Motorówki solą w oku

Według nowych przepisów oprócz łodzi wiosłowej przy kąpielisku muszą być także motorówki i dodatkowy ratownik do ich obsługi. Samorządowcy nie są z tego zadowoleni, bo oznacza to wzrost kosztów utrzymania kąpielisk. – W tej sytuacji niewykluczone, że sezon kąpielowy w Natalinie będzie skrócony do miesiąca – mówi Roman Kandziora, wójt gminy Kamień.

Jakiś czas temu informowaliśmy w „Nowym Tygodniu”, że brakuje ratowników wodnych. Pisaliśmy też o niezadowoleniu samorządowców w związku ze wzrostem wynagrodzeń ratowników i wyższymi kosztami utrzymania kąpielisk. W ubiegłym roku w sezonie letnim zatrudnienie dwóch ratowników czuwających nad bezpieczeństwem plażowiczów kosztowało samorządy powiatu chełmskiego około osiemnastu tysięcy złotych. Zdaniem urzędników to dużo, więcej niż w poprzednich latach. W tym roku, na kilka miesięcy przed sezonem kąpielowym przed zarządcami kąpielisk kolejne wymogi i kolejny wzrost kosztów. Chodzi o zmianę ustawy „Prawo wodne”. Nowe przepisy, zmieniające zasady gospodarowania wodami, weszły w życie w styczniu br. Dotąd wystarczyło, aby kąpielisko wyposażone było w łódź wiosłową, a teraz oprócz niej niezbędne będą także motorówki. Temat poruszono podczas sesji Rady Gminy Kamień. Wójt Roman Kandziora stwierdził, że kolejny wzrost kosztów utrzymania kąpieliska w Natalinie może skutkować skróceniem sezonu kąpielowego.
– Nie dziwcie się, jeśli się okaże, że w tej sytuacji kąpielisko będzie czynne od połowy lipca do połowy sierpnia – oświadczył radnym wójt Kandziora. – Orientowałem się już w cenach używanych motorówek. To koszt rzędu około dwudziestu pięciu tysięcy złotych. Do tego potrzebny będzie też dodatkowy, trzeci ratownik, który ma motorówkę obsłużyć. Przypominam, że my z kąpieliska żadnych dochodów nie czerpiemy. Utrzymanie dwóch ratowników kosztowało nas w ubiegłym roku siedemnaście tysięcy złotych. Teraz koszty będą wyższe. Dochodzi jeszcze kwestia pomieszczeń, w którym ten sprzęt ma być przechowywany. Mamy garaż, gdzie trzymaliśmy w ubiegłym roku łódź wiosłową. We Włodawie wykonano nam specjalny wózek, którym przewożono tę łódź codziennie rano nad zbiornik w Natalinie, a wieczorem z powrotem do garażu.
Andrzej Klaudel, szef Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Chełmie, mówi, że przeprowadził niedawno szkolenia dla samorządowców poświęcone kwestiom nowego „Prawa wodnego”. Prezes Klaudel mówi, że w tym przypadku urzędnicy mają obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa ludziom, a próby zaoszczędzenia na tym mogą zakończyć się tragicznie. Przypomina przy tym wypadek sprzed roku, kiedy to w jednej z gmin powiatu chełmskiego nie zatrudniono ratownika wodnego i utonął człowiek.
– Jeśli samorząd ma na swoim terenie zbiornik wodny, to ma obowiązek go utrzymywać – mówi Klaudel. – Zbiorniki te wybudowano do celów rekreacyjnych i trudno przyjąć tłumaczenie, że się je zamknie, bo nie ma pieniędzy na ich odpowiednie zabezpieczenie. Lepiej już zaoszczędzić na wydatkach administracyjnych niż na bezpieczeństwu ludzi. A co jeśli w okresie do piętnastego lipca i od piętnastego sierpnia, gdy nie będzie ratownika dojdzie do wypadku? Przecież ludzie w tym czasie i tak będą korzystać ze zbiornika. Nowe przepisy obligują do tego, aby kąpielisko wyposażone było w łódź motorową. Jej załogę tworzy dwóch ratowników. Gdy dochodzi do interwencji i załoga motorówki wypływa, jednocześnie na brzegu musi pozostać trzeci ratownik, który nadal czuwa nad plażowiczami. Nikt z nas, ratowników tego nie wymyślił. To nowe przepisy bazujące na dyrektywie unijnej.
Klaudel mówi, że nie wolno demonizować tematu, bo nie chodzi o to, aby wydać na nową łódź sto tysięcy złotych. Twierdzi, że trzeba szukać rozwiązań. Podpowiada, że w niektórych gminach strażacy ochotnicy dysponują łodziami motorowymi i można je od nich wypożyczyć.
– Na zakończenie szkolenia poświęconego nowemu prawu wodnemu powiedziałem samorządowcom, że służę im pomocą – mówi Klaudel. – My jako WOPR będziemy starali się pomóc w kwestii wyposażenia. Najbliższy sezon będzie przejściowy, ale gminy i tak będą musiały zadbać o to, co jest ich obowiązkiem, aby nie wracać do tego tematu w kolejnych latach. (mo)