Nie ma kto chodzić

Chodniki i ścieżki rowerowe są brudne od rozdeptanych mirabelek i śliwek. Nikt nie pilnuje porządku. Brakuje pieszych patroli straży miejskiej – skarżą się mieszkańcy. Strażnicy odpowiadają: nie ma komu chodzić, bo brakuje ludzi, zwłaszcza w wakacje.

– Kiedyś każdy dbał o chodnik przed domem, bo inaczej od razu zjawiała się straż miejska i wlepiała mandat – podkreśla starszy pan.

Mężczyzna – i nie tylko on – skarży się na plamy na chodnikach od rozdeptanych mirabelek czy śliwek. – Gałęzie owocowych drzew wychodzą poza prywatną posesję. Owoce spadają na chodnik, ale właściciel nie kwapi się, by wyjść i je pozbierać. Potem te owoce są rozdeptywane i gniją. Nie można przejść, bo jest brudno. Strach też jechać rowerem, bo można pośliznąć się i upaść. Kilkadziesiąt lat temu straż od razu wypisałaby mandat takiemu właścicielowi posesji przy chodniku, ale teraz strażnicy nie wysiadają z radiowozów. W ogóle nie widać na ulicach pieszych patroli – mówi z oburzeniem czytelnik Nowego Tygodnia.

Mariusz Gałęziowski, komendant Straży Miejskiej w Chełmie, tłumaczy, że możliwość wystawienia patroli pieszych jest ograniczona z uwagi na zmniejszony stan osobowy funkcjonariuszy w sezonie urlopowym.

– Poza okresem urlopowym, kiedy jest nas więcej w służbie, oprócz patroli zmotoryzowanych wystawiane są również patrole piesze i rowerowe, które realizują zadania ustawowe i podejmują interwencje na terenie naszego miasta. Ilość i rodzaj wystawianych patroli uwarunkowany jest od charakteru realizowanych zadań (własnych oraz zgłoszeń od mieszkańców), potrzeb i ilości strażników na służbie w danym dniu – mówi komendant Gałęziowski.

Aktualnie chełmska SM liczy 19 funkcjonariuszy, z czego jeden jest na wypowiedzeniu (przechodzi do policji), podczas gdy w latach 90-tych, o których wspomina czytelnik, było ich ponad 30. Poza zaplanowanymi urlopami strażnicy odbierają nadgodziny po zabezpieczaniu różnych imprez (ostatnio: święta Wojska Polskiego czy Nocy Kabaretowej w Kumówce). Dlatego przykładowo, w miniony wtorek na pierwszej zmianie było 6 strażników, a na drugiej – 4. Pozostali byli w tym czasie na wolnym.

Komendant mówi wprost, że chciałby, aby liczba strażników miejskich w Chełmie była większa, aby można było wprowadzić ludzi na osiedla i powołać tzw. strażników dzielnicowych. Kłopot w tym, że nie ma na to środków.

Urząd miasta podkreśla, że „stan zatrudnienia w straży sukcesywnie wzrasta”, bo w 2019 r. jednostka zatrudniała 16 osób. Po zakończonym okresie wypowiedzenia i odejściu jednego z funkcjonariuszy, jak zapewnia Damian Zieliński z UM, zostanie ogłoszony konkurs, by uzupełnić wakat. Miasto nie ma jednak w planach poszerzenia kadry pracowniczej SM. (pc)