Od 45 lat na pierwszej linii frontu

„Berlinek” – pawilon PSS „Społem” przy ul. Gen. Okulickiego to jeden z najpopularniejszych marketów w Świdniku

– Ubiegły rok dla nikogo nie był łatwy, ale powoli idziemy do przodu i z optymizmem patrzymy w przyszłość – mówi Barbara Rodak, prezes PSS „Społem” w Świdniku. Spółdzielnia to wciąż jedna z większych firm działających na terenie naszego miasta. Obecnie zatrudnia 80 pracowników, prowadzi 7 sklepów spożywczo-przemysłowych i piekarnię i właśnie obchodzi jubileusz 45-lecia.

Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem” w Świdniku powstała 1 lipca 1976 roku, w wyniku reorganizacji handlu.

– Świdnik był miastem młodym, handlu spółdzielczego przed 1976 rokiem w ogóle nie miał. Działały za to sklepy pod szyldem państwowego przedsiębiorstwa Miejskiego Handlu Detalicznego. Na bazie tej jednostki powstawało „Społem”, choć oczywiście nie otrzymało sklepów za darmo; lokale trzeba było wykupić. Od 1976 roku zaczęły się problemy aprowizacyjne w kraju, więc cały sektor spożywczy przekazano spółdzielniom. Wkrótce nastał czas kartkowy. Całym złem za te problemy obciąża się „Społem” do dziś, choć to przecież wcale nie była wina spółdzielni, że sprzedaż żywności była reglamentowana i można ją było dostać na kartki – wspominał kilka lat temu w rozmowie z „Nowym Tygodniem” Antoni Dejko, wieloletni prezes świdnickiego „Społem”.

W 1976 r. na terenie Świdnika działało kilka placówek „Społem”. Ale miasto się rozrastało i pojawiały się kolejne sklepy. W czasach największego rozkwitu działały 24 sklepy spożywcze, 3 przemysłowe, 5 kiosków, a także 10 zakładów gastronomicznych.

Po zmianie ustroju, spółdzielni wiodło się gorzej. W 1990 roku liczbę sklepów zmniejszono do 5 i rozpoczęły się zwolnienia grupowe. Pracę straciło ok. 130 osób. W latach 90. „Społem” musiało odnaleźć się w nowych realiach rynkowych. Z wielkiego monopolisty stała się jedną z wielu sieci handlowych. Konkurencją był rozwój prywatnych sklepów, a także pierwszych w Świdniku wielkopowierzchniowych marketów.

Dziś PSS „Społem” w Świdniku to 7 dobrze zaopatrzonych sklepów spożywczo-przemysłowych. W ramach spółdzielni działa również piekarnia, produkująca pieczywo i wyroby ciastkarskie. Zaopatruje ona wszystkie sklepy, a niewielka część produkcji – ok. 10 proc. – trafia do innych sklepów. Łącznie „Społem” zatrudnia 80 osób.

Barbara Rodak, prezes PSS „Społem” w Świdniku, która w ubiegłym roku zastąpiła A. Dejko przyznaje, że kilkanaście ostatnich miesięcy nie było łatwym czasem dla handlu.

– Pandemia na pewno wpłynęła na zachowania klientów. Część z nich straciła pracę, inni obawiali się o swoje dochody, a to przełożyło się na mniejszą sprzedaż w detalu 0,7 proc. w stosunku do roku poprzedniego. W piekarni również odnotowaliśmy lekki spadek. Musieliśmy również przeznaczyć środki (ok. 35 tys. zł) na wyposażenie pracowników w środki ochrony osobistej. Cieszymy się, że to przyniosło efekt, bo mieliśmy naprawdę niewiele zachorowań – jesienią chorowały 4 osoby, a 14 przebywało na kwarantannie. Uważam, że handel to „pierwsza linia frontu”, choć o tym się nie mówi. Wszystkim naszym pracownikom należą się wielkie podziękowania za ich postawę w tym czasie i pracę od świtu do nocy, aby klient był zadowolony – podkreśla prezes B. Rodak.

Jako największy atut „Społem” prezes B. Rodak wskazuje podejście do klienta, szeroki asortyment produktów dobrej jakości i pieczywo – na naturalnych zakwasach, dostarczane do sklepów trzy razy dziennie.

– Wszystkie nasze sklepy działają w Świdniku; są to sklepy osiedlowe, w których klient nie jest anonimowy. Często rozmawiamy, pytamy klientów o zdanie; o to czego oczekują, co można ulepszyć, co zmienić. Gros naszych klientów, to stali klienci, o czym świadczy nasz program lojalnościowy. Mamy w nim zarejestrowanych blisko 8 tys. zł członków. Ponad 55 proc. naszej sprzedaży to właśnie zakupy w ramach programu – mówi prezes „Społem”

Świdniczanie korzystający z programu „Społem znaczy Razem” za każde 5 zł wydane na zakupy otrzymują 1 punkt, a każde 500 punktów mogą wymienić na talon na zakupy o wartości 50 zł.

– W ubiegłym roku spółdzielnia wydała na talony dla klientów ponad 196 tys. zł. A od roku 2015 do roku 2020 ponad milion złotych. Nasz duży atut to też pieczywo, w szerokim asortymencie zarówno bułek, jak i chleba. W tym roku sprzedaż pieczywa nie spada, co nas cieszy. Powoli idziemy do przodu – zaznacza prezes.

Choć ten rok również przebiega pod znakiem pandemii i jak zaznacza B. Rodak – nie jest to łatwy czas na inwestycje – spółdzielnia planuje remonty i modernizację swojego mienia.

– Mamy duży majątek, który się starzeje, więc jak co roku potrzebne są remonty. Myślimy też o fotowoltaice dla piekarni. Być może uda się nam zrealizować to jeszcze w tym roku. Ceny energii rosną i zapewne będą rosły, więc zakładamy, że to inwestycja, która zwróci się nam w przyszłości – kończy prezes.  (w)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here