W niedzielę (22 marca) na terenie nieczynnej od blisko roku Huty Dubeczno odbyło się spotkanie właściciela zakładu z pracownikami oraz osobami zainteresowanymi zatrudnieniem. Choć padły deklaracje o chęci wznowienia produkcji, konkretnych dat i gwarancji wciąż brakuje, a nad planami unosi się cień niewypłaconych pensji sprzed roku.
W niedzielnym spotkaniu wzięło udział około 60 osób. Tadeusz Wrześniak, właściciel huty, starał się przekonać zgromadzonych do swojej wizji reaktywacji zakładu. Głównym argumentem za otwarciem produkcji ma być posiadany przez niego portfel zamówień oraz zapewniony zagraniczny zbyt na produkty ze szkła. Przedsiębiorca zadeklarował również chęć skrócenia terminów zapłaty za towary, co w założeniu miałoby pozwolić na terminowe wypłacanie wynagrodzeń nowej załodze.
Mimo optymistycznych zapowiedzi, właściciel przyznał, że na drodze do otwarcia zakładu stoi poważna przeszkoda: zgłosiło się zbyt mało wykwalifikowanych hutników. Rekrutacja, prowadzona za pomocą banerów obiecujących „bardzo dobre warunki”, budzi w Dubecznie mieszane uczucia. Lokalna społeczność i byli pracownicy podchodzą do tych zapowiedzi z dużą rezerwą. Wynika to z faktu, że huta została zamknięta w kwietniu 2025 roku po wcześniejszych zapewnieniach właściciela, że problemy są tylko „chwilowe”. Co więcej, wielu byłych pracowników do dziś nie otrzymało wynagrodzeń za ostatni miesiąc wypowiedzenia ani należnych odpraw. Część najbardziej wykwalifikowanej kadry znalazła już stabilną pracę poza gminą i nie zamierza wracać do pracodawcy, który ich zawiódł.
W poniedziałek (23 marca), dzień po spotkaniu z załogą, Tadeusz Wrześniak rozmawiał z wójtem gminy Hańsk, Alanem Struskim. Samorządowiec potwierdził, że usłyszał o szerokich planach przedsiębiorcy, jednak po spotkaniu przyznał, że nie padły żadne konkretne ustalenia ani zapewnienia co do realnego terminu wskrzeszenia produkcji w Dubecznie. Wójt podchodzi do sprawy z rezerwą, podkreślając, że wznowienie pracy huty jest całkowicie uzależnione od znalezienia odpowiedniej liczby fachowców. Z kolei byli pracownicy pytają retorycznie: jak firma może kusić nową załogę dobrymi warunkami, skoro wciąż nie rozliczyła się z poprzednią załogą? Na razie przyszłość największej niegdyś firmy w powiecie włodawskim pozostaje więc pod znakiem zapytania. Choć właściciel zapowiada kolejne przyjazdy na rozmowy, jeśli znajdą się chętni do pracy, to mieszkańcy Dubeczna i okolic zamiast haseł o rekrutacji woleliby zobaczyć przelewy zaległych pensji na swoich kontach. (bm)























![Śpiewali ku chwale Ojczyzny i Bogu – wyjątkowa impreza u „Dreszerczyków” [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2026/03/przeglad-piesni-ii-lo-9-80x60.jpg)






