Franciszków w oparach polityki

Franciszków to dziś jedno sołectwo. Część jego mieszkańców chce jego podział przedstawiając finansowe korzyści

Wraca temat podziału wsi Franciszków w gminie Mełgiew. Część mieszkańców chciałaby, aby sołectwo podzielić na dwa mniejsze. Korzyść, jaką przyniesie ta zmiana, to większa kwota funduszu sołeckiego. Wójt Mełgwi Ryszard Podlodowski zapewnia, że sprawa zostanie poddana radnym pod dyskusję, ale uważa, iż mieszkańcy mimo wszystko powinni próbować się dogadać.


Przed kilkoma tygodniami pisaliśmy, że część mieszkańców Franciszkowa – jednego z największych sołectw w gminie Mełgiew – chciałaby, aby zostało ono podzielone na dwa mniejsze. Najważniejszym argumentem, który miałby przemawiać za sensownością takiego rozwiązania, są pieniądze, a konkretnie fundusz sołecki. Ten obecnie wynosi 33 162 zł, a po podziale – jak w oparciu o dane z Urzędu Gminy obliczyli zwolennicy podziału – mógłby wynosić dla pierwszego sołectwa 23 214 zł oraz dla drugiego – 27 956 zł. Franciszków mógłby zyskać więc 18 tys. zł.
Zdaniem mieszkańców popierających pomysł po podziale każdemu sołectwu łatwiej będzie zaspokoić potrzeby mieszkańców. Nie będzie sporów o to, która inwestycja jest bardziej potrzebna.
– Jesteśmy dużą miejscowością i mieszkańcy poszczególnych ulic mają różne potrzeby. Gdyby doszło do podziału, byłoby po prostu prościej. Kiedyś, gdy istniały komitety budowy ulic, działaliśmy w mniejszych grupach i przynosiło to dobre efekty – przekonują inicjatorzy podziału. Rozłam – jak zapewniają jego zwolennicy – nie wpłynie też negatywnie na 100-letnią tradycję miejscowości. Jako przykład wskazują Mełgiew, która ma 700-letnią historię i jest podzielona na dwa sołectwa, a mimo to dobrze współpracuje.
– Kolejna miejscowość to Krzesimów, która również jest podzielona administracyjnie na dwa sołectwa, a współpraca pomiędzy nimi istnieje. Dużą rolę odgrywają w tym sołtysi, ale nikt im w tym nie przeszkadza, tak jak w naszym przypadku. Do kompromisu dochodzą sami – mówią mieszkańcy Franciszkowa.
Pod listą poparcia dla dzielenia wsi podpisało się 174 osoby. Na naszych łamach radny powiatowy Łukasz Reszka, mieszkaniec Franciszkowa, informował, że z wiadomości, które do niego dotarły, wynika, że wielu mieszkańców nie miało świadomości, co podpisuje lub zostało celowo wprowadzonych w błąd. Zwolennicy podziału twierdzą, że to nieprawda.
– Każdy mieszkaniec, który wpisywał się na listę, został dokładnie poinformowany, co podpisuje oraz o stratach, jakie co roku ponosimy, będąc tak dużym sołectwem – mówi radna gm. Mełgiew Elżbieta Zawadzka, zwolenniczka podziału na dwa sołectwa. – To był podstawowy i zasadniczy argument. Informacje swoje opieraliśmy na podstawie biuletynu Gminy Mełgiew z sierpnia 2017 r. i zamieszczonej tam tabeli podziału funduszu sołeckiego dla 21 miejscowości na 2018 rok. Jako największe sołectwo, liczące 1146 mieszkańców, na 2018 rok otrzymaliśmy górną granicę, czyli 33 126, 90 zł, co daje 28,93 zł na jednego mieszkańca. Sołectwa już podzielone: Mełgiew, Krzesimów czy Krępiec mają po 50 zł na mieszkańca. Tak mocne argumenty przekonały wielu mieszkańców. To radny Reszka wprowadza mieszkańców w błąd. Nikt nie zwrócił się do nas o wykreślenie nazwiska z listy.
Zwolennicy podziału dodają również, że to m.in. radny straszył mieszkańców, że jeśli dojdzie do podziału, wówczas oddzielona część Franciszkowa zostanie przyłączona do Świdnika, co wiązałoby się z płaceniem wyższych podatków. Zarzucają też Reszce, że uczestnicząc w zebraniach wiejskich, łamał zasady głosowania nad funduszem i wprowadzał mieszkańców w błąd.
– To nie my dzielimy mieszkańców, tylko pan radny swoimi działaniami. Z całą stanowczością twierdzimy, że zaczął już swoją kampanię wyborczą, szkoda, że opartą na kłamstwach – komentują.
Radny powiatowy Łukasz Reszka odpiera zarzuty.
– Mojej zgody na podział Franciszkowa nigdy nie będzie, a formułowanie zarzutów o przyłączeniu do Świdnika uważam za totalnie niedorzeczny. Argument o zbijaniu kapitału politycznego pozostawię bez komentarza. Obowiązki radnego wypełniam sumiennie i aktywnie. Byłem i zawsze jestem do dyspozycji mieszkańców jako radny. Każda sprawa czy problem zgłaszany przez mieszkańców jest dla mnie priorytetowy. Pani radna powinna wiedzieć, na czym polega wypełnianie mandatu radnego. Jak widać – nie wie – komentuje Ł. Reszka.
Jako dowód, że większość mieszkańców nie popiera pomysłu podziału, Reszka wskazuje pismo, pod którym zbierano podpisy w sprawie sprzeciwu wobec podziału Franciszkowa
– Przygotowałem je na prośbę mieszkańców i w odpowiedzi na działania zmierzające do podziału Franciszkowa. Jest to pismo mieszkańców Franciszkowa, publicznie odczytane podczas otwartego spotkania, w którym uczestniczyło około 170 osób, gdzie dyskutowano o celowości podziału. W spotkaniu uczestniczyli również wnioskodawcy podziału, pismo to widzieli i nie chcieli się do niego odnieść, jak również nie potrafili przekonać ludzi do podziału. To podczas tego spotkania kilka osób zarzuciło wnioskodawcom celowe wprowadzanie mieszkańców w błąd przy zbieraniu podpisów – mów radny.
Jeszcze w ubiegłym roku zwolennicy podziału Franciszkowa złożyli w UG pismo, w którym zwrócili się, aby sprawą zajęła się Rada Gminy Mełgiew. Wójt gminy Mełgiew Ryszard Podlodowski zapewnia, że niebawem zostanie ono rozpatrzone przez radnych. Sam – choć, jak zaznacza, nie chce opowiadać się po żadnej ze stron – uważa, że mieszkańcy powinni dążyć do porozumienia.
– Tłumaczyłem pani sołtys, że jeśli jest jakaś grupa, która czuje się niezadowolona, to należy o nią zadbać, docenić, może jakoś włączyć w pracę społeczną; dać poczucie, że są we wspólnocie choć oni też powinni brać udział w zebraniach sołeckich. Bywa, że w nowej części Franciszkowa na zebrania przychodzi po 10 osób; ze starej części jest 4 razy tyle, więc nic dziwnego, że to ich propozycje zyskują większe poparcie. Tendencje są takie, by łączyć, a nie dzielić. Kiedy jest duża miejscowość, z funduszu sołeckiego można zrobić konkretną inwestycję – kawałek drogi albo chodnika albo dokumentację na taką inwestycję. Krzesimów też jest od dawna administracyjnie podzielony, ale jeśli trzeba, jedna sołtys dogaduje się drugą i przeznaczają jakaś cześć funduszu na dokumentację projektową. Franciszków też powinien się dogadać i współpracować – uważa wójt. (w)