Odstrzelili bobra

Z osiemdziesięciu bobrów zaplanowanych do odstrzału w gminie Leśniowice upolowano na razie tylko jednego. – Efekt jest mizerny, ale odstrzelić bobra wcale nie jest łatwo – mówi Wiesław Radzięciak, wójt gminy Leśniowice.

Rolnicy z gminy Leśniowice od dawna zwracają uwagę na problem z bobrami, które budują tamy, powodując podtopienia pól i łąk. W tej sytuacji pozostaje im zgłaszanie szkód i ubieganie się o odszkodowania za straty w uprawach. Rolnicy wiedzą jednak, że takie postępowania są czasochłonne i kosztują mnóstwo nerwów. Urzędnicy zdają sobie sprawę, że bobry to utrapienie dla wielu mieszkańców gminy Leśniowice. W końcu udało im się uzyskać pozwolenia na odstrzał osiemdziesięciu bobrów. Ale na razie udało się zastrzelić tylko jednego.
– Odstrzał jest słaby, myśliwi nie chcą tego robić – mówi jeden z mieszkańców gminy Leśniowice. – Ponoć bobra trudno upolować, ale one chodzą tymi samymi ścieżkami o tej samej porze dnia. Można się chyba na nie zaczaić.
Wiesław Radzięciak, wójt gminy Leśniowice, przyznaje, że na razie efekty odstrzałów są mizerne.
– Z osiemdziesięciu sztuk bobrów na razie odstrzelono jednego – mówi wójt Radzięciak. – Dotąd wydaliśmy pozwolenia na odstrzał osiemnastu myśliwym. Problem z bobrami jest duży. Te zwierzęta wyrządzają spore szkody, ale odstrzelenie ich to nie jest łatwa sprawa. (mo)