Prokurator wyjaśni, jak doktor badał

Chełmianka zarzuca lekarzowi ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego niedopełnienie obowiązków i narażenie jej zdrowia i życia. Mimo skierowania na tomograf komputerowy, doktor nie wykonał badania i wypisał ją do domu z „powierzchownymi” obrażeniami głowy. Dzień później okazało się, że pacjentka ma m.in. uraz mózgu i pękniętą czaszkę.

Na początku lutego pani Aneta z Chełma zasłabła i upadła w mieszkaniu. Niefortunnie uderzyła głową o podłogę. Po upadku uskarżała się na bóle głowy.
– Poszłam do lekarza rodzinnego, który skierował mnie do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego z zaleceniem wykonania tomografu komputerowego głowy – mówi 31-latka.
Gdy kobieta trafiła na SOR, lekarz przeprowadził „oględziny”. Z wywiadu, który znalazł się w karcie informacyjnej, można wyczytać, że wszystko było w porządku. Poza bólami głowy, na które skarżyła się kobieta, lekarz stwierdził, że w chwili badania pacjentka była „przytomna zorientowana logicznie”, miała źrenice równe i normalnej wielkości, siła mięśniowa prawidłowa, wydolność oddechowo-krążeniowa. Doktor wypisał pacjentkę do domu z „powierzchownym urazem głowy”, skierował pacjentkę do poradni neurologicznej i „do lek. POZ” a zamiast wykonać badanie tomografem komputerowym napisał w karcie: „wykonanie KT głowy w trybie planowym” (pisownia oryginalna).
Jeszcze tej samej nocy zaczęły się problemy. Bóle głowy nie ustępowały. Pojawiło się za to krwawienie z nosa. Tym razem inny lekarz, dyżurujący na SOR, zlecił badanie tomografem. Okazało się, że kobieta ma liczne obrażenia: ogniskowy uraz mózgu, stłuczenie prawego płata czołowego, złamanie kości potylicznej lewej i złamanie kości podstawy czaszki. Pacjentka nie chciała jednak położyć się do szpitala. Mimo ostrzeżeń lekarza o możliwych powikłaniach a nawet grożącej jej śmierci.
– Sama nie wiedziałam, co mam zrobić, przecież poprzednio lekarz nic nie stwierdził – tłumaczy kobieta. Ale dzień później po raz trzeci trafiła na SOR i od razu na oddział chirurgii, gdzie przeleżała tydzień.
Teraz dochodzi do siebie w domu i wraz z mężem postanowili zgłosić sprawę do prokuratury. Rodzina twierdzi, że lekarz nie dopełnił swoich obowiązków i naraził ją na utratę zdrowia. W piśmie do prokuratury wnosi o „zaprzestanie wykonywania przez pana zawodu, przyznanie adwokata z urzędu i zadośćuczynienia” (pisownia oryginalna). Do sprawy wrócimy. Bogumił Fura