Podwójny stres

Nasz Czytelnik zwraca uwagę, że w jednym z chełmskich liceów doszło do unieważnienia egzaminu maturalnego. – W tej sytuacji nie zawinił uczeń, ale szkoła. Kto za to odpowiada? – pyta.

– W tym roku w I LO w Chełmie zdarzył się przypadek unieważnienia egzaminu maturalnego z winy szkoły. Dlaczego tak się stało w renomowanej szkole? Kto zawinił? Czy ktoś poniesie za to konsekwencje? – docieka autor listu do „Nowego Tygodnia”.

Teresa Kiwińska, dyrektor I LO w Chełmie, wyjaśnia sytuację.

– Chodziło o egzamin maturalny z informatyki. Uczeń sprawdził sprzęt i przystąpił do egzaminu – mówi dyrektor Kiwińska. – Po egzaminie doszedł do wniosku, że sprzęt, a w zasadzie oprogramowanie nie działało tak, jak należy. Napisał odwołanie do Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej, ale ta nie miała zastrzeżeń do przeprowadzonego przez nas egzaminu. Proceduralnie nie zawiniliśmy. Z kolei Centralna Komisja Egzaminacyjna zaleciła powtórzenie egzaminu i tak też się stało. Uczeń powtarzał egzamin w Lublinie. To była pierwsza tego typu sytuacja w naszej szkole. Chcę podkreślić, że egzamin z informatyki zdawało trzech uczniów i tylko jeden zgłosił zastrzeżenia.

Sprawę zna Jerzy Matwijko z Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie.

– W tym przypadku problematyczna stała się kwestia oprogramowania w komputerze. Były wątpliwości czy było ono kompletne czy też nie – mówi Matwijko. – Centralna Komisja Egzaminacyjna uznała, że w tej sytuacji, z powodów formalnych, uczeń powinien przystąpić do egzaminu w terminie dodatkowym. Czas odgrywał tu rolę, bo ten termin się zbliżał, a nie można było dopuścić do tego, aby uczeń miał zdawać egzamin dopiero za rok. Formalnie doszło więc do unieważnienia egzaminu z możliwością przystąpienia do egzaminu w terminie dodatkowym. To był jedyny taki przypadek. Poza nim nie odnotowano innych zgłoszonych zastrzeżeń do egzaminów czy też przypadków unieważnień egzaminu w Chełmie.

Renata Janicka z lubelskiego biura OKE mówi, że przypadki unieważnienia egzaminów maturalnych nie należą do rzadkości, ale z roku na rok jest ich coraz mniej. Podaje przykłady sytuacji, które były podstawą do unieważnienia egzaminów maturalnych w województwie lubelskim w poprzednich latach.

– Na przykład podczas egzaminu z fizyki czy matematyki na ścianach w sali, w których odbywała się matura, znajdowały pomoce dydaktyczne, podczas gdy ściany powinny być czyste – mówi Janicka. – Zdarzyło się, że egzamin z języka angielskiego unieważniono, bo w sali egzaminacyjnej był pogłos i uczniowie nie zrozumieli czytanej treści. Inny przykład: w sali, w której egzaminowano uczniów z języka obcego, znajdowały się słowniki z tych przedmiotów. Ale nie tylko z powodów błędów proceduralnych szkół unieważniano egzamin maturalny. Nieprawidłowości zgłaszają też egzaminatorzy, którzy stwierdzają, że uczeń lub uczniowie ściągali. W całym województwie lubelskim średnio odnotowuje się rocznie kilkadziesiąt przypadków unieważnienia matury. (mo)