Mariusz Matera na stałe w VOX

Mariusz Matera, chełmski wokalista, oficjalnie zasilił szeregi kultowej grupy „VOX”. O zmienionym składzie zespołu miliony widzów dowiedziały się z „Szansy na sukces”. M. Matera, nazwany przez prowadzącego program „złodziejem serc”, wystąpił obok Dariusza Tokarzewkiego i Witolda Paszta w roli jurora.

17 maja, na kilka godzin przed emisją odcinka „Szansy na sukces” z udziałem „VOX” członkowie tego zespołu: Witold Paszt i Dariusz Tokarzewski, przekazali fanom na swoim fejsbukowym profilu ważną wiadomość. Ogłosili, że po 40-latach kończy się ich współpraca z Jerzym Słotą, a szeregi zespołu „VOX” zasilił „fantastyczny wokalista” – Mariusz Matera. To chełmski artysta, wokalista, muzyk, konferansjer, założyciel m.in. zespołów „Szalom Chełm” i „Rdza”, od lat zaangażowany w działalność charytatywną w regionie. Artur Orzech, prowadzący „Szansę na sukces”, M. Materę nazwał „złodziejem serc”. Mariusz mówi, że to określenie było zabawne. Ale Orzech trafił w sedno, bo każdy występ Mariusza podbija serca publiczności. Swoim wokalem i osobowością zachwycił też D. Tokarzewskiego i W. Paszta, którzy przyjęli go do kultowego, polskiego zespołu. Kulisy tych znajomości, współpracy i planów Mariusz przybliża Czytelnikom w wywiadzie dla „Nowego Tygodnia”.

Redakcja: – Twoja współpraca z zespołem „VOX” trwa już od kilku lat. Jak ona się rozpoczęła?

Mariusz Matera: – Najpierw poznałem Darka Tokarzewskiego na koncertach charytatywnych. To było na przełomie wieków, czyli dawno temu. Spotykaliśmy się, co jakiś czas, gdy śpiewaliśmy dla potrzebujących osób. Na jednym z koncertów zespół „Vox” wystąpił w duecie: Witek Paszt i Darek Tokarzewski, bez Jurka Słoty. To było około 2015 roku. Na tym koncercie ja zaśpiewałem kilka kowerów. Po tym występie Witek zapytał, czy nie zechciałbym zaśpiewać z nim repertuaru kolędowego. Z radością, ale i lekkim stresem przyjąłem to zaproszenie. Moim zadaniem bojowym było nauczenie się kilku utworów. Zrobiłem to najlepiej jak potrafiłem i pojechałem na próbę do Zamościa. Okazało się, że całkiem sprawnie idzie mi wkomponowanie się w wielogłosowość. Na pewno miała na to wpływ moja wieloletnia obecność w chełmskim klubie gospel, bo śpiewanie chóralne wymaga tego, aby słuchać siebie nawzajem i próbować znaleźć tak zwany klej.

– I udało się go znaleźć? Sprostałeś zadaniu?

– Skoro Witek z Darkiem to zaakceptowali, to chyba się wpasowałem. Zaśpiewałem wtedy dla mnie bardzo emocjonujący koncert. To było 6 stycznia w Święto Trzech Króli. Koncert odbywał się w zamojskiej katedrze z orkiestrą i pięknym chórem ze szkoły muzycznej. To był wyjątkowy występ, bardzo dla mnie ważny. Taki był początek współpracy z zespołem „Vox”. Później nauczyłem się repertuaru popowego i rozpoczęły się koncerty. Gdy Jurek Słota nie mógł z zespołem śpiewać to zastępowałem go ja. Ta współpraca trwała aż do momentu, gdy Witek zaproponował mi już pobyt na stałe w legendarnym zespole Vox. Do dziś, tak naprawdę, nie mogę w to do końca uwierzyć.

– Tymczasem miliony widzów z całego kraju oglądało ostatnio „Szansę na sukces” z zespołem „Vox” w zmienionym składzie, z Tobą jako nowym wokalistą. Jak się czułeś?

– Kiedyś często myślałem, aby wziąć udział w „Szansie na sukces” jako uczestnik. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że zamiast roli uczestnika przypadnie mi rola jurora i to jest dla mnie bardzo zaskakujące. Wiem już, jak wygląda to od kuchni: bardzo sprawnie to wszystko się odbywa. Byliśmy w miarę jednomyślni odnośnie oceny. Wystąpili fantastyczni ludzie. Trochę nieswojo się czułem w roli jurora. Z zasady nie lubię oceniać współzawodnictwa, jeżeli chodzi o muzykę. Uważam, że ma sens współzawodnictwo na przykład w przypadku biegania, bo jeden biega szybciej drugi wolniej. Jeśli jednak chodzi o muzykę, to ocenianie kogoś jest niezwykle trudne.

– Jakie są plany na przyszłość w zespole „Vox”?

– Myślę, że wspólne nagrania. Mam nadzieję na jakąś płytę, bo zespół „Vox” dawno już nic nie wydał. Mam nadzieję, że niebawem coś nowego od zespołu Vox szanowni Czytelnicy „Nowego Tygodnia” usłyszą. Pozdrawiam ich gorąco.

– Dziękujemy za rozmowę. (t, fot. FB „Vox”)