W mieszkaniu 7 stopni. Jedni narzekają, inni zaprzeczają

To centrum miasta, jednak warunki życia w kamienicy przy ul. Świętego Mikołaja 12 w Chełmie, przynajmniej zdaniem części lokatorów, dalekie są od akceptowalnych. Mieszkańcy skarżą się przede wszystkim na bardzo niskie temperatury panujące w lokalach, choć nie brakuje też głosów, że te zarzuty są stanowczo przesadzone.

– Gdybym wiedziała, co mnie tu spotka, nigdy bym się tu nie wprowadziła – mówi lokatorka mieszkania na drugim piętrze. Termometr w jej lokalu pokazuje zaledwie 7 stopni Celsjusza. Kobieta większość dnia spędza ubrana w kilka warstw odzieży i przykryta kocami. Co prawda dogrzewa mieszkanie elektrycznym grzejnikiem, jednak urządzenie nie jest w stanie ogrzać mieszkania do choćby kilkunastu stopni.

Jak dodaje, na mieszkanie komunalne czekała 11 lat. Gdy zaproponowano jej lokal przy ul. Świętego Mikołaja, była zadowolona – liczyła, że zamieszka w centrum miasta w godnych warunkach.

– Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Warunki życia znacznie odbiegają od standardów – podkreśla.

Korzystając z dofinansowania, kobieta zlikwidowała piec kaflowy i zastąpiła go kominkiem, który jednak – jak twierdzi – zupełnie się nie sprawdził. Dodaje też, że w momencie wprowadzania się do kamienicy urzędnicy zapewniali ją, iż budynek zostanie w kolejnym roku podłączony do miejskiej sieci ciepłowniczej.

– Minęło już sześć lat. Co roku każą nam pisać pisma do Urzędu Miasta o zabezpieczenie środków na centralne ogrzewanie, ale nic z tego nie wynika. Na ścianach mam pleśń, a na oknach lód – mówi.

Lista problemów jest dłuższa. Mieszkanka wskazuje m.in. na nieszczelne przewody kominowe, starą sieć wodociągową oraz nieuregulowany stan piwnic.

– W ubiegłym roku, gdy było wietrznie, razem z sąsiadką zauważyłyśmy, że dach się przesuwa. Zabezpieczono to prowizorycznie. To skandal, że w XXI wieku, w centrum miasta, ludzie mieszkają w takich warunkach. Wodę pijemy z butelek, bo ta z kranu się nie nadaje – dodaje.

Na niską temperaturę w swoim mieszkaniu narzeka również jej sąsiad z pierwszego piętra, osoba z niepełnosprawnością.

– Mam piec kaflowy, ale rura prowadząca do komina była nieszczelna. Przy próbie rozpalenia dym wypełniał całe mieszkanie. Poza tym nie jestem w stanie sam przynosić węgla – tłumaczy.

Obecnie większość czasu spędza w pokoju dogrzewanym elektrycznym grzejnikiem.

Jak dodaje, w ubiegłym roku zwrócił się do miasta o dofinansowanie dla zakupu zjazdu na schody, który ułatwiłby mu opuszczanie budynku.

– Koszt wynosił 520 zł, ale miasto nie wyraziło zgody. Ostatecznie zamówiłem go sam bezpośrednio u producenta. Tak właśnie miasto się nami interesuje… – mówi.

Druga strona medalu

Nie wszyscy mieszkańcy kamienicy podzielają jednak tak krytyczne opinie. Część lokatorów uważa, że zarzuty formułowane przez sąsiadów są przesadzone.

– Mieszkam tu od urodzenia. Zgadzam się, że budynek wymaga remontu, ale nie jest tak, że marzniemy we własnych mieszkaniach. Jedni korzystają z pieców kaflowych, inni mają piece na pellet. Ja ogrzewam mieszkanie trzema grzejnikami elektrycznymi. Mam skromną emeryturę, ale gospodaruję tak, że musi wystarczyć – mówi jedna z mieszkanek. – Z wodą również nie ma problemu – dodaje.

Jeszcze inna sąsiadka zwraca uwagę, że w budynku jest grupa osób, która – jej zdaniem – na siłę szuka problemów, wywołuje konflikty, regularnie kieruje pisma do Urzędu Miasta, utrudniając życie pozostałym lokatorom i niepotrzebnie angażuje miejskie instytucje.

– W ostatnim czasie w budynku była wizyta pracowników MOPR, którzy sprawdzali, czy w mieszkaniach jest ciepło. Przedsiębiorstwo Usług Mieszkaniowych przeprowadziło też numerację piwnic, czego wcześniej nigdy nie praktykowano. Zawsze potrafiliśmy się między sobą dogadać i było w porządku. Pomagamy sobie po sąsiedzku – jeden zrobi zakupy, inny przyniesie węgiel, ktoś poczęstuje zupą. Twierdzenia, że komuś dzieje się tu krzywda, są zdecydowanie przesadzone. Nic dziwnego, że jeśli sąsiadka zlikwidowała piec, to teraz jest jej zimno. W tej sytuacji pretensje powinna mieć raczej do siebie – podkreśla jedna z mieszkanek.

Temat działań w zakresie przyłączania zasobów PUM, w tym kamienicy przy Św. Mikołaja 12, do sieci MPEC w jednej z niedawnych interpelacji poruszył radny Sebastian Bielecki (KR KO). Jak wskazuje w swym piśmie, mimo podwyżek opłat wielu mieszkańców nadal zmuszona jest korzystać z przestarzałych i nieekologicznych źródeł ogrzewania, co obniża standard życia i stoi w sprzeczności z polityką antysmogową.

W interpelacji padają pytania o liczbę lokali bez dostępu do centralnego ogrzewania, budynki położone przy sieci MPEC, które nie zostały do niej podłączone, harmonogram planowanych przyłączeń na lata 2026-2027, pozyskane środki zewnętrzne na modernizację ogrzewania oraz planowane inwestycje w termoizolację budynków.

Zapytaliśmy Urząd Miasta o aktualny stan prawny nieruchomości przy ul. Świętego Mikołaja 12 oraz o możliwość wykonania centralnego ogrzewania i podłączenia budynku do miejskiej sieci ciepłowniczej. Na odpowiedź wciąż czekamy. (w)