Podczas sesji Rady Gminy Leśniowice często uciszano radnych dzwonkiem. Ostatnio prawie cały czas był w użyciu, bo tyle było przekrzykiwań i utarczek słownych związanych z funduszem sołeckim. – Nie patrzmy tylko na swój czubek nosa – apelowała wójt Joanna Jabłońska, a ks. Jacenty Sołtys wtórował jej: „Jeden rok bez funduszu sołeckiego przeżyjemy, chyba że przyjdzie wojna”.
W poprzednich kadencjach było tak, że mieszkańcy poszczególnych sołectw gminy Leśniowice podczas zebrań wiejskich przekazywali fundusze sołeckie na jedną, większą inwestycję drogową w gminie. Taka była tendencja, choć nie wszystkim mieszkańcom podobało się to, że nie mogą zrealizować w swojej wsi jakiejś drobniejszej, ale pilnej z ich punktu widzenia inwestycji. Zmieniło się to, gdy wójtem została Joanna Jabłońska. Przez trzy kolejne lata w gminnym budżecie wyodrębniano ponad 1 milion zł na fundusz sołecki, a mieszkańcy wsi realizowali za te pieniądze wybrane przez siebie potrzeby. Jednak ostatnie wydarzenia zmieniły plany i możliwości.
Koszty inwestycji poszybowały w górę ze względu na wojnę na Ukrainie i nie wiadomo, jaka będzie przyszłość, więc póki dofinansowania są jeszcze na wyciągnięcie ręki, trzeba zapewnić niezbędne wkłady własne. Mają zostać przeznaczone na nie pieniądze przewidziane na fundusz sołecki. Wójt Jabłońska spodziewała się, że głosowanie nad uchwałą w sprawie niewyrażenia zgody na wyodrębnienie funduszu sołeckiego na 2023 rok przyniesie na sesji dyskusję i nie wszyscy radni oraz sołtysi dadzą się do tego pomysłu przekonać. I tak właśnie było – iskrzyło od emocji, a Monika Mazur, wiceprzewodnicząca Rady Gminy Leśniowice, wciąż uciszała pokrzykiwania radnych i sołtysów dzwonkiem.
– Zdaję sobie sprawę, że planowane przesunięcie środków finansowych z funduszu sołectw na strategiczne inwestycje będzie budzić nieuzasadnione kontrowersje, które w obecnej sytuacji ekonomicznej są wyrazem braku podstawowej wiedzy na temat procesu pozyskiwania jak i możliwości wykorzystania funduszy z rządowych i unijnych programów rozwojowych – mówiła wójt Jabłońska. – Powinniśmy się cieszyć, że pojawiła się perspektywa uzyskania ogromnych środków zewnętrznych na realizację kluczowych dla gminy inwestycji. Jest to niepowtarzalna szansa, która już może się nie pojawić w kolejnych latach.
Merytoryczny poziom wygłaszanych opinii w tej sprawie przez niektórych radnych podczas debaty zaskakuje, były one momentami po prostu festiwalem populistycznych haseł, nie mających nic wspólnego z dobrem mieszkańców i rzeczywistoącią. Wiele gmin już wcześniej zrezygnowało z takiej praktyki ze względu na znikomy zwrot, tj. 12%, z tytułu wyodrębniania funduszu. Realizowanie inwestycji z funduszu sołeckiego (z którym nie można łączyć innych dofinansowań), w tym przebudowy dróg, jest niekorzystne, gdyż pozyskanie środków z FDS to minimum 50% dofinansowania, natomiast z Polskiego Ładu 95%.
Przez trzy lata w ramach funduszy wykonywano zadania w poszczególnych miejscowościach i udało się zrealizować najważniejsze potrzeby. Teraz, gdyby nawet z funduszy sołeckich kupić kamień, to nie wystarczyłoby go na większe odcinki dróg. Chcemy porządnie budować drogi, a nie dowozić na nie kruszywo, które zaraz znowu trzeba uzupełniać. Chcemy wykorzystać szanse na dofinansowania, które są teraz, bo sytuacja jest trudna, wyjątkowa i nie wiadomo, co będzie dalej. Za wschodnią granicą trwa wojna. Złożyliśmy wnioski o dofinansowania na drogi, a za miesiąc, dwa będą decyzje.
Kilku radnych miało wielkie obiekcje w tej sprawie, na co wójt Jabłońska odpowiedziała im, że nie można patrzeć tylko na swój czubek nosa. Radny Piotr Stawiarski grzmiał, że podatki i diety radnych i sołtysów podniesiono, a teraz jeszcze fundusz sołecki zostanie „zabrany”. Stwierdził, że dzięki funduszowi drogi polne były łatane, a „pani wójt ich nie poprawi”.
– Proszę tak nie mówić, bo to niestosowne – odpowiedziała gospodarz gminy Leśniowice – Tam, gdzie jest konieczność, to i drogi polne robimy. Myślicie, że łatwo mi podejmować takie decyzje? Ale muszę czasami wybrać mniejsze zło.
Wiesław Wierzchoś, przewodniczący Rady Gminy Leśniowice, mówił, że miał dylemat w tej sprawie, więc poradził się rady sołeckiej.
– Po wysłuchaniu moich argumentów rada sołecka zgodziła się, aby funduszu na ten jeden rok nie wyodrębniać – stwierdził przewodniczący Wierzchoś. – Trzeba zrozumieć, że inwestycje mamy zaplanowane, a idą ciężkie czasy. Trzeba wykorzystać szansę na pozyskanie dotacji, ale decyzja należy do radnych.
Ks. Jacenty Sołtys, wiceprzewodniczący Rady Gminy Leśniowice, zaapelował, aby już nie kruszyć kopii, bo bez funduszu jeden rok każdy przeżyje, chyba że i do nas przyjdzie wojna. Przekrzykiwanie się radnych przerwała radna Jolanta Harmata, apelując, aby przeprowadzić już głosowanie, bo wystarczy tych słownych potyczek. Większość radnych – jedenastu – przychyliła się do prośby wójt i głosowała za niewyodrębnianiem funduszu sołeckiego na 2023 rok. Radni przyjęli uchwały m.in. w sprawie przekazania 175 tys. zł powiatowi chełmskiemu na opracowanie dokumentacji projektowej przebudowy drogi powiatowej na odcinku Leśniowice – Rożdżałów oraz drogi w Dębinie, a także Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomanii na lata 2022-2025. (mo)





























