Mocny donos na proboszcza

Ordynarne odnoszenie się do dzieci i rodziców, bałagan przy parafii, brak remontów w kościele oraz dbanie tylko o własne interesy zarzucają księdzu proboszczowi Piotrowi Ciećkiewiczowi parafianie w Dubience. Wierni wysłali skargę na kapłana do biskupa diecezji zamojsko-lubaczowskiej Mariana Rojka. I straszą, że jeśli biskup właściwie nie zareaguje, na pomoc wezwą… detektywa Rutkowskiego.

Parafianom z Dubienki po ostatnich wydarzeniach, jakie miały miejsce w miejscowym kościele, puściły nerwy. Napisali list do biskupa diecezji zamojsko-lubaczowskiej Mariana Rojka, w którym suchej nitki nie zostawili na swoim księdzu proboszczu Piotrze Ciećkiewiczu, który do Dubienki przyjechał w 2014 roku.

– Problemów z księdzem proboszczem z każdym rokiem jest coraz więcej – mówi jeden z mieszkańców. – Miarka przebrała się jednak teraz, gdy nasze dzieci przystępowały do pierwszej komunii świętej. W trakcie przygotowań ksiądz nakazał rodzicom skoszenie trawy wokół kościoła, bo inaczej nie będzie uroczystości. Nie byłoby z tym problemu, ale w tym roku trawa ani razu nie była koszona i powstały blisko metrowe zarośla.

Ksiądz Ciećkiewicz w trakcie przygotowań miał również ordynarnie odnosić się do dzieci oraz ich rodziców. – Kontakt z proboszczem był bardzo utrudniony. Większość spraw związanych z organizacją całej uroczystości omawialiśmy z nim przez domofon, wieczorami. W dodatku ksiądz tak mówił, że nikt go nie mógł zrozumieć. Odnieśliśmy wrażenie, że nie jest najlepiej dysponowany, bo gdyby było inaczej, pewnie otworzyłby drzwi i do nas wyszedł – opowiada jeden z parafian.

Wierni z Dubienki uważają, że proboszcz zaniedbuje parafię. – Ksiądz Ciećkiewicz dba przede wszystkim o swoje interesy. Jeśli chodzi o remont świątyni, składa tylko obietnice, których nie realizuje. Jest słabym gospodarzem, widać, że nie zna się na zarządzaniu parafią. W innych miejscowościach kościoły są pięknie wyremontowane, teren wokół nich posprzątany, trawa skoszona, aż miło wejść. Niech proboszcz pojedzie do Wojsławic i zobaczy, jak należy zarządzać parafią. Nasz ksiądz potrafi jedynie chwalić się, że ma układy w kurii i nikt go z Dubienki nie ruszy – przekonują parafianie. O tym wspomnieli również w skardze do biskupa Mariana Rojka.

To nie wszystko. Wierni chcieliby wiedzieć, co ksiądz robi z pieniędzmi, które od nich dostaje na tacę, czy za odprawiane nabożeństwa. – Po parafii przynajmniej raz w tygodniu kręcą się kobieta i dwaj młodzi mężczyźni. Zastanawiamy się, co oni tam robią. Może proboszcz wyjaśniłby, z jakiego powodu przesiadują na plebanii. Nie akceptujemy postawy, jaką reprezentuje nasz proboszcz – mówią

Parafianie mają również za złe księdzu Ciećkowiczowi, że nałożył opłaty za wieńce pogrzebowe na cmentarzu, nie konsultując tej decyzji z Radą Parafialną i zamknął… kontenery na śmieci. – Gdzie w takim razie mamy wyrzucać odpady z cmentarza? – pytają. – Tych zarzutów wobec proboszcza jest naprawdę dużo, dlatego poprosiliśmy o interwencję Jego Ekscelencję Księdza Biskupa Mariana Rojka – tłumaczą parafianie i dodają: – Jeśli to nie pomoże, sprawę skierujemy do detektywa Rutkowskiego – informują w skardze do biskupa.

Czemu akurat mieliby prosić o wsparcie najbardziej znanego w kraju detektywa? Tego już parafianie nie chcą wyjaśnić… Z księdzem proboszczem Piotrem Ciećkiewiczem, mimo kilku prób nawiązania kontaktu, nie udało się nam porozmawiać. Zarówno telefon na plebanii, jak i jego komórka, milczały. Na zadane przez nas – drogą elektroniczną w sprawie skargi na proboszcza – pytanie nie odpowiedział też ksiądz biskup diecezji zamojsko-lubaczowskiej, Marian Rojek. (s)