Gminy już dopłacają krocie do osób skierowanych do DPS. Będą dopłacać jeszcze więcej

Nasze samorządy płacą coraz większe pieniądze za pobyt swoich mieszkańców w domach pomocy społecznej. Kwoty, nawet w niedużych gminach, sięgają już kilkuset tysięcy złotych i będą rosły, bo społeczeństwo się starzeje, a młodzi albo nie mają możliwości i warunków, albo po prostu nie chcą opiekować się starszymi członkami swoich rodzin. To problem, który już widzą wójtowie. Mogą temu jakoś zaradzić?

Do domów pomocy społecznej trafiają osoby, które wymagają stałej opieki, kierowane są przez ośrodki pomocy społecznej i powiatowe centra pomocy rodzinie. Miesięczne utrzymanie jednej osoby w DPS w Różance to w tej chwili niecałe 7 tysięcy złotych i to jedna z najniższych stawek w regionie. Znacznie więcej kosztuje utrzymanie pensjonariuszy DPS w Nowinach (ponad 8700 zł) czy Rejowcu (ponad 8300 zł). Kto za to płaci?

– Jeżeli pensjonariusz ma rentę albo emeryturę, pobierane jest 70 proc. jego uposażenia. Pozostałą kwotę przeważnie dopłaca samorząd, bo podopieczni DPS często nie mają najbliższej rodziny albo ta nie jest w stanie ponieść takiego obciążenia finansowego – mówi Anna Żybura, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Siedliszczu.

70 proc. uposażenia, kiedy jest to np. 2000 zł emerytury rolniczej, wystarczy zaledwie na część opłaty za pobyt. Rodzina, która nie spełnia kryterium dochodowego, tj. gdy dochód na członka rodziny nie przekracza 2469 zł, nie musi partycypować w kosztach pobytu w DPS.

– Zdarza się, że osoby samotne chcą przekazać swoje gospodarstwo na gminę w zamian za opiekę i skierowanie do DPS. Ale przeważnie takie osoby niewiele mają, albo przepisały majątek na dzieci – mówi Tomasz Szczepaniak, sekretarz miasta Siedliszcze.

Samorząd z Siedliszcza dopłacił w minionym roku ponad 630 tys. zł do pobytu 10 osób w domach pomocy społecznej w Nowinach, Rejowcu i Krzesimowie.

Najwięcej do pobytu w placówkach opiekuńczych dopłaca oczywiście miasto Chełm. W 2025 roku był ponad 1,5 mln zł. Aktualnie w Domach Pomocy Społecznej przebywa 27 osób z terenu Chełma. I zdaniem pracowników MOPR nie zanosi się na to, żeby ta liczba wzrosła. – W odniesieniu do aktualnych trendów i analiz danych (m.in. liczby osób przebywających w DPS utrzymującej się od kilku lat na stabilnym, niskim poziomie) nie obserwuje się czynników mogących wyraźnie wpłynąć na zwiększenie zapotrzebowania na realizację tego zadania – informuje Anna A. Szalast, dyrektor MOPR w Chełmie.

Ok. 6 tysięcy złotych miesięcznie do każdego z siedmiorga podopiecznych dopłaca także gmina Wierzbica. – Przeważnie to osoby z niewielkimi rentami rolniczymi, którymi nie ma się, kto zająć – mówi Anna Flisiuk, wójt Wierzbicy. – Niestety, coraz mniej jest dzisiaj domów wielopokoleniowych. Kiedyś było nie do pomyślenia, żeby młodzi nie zajęli się matką czy ojcem albo chorym bratem czy siostrą, bo nie zawsze opieki wymagali przecież tylko rodzice.

W 2025 roku gmina Wojsławice dopłaciła ponad 660 tys. zł do pobytu 9 mieszkańców w DPS-ach, gmina Rejowiec Fabryczny prawie 350 tys. zł do pobytu sześciu swoich mieszkańców w DPS-ach w Surhowie, Nowinach i Rejowcu. Podobną kwotę, do pobytu 5 podopiecznych, dopłaciła gmina Dorohusk. A dodatkowo 39 tys. zł do pobytu 3 osób w schroniskach. Za piątkę swoich mieszkańców gmina Białopole dopłaciła ponad 210 tys. zł.

Z podobnymi kosztami zmagają się także krasnostawskie i włodawskie samorządy.

– Gmina Żółkiewka obecnie posiada 6 mieszkańców, którzy przebywają w domach pomocy społecznej. Średni miesięczny koszt utrzymania mieszkańca w DPS wynosi ponad 7 tys. zł. Rocznie w 2025 r. przekazaliśmy kwotę ponad 500 tys. zł. Dodatkowo ponosimy opłaty za dwóch mieszkańców przebywających w mieszkaniach chronionych – kwota 1200 zł za osobę miesięcznie. Jeden mieszkaniec przebywa w schronisku, gdzie opłata wynosi 1550 zł z miesiąc – wylicza Marcin Zając, sekretarz gminy.

Za pobyt trojga mieszkańców gminy Kraśniczyn w DPS-ach gmina dopłaciła w minionym roku 169 tys. zł. A Fajsławice i Gorzków, które skierowały do DPS-ów po dwóch mieszkańców, dopłaciły do ich pobytu odpowiednio – 114 tys. zł i ok. 94 tys. zł.

Samorządowcy od dawna widzą, że dopłacają coraz więcej do pobytu swoich mieszkańców w domach opieki. Rosną też obawy, że podopiecznych będzie przybywać. – Młodzi ludzie wyjeżdżają za pracą, nie chcą zajmować się schorowanym rodzicami czy dziadkami, ale też nie zawsze mają ku temu warunki i nie zawsze spełniają kryterium dochodowe, żeby dopłacać do pobytu z własnej kieszeni – mówią wójtowie.

I zastanawiają się, jak można obniżyć te koszty. – Na jednym z ostatnich spotkań wójtów padła propozycja, żeby pomyśleć np. o utworzeniu międzygminnego domu pomocy społecznej – mówi Wojciech Sawa, wójt Dorohuska. W gminach nie brakuje budynków po szkołach, które stoją puste, a mogłyby zostać wykorzystane na potrzeby takiej opieki. Taki obiekt ma m.in. gmina Wojsławice. A zmniejszenie miesięcznych kosztów pobytu o 1-2 tysiące złotych znacznie obniżyłoby obciążenie budżetu samorządów. Widać to na przykładzie gminy Włodawa. Aż 14 jej mieszkańców jest pensjonariuszami DPS w Różance, ale gmina dopłaciła do ich pobytu w minionym roku tylko 390 tys. zł. Same Wojsławice za swoich 9 mieszkańców płacą prawie dwa razy więcej. (reb)