Lublin nie zniesie krematorium?

W Lublinie raczej nieprędko powstanie spopielarnia zwłok. Mieszkańcy nie życzą sobie tego typu przedsiębiorstw nawet na peryferiach. Rodziny, które chcą skremować zwłoki bliskich, muszą jeździć do spopielarni w Warszawie, Stalowej Woli, Łodzi, a nawet do Poznania czy Bytomia. Dlaczego nie chcemy spopielać w Lublinie, chociaż coraz częściej wozimy zwłoki do innych miast?
Niedawno społeczny sprzeciw i protesty wzbudziło staranie się o postawienie krematorium na terenie kamieniarskiej firmy Kalcyt przy ulicy Głuskiej 254. Pomysł właściciela zakładu nie podobał się niemal wszystkim w bliższej i dalszej okolicy. Dowodem jest kilka tysięcy podpisów sprzeciwu i czerwcowa decyzja prezydenta Lublina o zawieszeniu postępowania, w którym inwestor starał się o pozwolenie na budowę.
We wrześniu sprawę wstrzymał całkowicie wójt gminy Głusk (zakład leży przy granicy miasta, jeszcze w obrębie Lublina, ale wójt jest też stroną postępowania) – Nie życzymy sobie tego przedsięwzięcia tutaj – wypowiedział się dla „Nowego Tygodnia” wójt Głuska, Jacek Anasiewicz, uzasadniając w ten sposób decyzję o skierowaniu skargi do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
Najczęściej powtarzanym przez mieszkańców argumentem jest zbyt mała odległość planowanej inwestycji od zabudowy mieszkaniowej.

Fatalne skojarzenia

Wcześniej nie powiodły się starania firmy pogrzebowej Styks, która w 2013 roku chciała wybudować spopielarnię przy cmentarzu na Majdanku. Podobnie jak w Głusku na drodze stanął sprzeciw mieszkańców. Równie ważne było stanowisko prezydenta Krzysztofa Żuka, który wspominał, że podziela argumenty natury moralno-etycznej, a Majdanek nie jest odpowiednią lokalizacją dla tego typu działalności. Z prawnego punktu widzenia inwestorowi nie odmówiło nawet ówczesne Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ambicje Styksa ukrócił jednak nowo uchwalony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, w którym uwagi do planów inwestorskich zgłaszały m. in. Światowa Federacja Polskich Kombatantów i Towarzystwo Opieki nad Majdankiem.

Wstępnie na nie

Spopielarnia jest niemile widziana i po drugiej stronie Lublina. Wątek usług kremacyjnych pojawił się na niedawnym spotkaniu właścicieli działek rolnych przy ulicach Poligonowej i Bohaterów Września z wiceprezydentem Arturem Szymczykiem. Miasto docelowo planuje stworzenie w tym miejscu drugiego dużego cmentarza komunalnego. Szacuje się, że miałby powierzchnię 40 hektarów. Na sugestię, że w obszarze usług okołopogrzebowych – w końcu w terenie niezabudowanym – mogłoby powstać krematorium, właściciele działek pod planowane wywłaszczenie wyrazili jednogłośny sprzeciw. To wskazuje, że za kilka lat, kiedy będzie powstawał nowy cmentarz, tego typu usługa również będzie tu niemile widziana.

Nie takie straszne?

– Miałem okazję obserwować proces kremacji w warszawskiej spopielarni. Nic nie płonie, nie skwierczy, nie trzaska. Kremacja polega na liofilizacji, czyli odwodnieniu, a następnie wyżarzeniu pozostałych substancji i zamiany ich w popiół. Jest to proces całkowicie sterylny, nieporównywalny z odrażającym rozkładaniem się ciał w grobach ziemnych i murowanych. Przypuszczam, że gdyby człowiek mógł porównać oba procesy, nie miałby uprzedzeń wobec spopielenia – komentuje Janusz Malinowski, mieszkaniec Lublina, wieloletni dziennikarz.
Jak na tle przekonań traktować fakt, że na tradycyjnych cmentarzach zacznie brakować miejsc? – Można, oczywiście, otwierać kolejne cmentarze i przeznaczać na pochówki kolejne tereny. Wszystko jednak sprowadza się do uprzedzeń wobec kremacji, co właśnie obserwujemy w Lublinie. Przeciwnicy kremacji używają argumentu, że na Majdanku Niemcy bezcześcili zwłoki paląc je. Czemu nie spojrzeć na sprawę inaczej? Współczesna spopielarnia, zlokalizowana na Majdanku, nie byłaby powielaniem losu pomordowanych, a jego odwracaniem, zmywaniem z ofiar tej hańby, jakiej dopuścili się hitlerowcy, demonstracją, jak godnie i szlachetnie żegnać ludzi poprzez kremację – wyjaśnia kwestię w kontekście Majdanka mój rozmówca.
Na ten moment miasto szuka lokalizacji pod krematorium, obwarowane społecznym niezadowoleniem na myśl o tego typu usłudze. Póki nie powstanie spopielarnia każdego dnia z Lublina będzie wyjeżdżało coraz więcej karawanów ze zwłokami, do zakładów w innych miastach.
BARŁOMIEJ CHUDY