Spotkanie władz miasta Chełm z domagającymi się podwyżek pracownikami Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie nie przyniosło żadnych efektów. – Dlatego w tej spawie będą prowadzone mediacje z udziałem mediatora – informuje Jakub Banaszek, prezydent Chełma.
O trudnej sytuacji chełmskiego MOPR piszemy od kilku tygodni. Ośrodek zatrudnia 130 osób, ale aż ok. 75 procent z nich ma pensję na poziomie minimalnego wynagrodzenia. Pod koniec stycznia Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej z siedzibą w Warszawie, która zrzesza także związkowców chełmskiego MOPR, wystąpiła z pismem do Anny Szalast, dyrektor MOPR w Chełmie, żądając podwyżek. Bartłomiej Gostomski, wiceprzewodniczący PFZPSiPS, uzasadniał, że uposażenie pracowników chełmskiego MOPR jest bardzo niskie.
Porównał je z zarobkami pracowników urzędu miasta i stwierdził nawet, że „dysproporcje są duże”. Federacja postawiła więc postulat w postaci podwyżki w wysokości 1500 zł dla każdego pracownika MOPR. Z apelem o zaangażowanie w sprawę, do prezydenta miasta Chełm Jakuba Banaszka, zwrócił się radny Dariusz Grabczuk. W efekcie w urzędzie miasta odbyło się spotkanie z przedstawicielami pracowników MOPR zrzeszonych w PFZPSiPS.
– Niestety, nie osiągnięto porozumienia, dlatego też w sprawie tej będą prowadzone mediacje z udziałem mediatora – informuje Jakub Banaszek. Co dalej? Nie wiadomo. Banaszek w odpowiedzi na wniosek radnego Grabczuka zauważa jednak, że w budżecie miasta Chełm na 2022 r. nie zostały zabezpieczone środki finansowe, które pozwoliłyby sfinansować aż tak wysoką podwyżkę pensji pracowników MOPR. Niewykluczone jest nawet to, że w jednostce dojdzie do strajku. (kg)



![Co jeszcze znaleźli pod Dubienką? [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/04/b-itwa-pod-dubienka-5-1-218x150.jpg)

























