Proboszcz lepszy niż policja

Zbigniew Krężel z Syczyna pożalił się proboszczowi miejscowej parafii na agresywną młodzież z sąsiedniej Bekieszy, która zaczepiała go pod jego własnym domem. Ksiądz na niedzielnej mszy z ambony wspomniał o incydencie i przypomniał, że starszym, samotnym ludziom należy się szacunek i spokój i… poskutkowało. Młodzieńcy przeprosili Krężela i obiecali, że już nie będą.

Zbigniew Krężel wiele razy gościł na łamach lokalnej prasy. Znany jest z fotografowania się z politykami i znanymi osobami, udziału w imprezach i dniach otwartych telewizji, zbierania okazałych grzybów. Ale też korespondencji z Watykanem czy urzędnikami, do których skarży się na swój los i samotność. Niedawno przypomniał o sobie, odsyłając premier Beacie Szydło 2 zł podwyżki swojej emerytury. Tym razem Krężela spotkała nieprzyjemna historia, która miała zaskakujący finał.
Krężel mieszka samotnie w Syczynie, pod Wierzbicą. Jego niewielka chatka stoi na skraju wsi, tuż pod lasem. W pobliżu nie ma sąsiadów. Jest droga, która prowadzi do sąsiedniej wsi Bekiesza. Wieczorem pod jego dom przyjechało kilku młodych mieszkańców sąsiedniej wioski. Bez kłopotu podeszli pod budynek nieogrodzonej posesji i zaczęli wykrzykiwać do domownika wulgaryzmy, uderzać w ściany, rzucać różnymi przedmiotami. Kiedy przestraszony Krężel wybiegł na podwórko, usłyszał pod swoim adresem kilka epitetów a „młodzieżówka”, zanim uciekła, wypięła do niego gołe tyłki.
– Nie znam tych dzieciaków z nazwisk, ale wiem, że są z Bekieszy – mówi Z. Krężel. – Wystraszyłem się. Myślałem, że mi zrobią coś złego.
Na początku emeryt chciał zgłosić sprawę policji. – Ale po co mi jakieś postępowanie, przesłuchiwania ludzi, a może i jeszcze gorzej będzie i się zemszczą za to na mnie? – zastanawiał się.
Poszedł więc pożalić się do proboszcza miejscowej parafii. – Ludzie z Bekieszy są religijni, chodzą co niedzielę do kościoła, to może proboszcz im coś powie – mówi Krężel.
I rzeczywiście proboszcz obiecał pomóc. Na niedzielnej mszy z ambony, nie wymieniając nazwiska Krężela, wspomniał o incydencie i gromił młodzież, przypominając, że każdemu należy się spokój i szacunek.
Kiedy kilka dni później Krężel wybrał się do Bekieszy, spotkał młodych agresorów. Podszedł i zapytał, jak się nazywają. – Odpowiedzieli grzecznie, że to nie ma znaczenia, ale przepraszają i obiecują, że to, co zrobili, nigdy się nie powtórzy – mówi Krężel.
Ks. Piotr Raszyński, proboszcz parafii pw. Niepokalanego Serca NMP w Syczynie nie chciał komentować całej sytuacji. – Robię to, co do mnie należy, czyli posługę duszpasterską, a ocenę efektów pozostawiam Bogu – stwierdził. (bf)