Piwne Podziemie wychodzi z Rożdżałowa

W 2017 roku Piwne Podziemie zorganizowało swój pierwszy Beer Underground Fest – degustację dla miłośników piwa, połączoną ze zwiedzaniem browaru

Browar Piwne Podziemie z Rożdżałowa pod Chełmem, który przebojem podbił rynek piwa rzemieślniczego w Polsce, wyprowadza się z naszych stron? – pytają miłośnicy złotego trunku z Chełma. Marka cały czas funkcjonuje, rozwija się i zdobywa kolejne wyróżnienia za swoje produkty, ale warzenie piwa faktyczne zleca już browarowi na Śląsku. Trochę przez swój sukces, trochę przez pandemię.

„Piwne Podziemie – Browar Rzemieślniczy z Chełma” – tak o browarze z Rożdżałowa można przeczytać na stronie internetowej firmy i jako chełmskie kojarzone jest przez miłośników trunku z pianką. Browar założył w 2014 roku Dariusz Piecuch wspólnie z Eweliną Mieszkalską. Para po 10 latach życia w USA wróciła do rodzinnego Chełma z pasją do piwa i pomysłem na swój sposób na życie. W Rożdżałowie, w budynku dawnej fabryki makaronu, zbudowali pierwszy w regionie browar rzemieślniczy.

I wręcz migiem podbili serca nie tylko smakoszów piwa, ale i rynek rzemieślniczego piwa w Polsce. Już po dwóch latach mieli na swoim koncie tytuł Piwa Roku w plebiscycie organizowanym przez portal Polskie Minibrowary. Ale nagród i wyróżnień było więcej. W 2020 roku w piwnych rankingach Chmielokrata Sabro i Sabro Incognito z Piwnego Podziemia były najlepiej ocenianymi piwami IPA w kraju. Wyjątkowy smak piwa z Piwnego Podziemia doceniał wielokrotnie także Tomasz Kopyra, najbardziej chyba znany „piwny bloger” w Polsce.

Dlatego z wielkim zaskoczeniem usłyszeliśmy pogłoskę, że Piwne Podziemie rzekomo zamyka swój browar i wynosi się z Rożdżałowa. – Spokojnie, nasza marka nie znika z rynku. Piwa nadal można będzie kupować w sklepach, także w Chełmie w Alkoholach 24, ale faktycznie produkcję zlecamy innemu browarowi na Śląsku – mówi Dariusz Piecuch.

Od kilku lat część produkcji, z uwagi na ogromną ilość zamówień i brak własnej linii do butelkowania, Piwne Podziemie zlecało innym browarom. Robi tak wiele rzemieślniczych marek w Polsce. A są i takie, które nigdy nie miały własnej „fabryki” i od początku podnajmowały ciągi technologiczne w innych browarach.

– Szukaliśmy możliwości rozbudowy naszego zakładu o linię do butelkowania, dzięki której moglibyśmy poszerzyć naszą sieć dystrybucji, ale wnioski o dofinansowanie, które składaliśmy do Lokalnej Grupy Działania, nie zyskiwały aprobaty – mówi D. Piecuch.

Bez oferowania piwa w butelkach i jego pasteryzacji, która znacznie wydłuża termin przydatności do spożycia, nie da się wejść do żadnej sieci sklepów. Przez lata rynkiem zbytu dla Piwnego Podziemie, które produkowało piwo w kegach, były restauracje i puby. Ale ten rynek popsuła epidemia. Pierwszy i teraz kolejny lockdawn zamknął knajpy, a te wstrzymały zamówienia piwa u producentów.

– Duża ilość zamówień zmusiła nas do korzystania z zewnętrznego, większego browaru w Świętochłowicach, który może uwarzyć czterokrotnie więcej piwa niż my byliśmy w stanie w Rożdżałowie i otworzyła nam nowe rynki zbytu, bo weszliśmy w piwo butelkowane i puszkowane. Na razie zlecamy warzenie, a w Rożdżałowie mamy jeszcze przez jakiś czas magazyn. Ale wszystko jeszcze może się zdarzyć i w przyszłości niczego nie wykluczamy – mówią właściciele Piwnego Podziemia.

Do tej pory pilnowanie procesu produkcji zajmowało D. Piecuchowi cały czas. Dzięki zleceniu produkcji będzie miał więcej czasu nie tylko dla siebie, ale na to, aby zająć się innymi działaniami, oczywiście zwianymi z piwem tj. marketingiem, promocją, reklamą itp. (bf)