Powstaje ogniowy portal

Powstaje portal internetowy poświęcony lubelskim pożarom. Projekt „Pożar Lublina – 298 rocznica ocalenia miasta z wielkiego pożaru” jest pomysłem pracowników „Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN”. W jednym miejscu chcą zebrać informacje na temat wszystkich pożóg, które na przestrzeni dziejów trawiły miasto. Premiera nowego portalu będzie miała miejsce w listopadzie br.


Najbardziej znany współczesnym lublinianom pożar miasta, który wybuchł 2 czerwca 1719 roku, to nie jedyna klęska ognia, która zagrażała Lublinowi. Nasze miasto, przez wieki zabudowywane gęsto drewnianymi budynkami, z licznymi przylegającymi do nich kramami kupieckimi wielokrotnie trawione było pożarami. – Najstarszym udokumentowanym, jak dotąd pożarem jest pożoga z 1447 roku, kiedy to zapaliły się przedmieścia Lublina – mówi Andrzej Janociński, jeden z pracowników Lubelskiej Trasy Podziemnej, przygotowujących materiały do nowego portalu. Elementem powstającej właśnie strony internetowej, oprócz haseł poświęconych poszczególnym pożarom, będzie również, stworzona na podstawie obrazu z kościoła Dominikanów „Pożar miasta Lublina”, interaktywna makieta, dzięki której będziemy mogli dokładniej poznać ważne miejsca ówczesnego miasta. W portalu znajdą się też nagrania mówiące relacji o tym, jak z żywiołem ognia walczono jeszcze kilkadziesiąt lat temu, a także wiele ciekawostek, zdjęć i informacji. – Planujemy w naszym portalu, za pomocą planów pokazać zasięg danych pożarów, opowiedzieć o ich skutkach, ale też i sposobach radzenia sobie z nimi i zapobiegania – dodaje Maria Kowalczyk z Lubelskiej Trasy Podziemnej.

Historyczne śledztwo

Pewną trudność w przygotowaniu materiałów stanowią same źródła historyczne, w większości zapisane po łacinie czy w języku rosyjskim, ale pracownicy „Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN” zebrali już informacje o około 40 pożarach.
Jednym z najlepiej udokumentowanych pożarów w dziejach naszego miasta jest ten, który wybuchł 7 maja 1575 roku. Była to jedna z największych klęsk żywiołowych w dziejach Lublina, która strawiła niemal całkowicie miejską zabudowę. Pożar, w którym spłonęły m. in. ratusz, kościoły św. Michała i św. Stanisława oraz prawie wszystkie kamienice w rynku spowodowała, według źródeł, lekkomyślna mieszczka – Jadwiga Kołaczniczka, która piekła w nocy placki na sprzedaż. Jej chwilowa nieostrożności sprawiła, że iskra z pieca przedostała się na dach, od którego kolejno zajęły się inne miejskie budynki. Pożar ułatwiła także trwająca w tym czasie susza.
Tak klęskę, nazywaną powszechnie „Wielkim Pożarem Lublina” opisuje w „Księdze m. Lublina z lat 1572-1578” jego naoczny świadek, rajca miejski i słynny poeta Sebastian Fabian Klonowic: „Spłonęły także bramy miejskie. W oczach naszych spaliła się od wewnątrz i zewnątrz wieża, wznosząca się nad bramą zwaną Krakowską. Upadła razem ze wspaniałym zegarem z pięknymi zabudowaniami, gankami, balustradami, schodami, strażnicami z pomieszczeniami dla straży i trębaczy, którzy dźwiękiem trąb ogłaszają każdą godzinę. Uległ zniszczeniu również jej piękny szczyt w kształcie bani, pokryty ołowianą blachą. Na jego wierzchu umieszczona była szczerozłota kula, która odbijając promienie słoneczne rozsiewała złocisty blask i przez wdzięczną symetrią dodawała harmonii całej budowie” – pisał Klonowic.
Ten sam pożar wspominany był także w źródłach pisanych, przez pisarza cechu bednarzy i pisarza miejskiego Przetyckiego. Odbudowa miasta po klęsce trwała kilkanaście lat. Jednak, już trzy lata po pożarze, w Lublinie został zbudowany ratusz w którym odbywały się sądy trybunalskie. Niestety, pięć lat później wybuchł kolejny pożar, choć nie tak niszczący jak „Wielki Pożar Lublina”. – Musimy też sobie zadać pytanie, co według współczesnych znaczy sam pożar – mówi Marcin Waciński z Lubelskiej Trasy Podziemnej. – Nie każdy z pożarów był takim, który trawił całe miasto, i nie zawsze mamy na temat dokładne informacje. Często jest to tylko wzmianka, że się paliło, ale informacje o zasięgu terytorialnym pożaru są trudne do ustalenia – dodaje.

Każdy musiał być strażakiem

– Problemem są również źródła historyczne, które w wielu miejscach się po prostu nie zachowały. Są np. pewne badania, które wskazują na to, że jakiś pożar mógł mieć miejsce, bo na stanowisku archeologicznym znaleziono warstwę popiołu, ale precyzyjne określenie, z jakiego ona wieku pochodzi, bez oparcia w źródłach pisanych, to naprawdę niełatwa sprawa – mówi Andrzej Janociński.
W tej chwili, aby wykonać kompleksowe badania do „pożarowego” portalu, pracownicy Bramy Grodzkiej Teatru NN przeszukują dostępne archiwa i teksty źródłowe. – Ogień stanowił nie tylko siłę niezwykle niszcząca, ale i w pewnym sensie był również i szansą rozwoju dla miasta, bo po tych zniszczeniach następowały odbudowy. Nie byłoby renesansowego Lublina, gdyby średniowieczny Lublin nie spłonął w XVI wieku – dodaje Marcin Waciński. Ciekawostką jest fakt, że funkcjonowanie regularnych jednostek straży pożarnej w Polsce rozpoczyna się dopiero w XIX wieku. Na przestrzeni wieków używano do gaszenia bardzo prostego sprzętu: siekier, bosaków i płacht. Każdy musiał być strażakiem, bo ogień gasiło wspólnie wiele osób. – Wyspecjalizowane narzędzia zaczęły się pojawiać w Europie w drugiej połowie XVII wieku. Na terenie Polski pierwsze pompy zaczęły być używane dopiero pod koniec XVIII wieku i to nie w miastach, ale w majątkach magnackich. Dopiero XIX wiek i reforma administracji Napoleona przyniosła pierwsze rozporządzenia przeciwpożarowe – dodaje Marcin Waciński. O historii straży pożarnej i o innych ciekawostkach związanych z pożarami i pożarnictwem w Lublinie będzie można, już w listopadzie, przeczytać w Internecie, na tworzącej się obecnie stronie internetowej. Projekt „Pożar Lublina – 298. rocznica ocalenia miasta z wielkiego pożaru” zyskał wsparcie i został dofinansowany ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach Programu „Patriotyzm Jutra”.
Emilia Kalwińska