Po co dzwonią?

Do naszego Czytelnika dzwoniły ostatnio na telefon stacjonarny osoby podające się za przedstawicieli fundacji dobroczynnej, prosząc o wsparcie. – Uczulam na tego typu sytuacje, bo nigdy nie ma pewności, kto i po co tak naprawdę do nas dzwoni – mówi Marian Lackowski, prezes Stowarzyszenia Na Rzecz Osób Potrzebujących „Przytulisko” w Chełmie, ubolewając, że wciąż zdarzają się osoby, które nadużywają zaufania ludzi.

– W ciągu ostatnich tygodni trzykrotnie dzwonił do mnie ktoś, kto podawał się za przedstawiciela fundacji pomagającej chorym z prośbą o wsparcie – mówi nasz Czytelnik. – Nie dopytywałem o szczegóły i szybko się rozłączyłem. Zastanawiam się, czy to nie była próba oszustwa, bo w jaki sposób miałbym komuś pomóc przez telefon. Zapisać numer konta, na które maiłabym wpłacić datek, a może podać swój adres, aby ktoś przyszedł po pieniądze? Dla mnie to dziwne. Numery stacjonarne wraz adresami to jest nazwami ulic czy miejscowości wciąż są dostępne w starych książkach telefonicznych. Pewnie stąd różni ludzie biorą takie informacje.
Marian Lackowski, prezes Stowarzyszenia Na Rzecz Osób Potrzebujących „Przytulisko” w Chełmie, na co dzień zajmuje się wspieraniem chorych, znajdujących się w trudnej sytuacji. Często organizuje akcje charytatywne, zabiegając o pomoc w różnych przedsiębiorstwach i instytucjach. Lackowski zapewnia jednak, że członkowie stowarzyszeń i fundacji muszą twardo trzymać się przepisów i zasad. To ważne, aby nie nadużywać zaufania ludzi.
– Nigdy nie bierzemy książki telefonicznej do ręki i nie wydzwaniamy do ludzi – mówi Lackowski. – Nigdy nie ma pewności, kto i po co tak naprawdę do nas dzwoni. Nie praktykujemy też chodzenia do domów, bo członkom stowarzyszeń nie wolno tego robić. U nas obowiązuje pełna jawność. Tymczasem w ostatnim czasie, w styczniu, osobiście spotkałem się z taką sytuacją. Osoby podające się za przedstawicieli fundacji w Białymstoku zapukały do moich drzwi, prosząc o wsparcie dla podopiecznych. Trzeba być ostrożnym. Uczulam na to zwłaszcza osoby starsze, bo przeważnie takie padają ofiarami oszustów, to one najczęściej posiadają telefony stacjonarne. Niestety, zdarzają się naciągacze, którzy rozmaitymi metodami próbują wyłudzić pieniądze.
Lackowski przyznaje, że tacy oszuści robią wyjątkowo złą „robotę” instytucjom, które naprawdę wspierają osoby potrzebujące. (mo)