O ogromnym szczęściu mogą mówić kierowca i pasażerka samochodu osobowego, który w piątkowy wieczór (6 marca) wypadł z drogi powiatowej w miejscowości Garbatówka na granicy powiatu włodawskiego i łęczyńskiego. Auto po kilkudziesięciu metrach lotu wpadło do przydrożnej sadzawki, a jego pasażerowie zostali uwięzieni w środku w lodowatej wodzie.
Do zdarzenia doszło około godziny 19:30. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, kierowca na łuku drogi jechał zbyt szybko. Samochód wypadł z szosy powiatowej, a następnie, po około 20 metrach lotu w powietrzu, wpadł do zamarzniętej sadzawki. Lód pod ciężarem pojazdu natychmiast się załamał, a samochód częściowo zanurzył się w wodzie. Kierowca i jadąca z nim kobieta zostali uwięzieni w środku i nie mieli żadnych szans, by samodzielnie wydostać się z pojazdu. Ich życie uratował przypadek. Światła zatopionego samochodu zauważyli przejeżdżający drogą młodzi ludzie. To oni natychmiast wezwali służby ratunkowe. Na miejsce skierowano strażaków z Ochotniczej Straży Pożarnej w Urszulinie oraz zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej we Włodawie.
Do akcji zadysponowano również policję i zespół ratownictwa medycznego. Gdy ratownicy dotarli na miejsce, sytuacja była dramatyczna. Samochód znajdował się w sadzawce, a w jego wnętrzu wciąż przebywali poszkodowani. Kierowca próbował pomóc swojej partnerce wydostać się z pojazdu. Kobieta była niemal całkowicie zanurzona w lodowatej wodzie. Nad powierzchnię wystawała jedynie jej głowa. W takiej sytuacji liczyła się każda sekunda. Strażacy przy użyciu specjalistycznego sprzętu wydostali uwięzionych z samochodu i przekazali ich ratownikom medycznym.
Kobieta została przetransportowana do szpitala. Mężczyzna po przebadaniu pozostał na miejscu zdarzenia. Według informacji z miejsca wypadku od obojga uczestników zdarzenia wyczuwalna była silna woń alkoholu. Okoliczności wypadku wyjaśnia policja, a ratownicy podkreślają, że w tej sytuacji ocalenie uczestników wypadku graniczyło z cudem. Gdyby nie szybka reakcja przypadkowych świadków, którzy zauważyli światła zatopionego samochodu i wezwali pomoc, tragedia mogła rozegrać się w ciszy, z dala od ludzkich oczu. (bm, Fot.)





































