznaczone napisem „1 GROSSVS POL” wybijane w Wiedniu dla potrzeb zdobytej kosztem RP w I rozbiorze Wschodniej Galicji i Lodomerii, z datą emisji 1794 (czyli roku wybuchu powstania kościuszkowskiego).
Są to najmłodsze monety w zespole. Emisje te, choć bite po stronie austriackiej, swobodnie docierały na południowo-wschodnie rubieże upadającej Rzeczypospolitej jeszcze przed ostatnim rozbiorem. Siła nabywcza zarówno obu groszy, jak i pozostałych umieszczonych w depozycie nie była duża. Były to drobne pieniądze obiegowe używane do codziennych zakupów. Przypomnijmy, że za 2–3 grosze można było wówczas kupić bochenek chleba lub porcję piwa w karczmie, natomiast za 1 grosz – jedno jajko. Około 10–11 groszy polskich wynosił miesięczny żołd kantonisty (czyli poborowego) pod koniec epoki stanisławowskiej.
Co ciekawe, w zespole nie dopatrzono się obecności monet rosyjskich. Może to sugerować, że odnaleziony depozyt należał najprawdopodobniej do żołnierza armii koronnej Rzeczypospolitej, który utracił swoje zgromadzone oszczędności w trakcie jednego ze zwarć w czasie drugiej bitwy pod Dubienką, która miała miejsce 4 czerwca 1794 r. Potyczka ta stanowiła ważny epizod kampanii insurekcji kościuszkowskiej na Lubelszczyźnie.
Wskazuje na to również lokalizacja odkrycia, która dobrze koresponduje z przekazami źródłowymi oraz wynikami wcześniej prowadzonych badań archeologicznych. Właśnie w rejonie odkrycia skarbu broniły się, a następnie wycofywały jednostki polskie. Co istotne, nierozproszony zespół monet został odnaleziony in situ, czyli w miejscu, w którym najprawdopodobniej został utracony. Zapewne zgubił je żołnierz biorący udział w akcji bojowej. Najpewniej były przechowywane w nietrwałym opakowaniu (na przykład w sakiewce lub niewielkim woreczku), które nie zachowało się do naszych czasów.
Obecność monet z datą 1794, zarówno w opisywanym zespole, jak i w innych znaleziskach monetarnych z pola bitwy, stanowi materialne świadectwo, że w rejonie Uchańki dochodziło do walk nie tylko w 1792 r., lecz również podczas powstania kościuszkowskiego w 1794 r. (tzw. drugiej bitwy pod Dubienką). Jest to zarazem dobry przykład sytuacji, w której pozyskany materiał archeologiczny potwierdza i uzupełnia informacje znane ze źródeł historycznych.
Pan Dominik pozyskał – na podstawie pozwolenia LWKZ – inny równie ciekawy zabytek. Na terenie miejscowości Starosiele, nieopodal Dubienki odkrył mosiężny guzik regimentowy z numerem „4”, charakterystyczny dla polskich mundurów epoki stanisławowskiej. Znalezisko to jest interesujące, ponieważ w sąsiedztwie miejsca odkrycia funkcjonował epizodycznie (przez 1–2 dni na początku lipca 1792 r., jeszcze przed rozpoczęciem boju pod Uchańką) obóz wojskowy polskiej formacji podporządkowanej gen. Tadeuszowi Kościuszce.
Miejsce odkrycia (również w warstwie humusu) mundurowego guzika dzieliło od obozu około 1,5-2 km; w tym czasie teren ten porastał gęsty las, a w pobliżu przebiegała słabo pilnowana granica austriacka. Być może znalezisko to wiąże się z aktem dezercji, któregoś z polskich żołnierzy 4 regimentu Pieszego Buławy Wielkiej zachęconego bliskością granicy. Dezercje stanowiły wówczas poważny problem w armii koronnej. Wielu ówczesnych żołnierzy wywodziło się ze środowisk wiejskich, często przymusowo wcielanych do wojska, i nie zawsze odczuwało silną więź z państwem polskim. Gdy nadarzała się dobra okazja – uciekali. Sam Kościuszko w swoich pamiętnikach, opisując początek działań pod Dubienką, zanotował: „Dezercyję mamy wielką dla bliskości Kordonu”.
Oba opisane wyżej znaleziska archeologiczne przypominają, że za wielkimi wydarzeniami historycznymi stoją konkretni ludzie – szeregowi żołnierze, którzy na pole bitwy zabierali ze sobą nie tylko broń, ale także swoje skromne oszczędności i osobiste rzeczy… a czasem nawet własne lęki, które sprawiały, że w obliczu wojennej rzeczywistości decydowali się w desperacji na ucieczkę z wojska.
Na zakończenie warto dodać, że dzięki przeprowadzonym badaniom wiemy już dziś, iż na polu bitwy pod Dubienką żołnierze gubili podczas walk nie tylko monety lub elementy umundurowania lecz także, inne osobiste przedmioty, w tym: dewocjonalia (głównie krzyżyki), ozdoby czy krzesiwa… O tych znaleziskach opowiemy jednak przy innej okazji” – czytamy na profilu FB Lubelski Wojewódzki Konserwator Zabytków. (reb) fot. FB LWKZ
![Co jeszcze znaleźli pod Dubienką? [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/04/b-itwa-pod-dubienka-5-1-218x150.jpg)






























![Co jeszcze znaleźli pod Dubienką? [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/04/b-itwa-pod-dubienka-5-1-80x60.jpg)




