Podwójnie za wizytę

Czy lekarka z Chełma pobierała od pacjentów opłaty za refundowane przez NFZ wizyty i badania? Przyłapana przez jedną z pacjentek bez mrugnięcia okiem oddała pieniądze. NFZ już wie o sprawie. Ciekawe ile osób jest poszkodowanych?

Swoją przygodę z neurologiem dziecięcym, która prowadzi indywidualną praktykę w Chełmie, opisuje nam pani Renata (dane zmienione).
– Dostałam od lekarza rodzinnego skierowanie na wizytę do neurologa ze swoim dzieckiem – mówi Renata. – Mimo skierowania pani doktor powiedziała, że wizyta kosztuje 100 zł, bo skończył się jej limit z NFZ. Kolejnym razem poszłam ze skierowaniem na badanie EEG, za które kazała mi zapłacić 70 zł. Kolejna wizyta była już „darmowa”, ale następne badanie EEG znowu kosztowało 70 zł.
Matce wydawało się to dziwne, że płaci mimo skierowania, więc zapytała w chełmskiej delegaturze NFZ czy rzeczywiście musi to robić. – Okazało się, że pani doktor nie ma prawa pobierać żadnych pieniędzy i powinna mi je zwrócić – mówi.
Matka poszła z siostrą odebrać wyniki badań dziecka. Gdy lekarka oddała wyniki, kobiety zażądały zwrotu pieniędzy.
– Na początku pani doktor udawała zaskoczoną, ale gdy pokazałyśmy wydruki ze Zintegrowanego Systemu Pacjenta, na których widać było, kiedy i ile otrzymała pieniędzy za wizyty i badania dziecka, bez mrugnięcia okiem sięgnęła do portfela i oddała 240 zł – mówi Renata.
Trzeba przyznać, że lekarka znalazła wyjątkowo łatwy sposób na dorobienie. Kobiety twierdzą, że inne matki też płaciły za wizyty mimo skierowania. Sprawa wydaje się poważna i dotyczy wielu osób. A wątek wątpliwych opłat jest szeroko komentowany na facebookowym profilu „Chełmskie mamuśki są zawsze on-line”. Rodzice ostrzegają się nawzajem przed nieuczciwym postępowaniem. Okazuje się, że sprawa, jeszcze nieoficjalnie, ale już dotarła do Narodowego Funduszu Zdrowia.
Małgorzata Bartoszek, rzecznik lubelskiego oddziału NFZ, zachęca by informować Fundusz o wszelkich nieprawidłowościach. – Co prawda nie mieliśmy oficjalnej skargi w tej sprawie, ale kierownik chełmskiej delegatury przyznaje, że jedna z osób rzeczywiście pytała o to czy musi płacić za wizyty i badania u pani neurolog dziecięcej, mając skierowanie od lekarza rodzinnego – mówi M. Bartoszek. – Została poinformowana o jej prawach i o tym, że skoro pani doktor ma umowę z NFZ, to nie może pobierać dodatkowej opłaty za wizyty i zlecone badania. Jeśli tylko otrzymamy jakąkolwiek skargę, od razu zareagujemy.
M. Bartoszek nie chce mówić o ewentualnych konsekwencjach. Ale te doskonale znane są lekarzom. Umowa z NFZ obliguje lekarzy do przestrzegania określonych zapisów. Są kary dyscyplinujące, a kwestie bezprawnie pobieranych opłat mogą kwalifikować się nawet jako wyłudzenie i zostać skierowane do prokuratury. Zresztą nie tylko przez Fundusz, ale i pacjentów.
Pani Renata zapewniła, że ma gotową skargę, którą przekaże do NFZ do Lublina. Z panią doktor nie udało nam się skontaktować. (reb)