Pomieszkać na cudzy rachunek

Młoda, grzeczna i spokojna dziewczyna z małym dzieckiem. Na właścicielce mieszkania zrobiła dobre wrażenie. Niestety, szybko okazało się, że cicha woda brzegi rwie, a 23-latka naciągnęła już niejednego wynajmującego lokum. – Ludzie powinni znać prawdę – mówi kobieta, którą oszukała młoda matka.

Mieszkanie na wynajem to dobra inwestycja pod warunkiem, że właściciel nie trafi na nieuczciwych lokatorów. Przekonała się o tym w ostatnim czasie jedna z chełmianek, która wynajęła mieszkanie na os. Dyrekcja Dolna młodej dziewczynie spod miasta.

– Wyglądała tak niewinnie, grzecznie. Przyszła z ogłoszenia i od razu chciała się wprowadzać. Pytałam ją, czy na pewno stać ją, jako samotną i niepracującą na stałe matkę, na tak duże mieszkanie. Zapewniała, że tak. Wszystko jej się podobało. Do tego stopnia, że gdy opuściła mieszkanie, znikła nawet żarówka z lampy – opowiada kobieta.

Dziewczyna wynajęła mieszkanie w styczniu. Część mebli z mieszkania postanowiła wymienić na swoje (teraz właścicielka stara się odzyskać własne). Zaraz po odebraniu kluczy i podpisaniu umowy okazało się, że 23-latka nie ma pieniędzy na kaucję – wpłaciła połowę, obiecując, że resztę doniesie niebawem. Zamiast tego stopniowo zaczęły się problemy z płatnościami. – Za każdym razem jednak dzwoniła wcześniej i uprzedzała. Dzwoniła z różnych numerów. Mówiła, że nie ma całej kwoty, ale zapłaci wszystko w późniejszym terminie. Była taka wiarygodna – mówi właścicielka mieszkania.

W marcu dziewczyna wyrównała zaległości, ale od następnego miesiąca znów przestała płacić i zaczęła kombinować. Nie odbierała telefonów, sukcesywnie urywała kontakt i przeciągała zapłatę – umawiała się i nie przynosiła pieniędzy. W końcu właścicielka mieszkania poinformowała ją o zamiarze wypowiedzenia umowy najmu, dając dodatkowy termin na spłacenie zaległości. Przy braku odzewu doszło do zerwania umowy – zgodnie z prawem, w obecności notariusza, a nawet ojczyma dziewczyny, który miał przyjąć pod swój dach młodą matkę, bo przecież nie mogła wylądować na bruku.

– Gdy weszliśmy do mieszkania, było brudno, leżały porozwalane rzeczy. Najbardziej zaskakujące było to, że znikły drobne przedmioty, jak żarówki. Od sąsiadów dowiedzieliśmy się też, że do mieszkania przychodziły czasem podejrzane typy, w tym były skazany. W skrzynce na listy leżakuje wciąż list od komornika z Torunia – mówi chełmianka, której z tytułu najmu dziewczyna zalega 4 tys. zł i nie zanosi się na to, by je zwróciła.

Jak się okazało, dziewczyna jest znana w mieście z naciągania wynajmujących. Rok temu w internecie krążyła nawet informacja z jej imieniem i nazwiskiem oraz ostrzeżeniem przed nieuczciwą lokatorką. Młoda matka wynajmuje drogie mieszkania i nie płaci, czekając na eksmisję. Po wszystkim zostawia bajzel i ulatnia się, nie wiadomo gdzie.

Niestety, nie ma możliwości, by zabezpieczyć się przed nieuczciwymi najemcami, a jedyną metodą na odzyskanie zaległości z tytułu najmu jest złożenie pozwu cywilnego w sądzie. To wiąże się z dodatkowymi opłatami, straconym czasem i stresem, dlatego tak niewielu wynajmujących się na to decyduje. – To nie może tak być, żeby dziewczyna pozostawała bezkarna. Szkoda tylko tego dziecka, ale ktoś wreszcie musi jej dać nauczkę. Nie może przecież naciągać kolejnych osób – mówi pokrzywdzona. (pc)