Rolnicy patrzą na ceny w skupach z załamanymi rękami. – Skupy płacą za pszenicę poniżej 800 zł za tonę. To cena sprzed dwudziestu lat! – mówią gospodarze.
Tegoroczne dożynki, które powinny być świętem rolników i podzięką za ich pracę, przebiegają w minorowych nastrojach. Rolnicy borykali się w tym roku z poważnymi problemami – wiosennymi przymrozkami, ulewami i gradobiciem, które niszczyło plony. Z dużym opóźnieniem weszli na pola. Mimo tych trudności zboże sypało nadspodziewanie dobrze, a że w magazynach jest jeszcze sporo ziarna z ubiegłego roku, czy może przywiezionego z Ukrainy, ceny w skupach lecą na łeb na szyję.
Długich kolejek pod skupami, jakie były charakterystyczne po żniwach, nie widać. Właściciele skupów sami przyznają, że ceny są marne. Kto mógł sprzedał zboże szybko, kto ma własny magazyn trzyma licząc na wyższą cenę, ale ta na razie cały czas spada.
– Jest urodzaj, cena jest niska – przyznaje Rafał Bogdański, właściciel skupu Raf-Pol ze Stawu.
Skupy w okolicy Chełma płaciły przed tygodniem za żyto ok. 520 zł za tonę, za pszenicę paszową 680 zł a za konsumpcyjną 780 zł. – To ceny sprzed dwudziestu lat – żalą się rolnicy. – A koszty produkcji w tym czasie tj. cena paliwa, oprysków i nawozów poszła przecież wielokrotnie w górę. A i tak nikt nie liczy własnej pracy.
Spadła też cena rzepaku. W najlepszym czasie, w 2021 roku, za tonę tego zboża skupy płaciły nawet 2700 zł. Dzisiaj oferują ok. 1800 zł. Ale nawet przy dobrym zbiorze nie da się wyjść na zero z kosztami.
Na straty szykują się też rolnicy, którzy siali kukurydzę. – Miesiąc temu kukurydzę można było zakontraktować za 480-500 zł za tonę. Teraz już się mówi o cenie 400 zł. Ale firmy skupujące ziarno nie chcą podpisywać indywidualnych umów z nami – mówi nam rolnik z gminy Żmudź.
O jakieś formy rekompensaty dla rolników chce walczyć Lubelska Izba Rolnicza. Gustaw Jędrejek, prezes LIR mówi, że tylko według wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego rolnicy dołożą w tym roku do produkcji około 600 zł do hektara. – I chociaż są to wyliczenia uśrednione i mocno ostrożne to pokazują, że rolnicy nie mają żadnego zarobku na swojej pracy. I nie ma mowy o żadnym zysku a nawet zwrocie kosztów produkcji – uważa. – Cena zbóż jest dramatycznie niska, ale to koszty produkcji świadczą o tym, jaka jest realna sytuacja w rolnictwie. Niestety paliwo i koszty środków ochrony roślin, a najbardziej nawozów od lat rosną, chociaż obiecywano inaczej. Wystąpiliśmy do Rady Krajowej o podjęcie działań o rekompensaty.
Jędrejek mówi, że niska cena wynika nie tylko z powodu dobrych plonów, ale obawie przed zalaniem magazynów jeszcze tańszym, ukraińskim zbożem. – Dlatego rolnicy sprzedają za tę cenę, bo jak magazyny się wypełnią, to nie przyjmą zboża wcale – mówi prezes LIR. (reb)

































