Prezydent wraca do hali

Prezydent Jakub Banaszek podtrzymuje zapowiedzi budowy w Chełmie hali, która pomieści 3500-4000 kibiców, fot. FB Jakuba Banaszka

Prezydent Jakub Banaszek przy okazji zapewnienia sobie przez InPost ChKS Chełm utrzymania się w siatkarskiej PlusLidze wrócił do planów budowy w Chełmie nowej, wielkiej hali sportowej. Zapowiada, że podjęte zostały kolejne, formalne kroki w tym kierunku i nie wygląda na to, by na razie z kimkolwiek w mieście chciał konsultować kwestie gigantycznej inwestycji, która odciskać będzie się na finansach miasta przez lata.

Jak poinformował w ubiegłym tygodniu w mediach społecznościowych Jakub Banaszek, po utrzymaniu InPost CHKS Chełm w PlusLidze miasto kończy opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego nowej hali i wybrano już lokalizację inwestycji (nie wskazał miejsca), choć, jak zaznaczył, pojawiła się jeszcze dodatkowa propozycja (prywatna). Prezydent zapowiedział, że w czerwcu lub lipcu ma zostać ogłoszony przetarg na dokumentację, czyli pierwszy etap przygotowań. Zapowiedział, że wraz z końcem sezonu opowie o całym pomyśle na ten projekt oraz przedstawi dotychczasowy stan prac, zaznaczając, że hala ma być wielofunkcyjna, służyć wszystkim mieszkańcom i przede wszystkim nie może „stać pusta”.

Sama idea budowy nowoczesnej hali, którą prezydent na FB ilustruje efektowną, wygenerowaną prawdopodobnie przez sztuczną inteligencję przykładową wizualizacją, wydaje się niezwykle atrakcyjna. Skala przedsięwzięcia jest na tyle duża i istotna dla finansów miasta (zarówno w momencie poszukiwania pieniędzy na inwestycję, jak również na jej późniejsze utrzymanie), że wielu poważnie podchodzących do tych kwestii mieszkańców, którzy zdają sobie sprawę, że pieniądze nie spadają z nieba, uważa, że taki projekt jeszcze przed przystąpieniem do opracowania PFU warto byłoby przekonsultować, jeśli nie z mieszkańcami, to choćby z radnymi. Przemyśleć wielkość obiektu, jego przeznaczenie, możliwy do poniesienia i udźwignięcia przez miasto koszt, patrząc na jego budżet, liczbę mieszkańców, która z roku na rok spada, i kibiców. Prezydent mówi o hali na 3,5-4 tysiące widzów, która miałaby kosztować 80-100 mln zł. Czy to faktyczny koszt budowy takiego obiektu? Trwająca właśnie w Świdniku budowa hali widowiskowo-sportowej na 1,5 tysiąca miejsc, o czym w materiale, który ukazał się w naszym Tygodniku, wspominał poseł Krzysztof Grabczuk, będzie kosztować ok. 80 mln zł, a koszt planowanej hali w Zawierciu (m.in. dla siatkarzy Aluronu) na 3 tys. miejsc, jak donoszą tamtejsze media, może wynieść nawet 170 mln zł. Może jednak warto, by miasto przy tak dużym przedsięwzięciu, zanim podejmie kolejne formalne kroki, poddało pod publiczną dyskusję jego skalę, miejsce i przeznaczenie. By nie powielić przypadku Lublina, gdzie władze miasta kilka lat temu wymyśliły (też nie konsultując projektu z mieszkańcami, choć zdania na jej temat były podzielone), że nad Bystrzycą wybudują nowy stadion żużlowy. Wybrały już nawet wykonawcę dokumentacji, ale w międzyczasie okazało się, że koszty takiej inwestycji, szacowane początkowo na ok. 180 mln, faktycznie wyniosą nawet 300 mln zł. Przed rokiem ostatecznie zdecydowano, że nowego stadionu jednak nie będzie, a firma projektowa, oprócz 7 mln zł, które dostała za dotychczas wykonane prace, domaga się od miasta jeszcze 10 mln zł. Sprawa jest w sądzie. Red, fot. FB Jakuba Banaszka