Dyscyplinarka dla byłego dyrektora FL

Jeszcze kilka miesięcy temu Wojciech Rodek był dyrektorem i dyrektorem artystycznym FL, pod którego batutą filharmonicy oklaskiwani byli podczas pierwszego w historii instytucji tournée po USA. Teraz marszałkowska placówka pozbyła się go w trybie dyscyplinarnym

Pełniąca obowiązki dyrektora Filharmonii im. H. Wieniawskiego w Lublinie Zuzanna Dziedzic zwolniła dyscyplinarnie swojego byłego szefa, a ostatnio I dyrygenta Orkiestry Symfonicznej FL, Wojciecha Rodka. W odpowiedzi, oburzeni pracownicy, złożyli do marszałka województwa wniosek o jej odwołanie. A W. Rodek zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury i odwołanie się do sądu pracy.

Jeszcze kilka miesięcy temu trudno było sobie wyobrazić zmianę na stanowisku dyrektora FL. Kierujący nią od czterech lat Wojciech Rodek miał za sobą właśnie pierwsze w historii i niezwykle udane tournée lubelskich filharmoników po USA, kolejne zaproszenie na występy za oceanem i promesę kontraktów płytowych. Takimi sukcesami dotąd nie mogła się pochwalić żadna z marszałkowskich jednostek kultury i powołanie dyr. Rodka na kolejną kadencję wydawało się formalnością. Tymczasem Zarząd Województwa niespodziewanie zapowiedział, że na stanowisko dyrektora FL ogłosi konkurs, bo na powołanie dyr. Rodka na kolejną kadencję bez konkursu nie ma zgody wszystkich działających w jednostce związków zawodowych. Rodek stracił stanowisko, pozostając w FL dyrektorem artystycznym i I dyrygentem. Do czasu rozstrzygnięcia konkursu pełnienie obowiązków dyrektora powierzono Zuzannie Dziedzic, od 2018 r. zastępczyni dyrektora Rodka, a wcześniej przez 26 lat kierującą Filharmonią Dolnośląską w Jeleniej Górze.

Konkurs ogłoszono w lipcu br. W szranki stanęło kilkoro kandydatów, w tym Wojciech Rodek, ale żaden nie zdobył wymaganej liczby głosów i konkurs nie został rozstrzygnięty. Kiedy i czy zostanie ogłoszony nowy, urząd marszałkowski nie poinformował. Na stanowisku p.o. dyrektora pozostała Z. Dziedzic, a Wojciech Rodek był coraz bardziej wypychany z Filharmonii. W końcu 6 grudnia został przez p.o. dyrektora dyscyplinarnie zwolniony z pracy.

Rodek punktuje zarzuty

Z uzsadnienia dysyplinarki dyrygent dowiedział się, że: naruszył obowiązki pracownika i obowiązek dbania o dobro zakładu pracy poprzez podjęcie bez wiedzy i zgody pracodawcy dodatkowego zatrudnienia i współpracy z Filharmonią Podkarpacką, Teatrem Wielkim w Łodzi, Filharmonią Pomorską i kilkoma innymi podmiotami; naruszył zasady współżycia społecznego poprzez naganne, władcze traktowanie innych pracowników i np. wykonanie po godzinach pracy telefonu do jednej z pracowniczek, zarzucenie jej nielojalności i straszenie wyciągnięciem konsekwencji po powrocie na stanowisko dyrektora, czy niestawienie się w gabinecie p.o. dyrektora na umówione spotkanie i poinformowanie, że do czasu zakończenia wnioskowej przez niego kontroli PIP, będzie utrzymywał z p.o. dyrektor jedynie komunikację telefoniczną lub elektroniczną; nie wykonywał poleceń służbowych i zleconych na piśmie zadań w okresie od września do października 2022 r.; był nieobecny w pracy, bez usprawiedliwienia, od 1 września, nie zrealizował w żadnym tygodniu w okresie wrzesień – listopad 2022 obowiązującej normy czasu pracy, odmówił wykonania koncertu i nie przejawiał inicjatywy wykonania jakiegokolwiek koncertu, zapowiadając, że może wykonać je dopiero w lutym, maju i czerwcu 2023 roku; arogancko zachowywał się wobec Zuzanny Dziedzic pełniącej obowiązki dyrektora, co miało przejawiać się w insynuowaniu braku kompetencji do pełnienia funkcji p.o. dyrektora, stawieniu bezpodstawnych oskarżeń o mobbing, co potwierdziła przeprowadzona w FL kontrola PIP, nie wykonywaniem i odmawianiem wykonywania wydanych poleceń służbowych i publiczne kwestionowanie zasadności podejmowanych przez p.o. dyrektora decyzji.

Rozstrzygnie sąd pacy

– Zawarte w zwolnieniu zarzuty są w całości nieprawdziwe albo nie miały miejsca – twierdzi Wojciech Rodek. – Jeśli chodzi o inne, kolidujące zajęcia, to w FL miałem zadaniowy czas pracy obejmujący ½ etatu i sam kształtuję swój harmonogram. Żadne z moich dodatkowych zajęć nie kolidowało z zajęciami w FL. Obecnie blisko połowa pracowników orkiestry pracuje na innych, nawet pełnych etatach i to w godzinach pracy FL, a to pani Dziedzic kompletnie nie przeszkadza – dodaje Rodek.

Zwolniony dyrygent odrzuca również zarzut naruszenia zasad współżycia społecznego. – To pomówienie, że rzekomo straszyłem przez telefon pracownika zwolnieniem z pracy, kiedy znów będę dyrektorem. Nigdy tego nie zrobiłem, a pracownik zaprzeczył takiemu faktowi. Dziwny jest również argument, że przyszedłem na spotkanie w innym dniu niż chciała pani Dziedzic. To było z usprawiedliwionej przyczyny – twierdzi dyrygent. – Kłamstwem jest również, że nie wykonywałem poleceń służbowych. Bzdurą jest, że nie byłem w pracy od 1 września. Byłem wiele razy w Filharmonii, nawet 1 września. Wystarczy sprawdzić kartę elektroniczną.

Poza tym jestem jedynym pracownikiem FL bez przydzielonego miejsca pracy. Nie otrzymałem żadnego zadania do wykonania w siedzibie Filharmonii. Jeśli chodzi o aroganckie zachowanie wobec Zuzanny Dziedzic. Pani dyrektor ma na myśli złożenie skargi do PIP i zarzucanie jej niekompetencji. Wystąpiłem do PIP, ponieważ nie dopuszczano mnie do pracy.

A jeśli chodzi o brak kompetencji, to tak, w sprawach artystycznych pani Dziedzic nie ma kompetencji, ani żadnego wykształcenia w tym kierunku. Zaprosiłem ją do pracy w FL, gdy wygrałem tu konkurs na dyrektora. To był gest z mojej strony, u końca jej długiej kariery zawodowej. Tymczasem od początku września br. pani Dziedzic robiła wszystko, by pozbyć się mnie z pracy. Odwołała mój koncert inauguracyjny sezonu oraz dwa koncerty planowane na grudzień – w tym jeden w Pradze, wbrew woli i bez wiedzy organizatorów. Do końca 2023 roku nie zaplanowała żadnego koncertu z moim udziałem, uniemożliwiając wykonywanie obowiązków służbowych.

W. Rodek twierdzi, że działania pani dyrektor, mające na celu jego usunięcie z pracy, nasiliły się od chwili, gdy powzięła wiadomość o jego ochronie związkowej. – Dlatego wybrała właśnie formę zwolnienia dyscyplinarnego. Działania pani p.o. dyrektor traktuję jako utrudnienie działalności związkowej i sprawa trafi do prokuratury, gdyż nie ma merytorycznego uzasadnienia. Składam odwołanie do sądu pracy – zapowiada dyrygent.

Związkowcy bronią dyrygenta

– Pracownicy Filharmonii są zszokowani – mówią działacze tutejszego NSZZ Solidarność. Jeszcze 1 grudnia, widząc na co się zanosi, napisali do pani Dziedzic pismo, informując, że zakładowa Solidarność z niepokojem przyjmuje próbę zwolnienia pracownika objętego szczególną ochroną związku bez żadnych merytorycznych, rzeczywistych i uzasadnionych powodów. Przypominają w nim, że dyrektorka od września ani razu nie powiadomiła Wojciecha Rodka, że któreś z powierzonych mu zadań nie jest wykonane, czy, że istnieją jakiekolwiek wątpliwości związane z jego pracą w Filharmonii, a działania zmierzające do zwolnienia dyrygenta wyglądają na zaplanowane.

W dzień po zwolnieniu Rodka, 7 grudnia, związkowcy wystosowali kolejne pismo, tym razem do Zarządu Województwa Lubelskiego o „pilne odwołanie Zuzanny Dziedzic ze stanowiska p.o. dyrektora Filharmonii im. Henryka Wieniawskiego w Lublinie”.

W dokumencie tym czytamy m.in.: „6 grudnia br. Zuzanna Dziedzic, w obecności całej orkiestry, dokonała haniebnego dla naszej instytucji dyscyplinarnego zwolnienia I dyrygenta Wojciecha Rodka, autora największych sukcesów Filharmonii, człowieka o najwyższym autorytecie zawodowym i moralnym, mentora młodych artystów, wybitnego dyrygenta o światowej renomie, od kilkunastu lat znaku rozpoznawczego naszej orkiestry, idola lubelskich melomanów i młodzieży”.

Wykazują też, że dla FL skutkuje to odwołaniem wszystkich zaplanowanych nagrań i zagranicznych tournée. Że w Filharmonii panuje fatalna atmosfera pracy, obawa o zwolnienia, szczególnie emerytów, a także zapowiedź wprowadzenia obowiązku przychodzenia muzyków do siedziby FL bez stworzenia im warunków do grania, ćwiczenia, a jedynie w celu ewidencjonowania ich obecności w budynku.

Takie działanie pracownicy oceniają jako bezcelowe, gdyż muzykom nie zapewniono niezbędnych pomieszczeń do indywidualnej pracy artystycznej. Dodają, że pensje członków orkiestry drastycznie spadły, a Zuzanna Dziedzic nie potrafi zorganizować dodatkowych środków, działań czy koncertów, które umożliwią im życie na godziwych warunkach. – Nie widzimy dalszej możliwości piastowania przez panią Dziedzic, tak odpowiedzialnej funkcji – podkreślają w swym piśmie związkowcy FL.

Na spełnienie swojego postulatu nie mają jednak co liczyć. Kiedy poprosiliśmy o komentarz do całej sprawy biuro prasowe urzędu marszałkowskiego, w odpowiedzi usłyszeliśmy m.in. „Konkretne przesłanki uzasadniające rozwiązanie umowy o pracę w wybranym trybie zostały wymienione i opisane w treści dokumentu. W ocenie pracodawcy uzasadnione było zastosowanego trybu rozwiązania stosunku pracy”.

Marek Rybołowicz