Pieskie sąsiedztwo?

W tym miejscu pod koniec września br. uruchomiony ma zostać hotel dla psów.

Przy ul. Metalowej w Chełmie powstaje hotel dla zwierząt. Wbrew woli sąsiadów. – Funduje się nam koszmar: fetor zwierzęcych odchodów i ujadanie przez całą dobę – skarżą się załamani ludzie, którzy w dwa dni zebrali kilkadziesiąt podpisów przeciwko inwestycji. Może okazać się, że na próżno.

Pani Monika pokazuje list,
który napisała do sąsiadów.

Pani Monika (nazwisko do wiadomości redakcji) zarejestrowała swoją firmę 8 sierpnia br. Nosi nazwę „Domowy hotel dla zwierząt – U MoNiki”. Działalność sklasyfikowano jako usługi związane z opieką nad zwierzętami domowymi. Hotel ma być prowadzony przy ul. Metalowej, po parzystej stronie ulicy, leżącej w granicach miasta,. Parcela została ogrodzona wysokimi, betonowymi przęsłami. Taki płot zaintrygował okolicznych mieszkańców. Ale dopiero z wpisu pani Moniki na portalu społecznościowym dowiedzieli się o jej planach.
– Myślałam, że to jakiś żart, gdy rodzina przekazała mi to, co wyczytała w internecie – mówi Alicja Bielecka. – Wynikało z tego, że tuż obok domu, który niedawno kupiłam, powstać ma hotel czy też schronisko dla psów. Szukaliśmy ciszy i spokoju, a teraz ktoś szykuje nam taki koszmar. Obawiamy się, że psy będą całe dnie ujadały, a smród ich odchodów będzie nie do wytrzymania. Nikt nie konsultował z nami tych planów. Jeśli ta pani tak kocha zwierzęta, to powinna założyć taką działalność w odosobnionym miejscu, blisko natury, a nie za betonowym ogrodzeniem. Centrum osiedla domków jednorodzinnych, na które ludzie wydali oszczędności swojego życia albo się zadłużyli, to nie jest dobre miejsce.
Okoliczni mieszkańcy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Z prośbą o zajęcie się tematem i wyjaśnienie, czy tego typu inwestycja może powstać w tak bliskiej odległości od zabudowań, zwrócili się do szeregu instytucji. Napisali do Agaty Fisz – prezydent Chełma, Wydziału Ochrony Środowiska oraz do Wydziału Gospodarki Przestrzennej, Architektury i Budownictwa UM Chełm, a także do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego oraz Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Chełmie. Pod petycjami w tej sprawie podpisali się w ciągu jednego weekendu mieszkańcy prawie czterdziestu okolicznych posesji, m.in. z ulic Metalowej, Pszennej, Rusałki.
– Nikt nie odmówił podpisu, bo nikt nie chce takiej ilości psów w sąsiedztwie – mówi nasz rozmówca, który zbierał podpisy. – Ludzie obawiają się, że ich nieruchomości stracą przez to na wartości. Kto kupi dom, jeśli wokół śmierdzi odchodami? Ludziom nie podoba się, że nikt ich nie uprzedził o takich planach. Myśleli, że tam powstaje tylko budynek gospodarczy. Pozostając w tym przekonaniu jedna z sąsiadek ponoć nawet udostępniła wodę czy też prąd na te prace budowlane.
Pani Monika mówi, że nie spodziewała się takiej „nagonki”. Zapewnia, że ona także szuka spokoju i bardzo zależy jej na załagodzeniu sporu. Wywiesiła nawet napisany odręcznie jaskrawymi mazakami apel do sąsiadów. Pisze w nim, że nie planuje żadnego schroniska, tylko buduje mały domek, w którym będzie mieszkać z piętnastoma małymi psami. To samo zamieściła na Facebooku.
– Kocham zwierzęta, mam do nich podejście i doświadczenie w opiece nad nimi – zapewnia pani Monika. – Przez jakiś czas współpracowałam ze stowarzyszeniem Straż Ochrony Zwierząt i tworzyłam dom tymczasowy dla porzuconych psów. Nie zamierzam stwarzać nikomu żadnych uciążliwości. Wybrałam tę działkę, bo pasowała mi pod względem położenia, powierzchni, ceny. Płot jest wysoki, aby uniemożliwić psom wydostanie się z posesji. W obrębie działki planuję dodatkowy wybieg z jeszcze jednym ogrodzeniem. Zamierzam przyjąć maksymalnie piętnaście – siedemnaście małych psów. Od ich właścicieli będę wymagała dowodów, że są zdrowe i zaszczepione. Nie przyjmę psa, który przejawiałby agresję. Chciałam po prostu połączyć pasję z możliwością zarabiania pieniędzy. Przez dłuższy czas pozostawałam bezrobotna. To ma być moja szansa na życie. Dostałam na tę działalność dwadzieścia trzy tysiące złotych dotacji. Przelewu jeszcze nie mam. Budynek gospodarczy, który buduję, nie przekracza 35 metrów kwadratowych, nie wymagał pozwolenia na budowę, tylko zgłoszenia. Powinien być gotowy za parę tygodni, wtedy będę mogła na dobre uruchomić hotel. Swoich psów mam cztery. Oprócz tego pod moją opieką pozostają jeszcze trzy psy, w tym jeden w ramach prowadzonej działalności, hotelu. Na działce przy ulicy Metalowej planuję także w późniejszym terminie budowę niedużego domu. Zależy mi na dobrych kontaktach z sąsiadami.
– My też kochamy i mamy zwierzęta, ale takie schronisko dla kilkunastu, a pewnie później kilkudziesięciu psów wśród domów jednorodzinnych jest nie do przyjęcia – odpowiadają sąsiedzi.

Zwykła firma

Hotel dla zwierząt to działalność gospodarcza jak każda inna. W odróżnieniu do schroniska dla bezdomnych zwierząt, nie trzeba spełniać wyśrubowanych wymogów, aby go założyć. Potwierdza to Agnieszka Lis, powiatowy lekarz weterynarii w Chełmie.
– Schronisku dla bezdomnych zwierząt i jego wymogom poświęcone jest całe rozporządzenie, ale jeśli chodzi o hotel dla zwierząt to takie określenie nie występuje nawet w przepisach weterynaryjnych – mówi A. Lis. – Właściciel takiego obiektu nie musi nam nic zgłaszać. Jeśli go buduje, nie musi konsultować z nami projektu. My podejmujemy interwencję wtedy, gdy ktoś nam zgłosi, że w takim miejscu został naruszony dobrostan zwierząt, że cierpią, chorują.
Protestujący mają nadzieję na pomoc magistratu i nadzoru budowlanego. Odpowiedzi na swoją petycję jeszcze nie dostali. Do tematu wrócimy. (mo)