Plan ratowania szpitala może runąć

Choć jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że Wojsko Polskie wkrótce sfinalizuje zakup budynku przy ul. Sztabowej we Włodawie, dziś ten scenariusz staje się coraz mniej pewny. Przeszkodą okazują się wewnętrzne rozbieżności w polskiej armii co do zasadności inwestycji, a także fakt, że budynek objęty jest unijnym dofinansowaniem, którego tzw. trwałość projektu obowiązuje aż do 2027 roku. Tymczasem dla władz powiatu włodawskiego była to transakcja kluczowa, bo uzyskane ze sprzedaży środki miały wspomóc dramatycznie zadłużony szpital powiatowy.

Starosta włodawski Mariusz Zańko nie składa jednak broni. W ostatnich dniach rozesłał pisma do władz województwa, samorządowców oraz parlamentarzystów z prośbą o wsparcie i lobbowanie za powrotem wojska do Włodawy argumentując, że hasło to staje się dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Budynek przy ul. Sztabowej to dawny obiekt koszarowy, dziś siedziba Centrum Usług Społecznych (CUS), który mógłby ponownie pełnić funkcję wojskową jako baza dowództwa jednego z komponentów Sił Zbrojnych.

Krok po kroku do sprzedaży – i nagłe zatrzymanie

Pierwszym krokiem ku wojskowemu powrotowi do Włodawy była sprzedaż przez poprzedni Zarząd Powiatu czterohektarowego terenu przy ul. Sztabowej za około 2 mln zł. Znajdował się tam dawniej wojskowy stadion, a obecnie stacjonują tam żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, mieszkający w postawionych barakach. Kolejnym etapem miała być sprzedaż sąsiadującego budynku, w którym obecnie działa CUS i Dzienny Dom Opieki Senior+. Obiekt został gruntownie wyremontowany ze środków unijnych przez poprzednie władze powiatu i posiada m.in. profesjonalną kuchnię, sale konferencyjne, pokoje gościnne oraz piwnice.

Otaczają go dziesiątki miejsc parkingowych, a bliskość lądowiska dla śmigłowców oraz placówki Straży Granicznej sprawia, że ma strategiczne znaczenie w kontekście ochrony granicy. Jednak mimo zaawansowanych rozmów, pojawiły się poważne przeszkody. Jedną z nich jest brak jednoznacznego stanowiska wewnątrz wojska. Okazuje się, że nie wszystkie struktury widzą sens inwestycji w obiekt, który już służy celom społecznym. Drugą barierą jest wspomniana trwałość unijnego projektu. Budynek może zmienić funkcję dopiero po 2027 roku, inaczej powiat musiałby oddać ponad 5 mln zł do Brukseli.

Władze powiatu: „To szansa na ratunek”

Władze powiatu od miesięcy naciskają na sfinalizowanie transakcji, tłumacząc to wysokimi kosztami utrzymania CUS-u, który każdego roku generuje kilkaset tysięcy złotych strat. Wobec dużego zadłużenia powiatu i pogarszającej się sytuacji włodawskiego szpitala, sprzedaż budynku miała być finansowym kołem ratunkowym. Nieoficjalnie mówi się, że cała transakcja – razem z terenem i lądowiskiem – mogłaby przynieść kilkanaście milionów złotych wpływów do budżetu powiatu.

– Trzeba postawić sprawę jasno: w obecnej sytuacji nie mamy komfortu odrzucania takich możliwości. Szpital potrzebuje natychmiastowego wsparcia – mówi jeden z urzędników starostwa, prosząc o anonimowość. Z kolei sprzedaży sprzeciwiają się niektórzy mieszkańcy i lokalni społecznicy, wskazując, że w budynku działa dzienny dom opieki senioralnej, filia domu pomocy społecznej oraz powiatowy ośrodek wsparcia. Wskazuje się również na fakt, że lokalizacja bazy wojskowej w środku miasta to niekoniecznie dobry pomysł ze względu na fakt, że stanie się ona prawdopodobnym celem dla wrogich rakiet czy bomb w razie ewentualnego konfliktu.

Wokół Włodawy jest mnóstwo terenów, gdzie można posadowić taką inwestycję – jest choćby strefa przemysłowa w Orchówku, była szkoła w Zaświatyczach, a w lepszym standardzie schronisko w Wereszczynie, które z powodzeniem mogłoby służyć za armijny sztab. Dodatkowym problemem pozostaje brak porozumienia z wojskiem co do warunków zakupu. Negocjacje ceny mogą się przedłużać, a same decyzje strategiczne mogą zapaść dopiero po wyborach parlamentarnych lub zmianie priorytetów w Ministerstwie Obrony Narodowej.

W odpowiedzi starosta zapewnia, że wszystkie placówki i zatrudnione osoby zostałyby przeniesione w inne, równie dobre lokalizacje i że obecność wojska w mieście niesie za sobą więcej korzyści niż zagrożeń. – Jest bardzo wiele tych korzyści. Przypomnę tylko, że jednostka WOT, która by powstała we Włodawie to szansa dla wymierającego społeczeństwa powiatu włodawskiego, który nie ma zbyt wielu miejsc pracy, co roku ubywa z powiatu włodawskiego ok. 500 mieszkańców. Powstanie Komponentu Obrony Pogranicza jest wielką szansą prorozwojową dla naszej społeczności.

Pozwoli to na aktywizację zawodową wielu mieszkańców naszego powiatu, niejako przy okazji promując walory i wartości Wojska Polskiego. Bardzo ważnym aspektem jest również to, że środki, które potencjalnie mogą wpłynąć do budżetu powiatu po finalizacji transakcji, zostaną przeznaczone na uratowanie szpitala we Włodawie; szpitala, który został jako jeden z niewielu włączony przez MON w program „Szpitale przyjazne wojsku”, co stanowi dowód jego przydatności nie tylko dla ludności cywilnej, ale również żołnierzy.

Śmiem twierdzić, że lepszej lokacji dla WOT na całej granicy wschodniej się nie znajdzie. Dodam też, że mamy także oświadczenia oraz zgody na przeniesienie do nowego obiektu przez uczestników tych zajęć, zarówno z Powiatowego Ośrodka Wsparcia, jak i Dziennego Domu Senior+. Dzięki sprzedaży naszego obiektu jakość usług społecznych w naszym powiecie nie tylko nie pogorszy się, ale wręcz poprawi – mówi M. Zańko.

Choć idea powrotu wojska do Włodawy brzmi dumnie i wpisuje się w trend wzmacniania obecności militarnej na wschodzie Polski, dziś bardziej przypomina hasło niż realny plan. Sprzedaż budynku CUS, która miała pomóc szpitalowi i odciążyć budżet powiatu, stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Władze powiatu nie ukrywają rozczarowania. Jeśli do transakcji nie dojdzie, może to oznaczać konieczność szukania innych – znacznie trudniejszych – sposobów ratowania lokalnej służby zdrowia. (bm)