Przestańcie trąbić!

Tak nie da się żyć! Mamy małe dzieci, które co noc boją się i płaczą – mieszkańcy okolic dworca PKP mają już dość ciągłego wycia policyjnych i strażackich syren. – Należy pomagać uchodźcom, ale czy nie można tego robić po cichu? – dopytują zmęczeni.

Na dworcu PKP Chełm uchodźcy z Ukrainy, którzy przybyli pociągiem, są rejestrowani, otrzymują pomoc i posiłek. Następnie część z nich transportowana jest do punktu przejściowego na hali MOSiR, a część jedzie do innych miast. Każdego dnia pojawiają się tam darczyńcy i wolontariusze, gotowi do pomocy uciekającym przed wojną Ukraińcom.

Pojawia się również wiele osób oferujących potrzebującym transport prywatnymi samochodami. Teren dworca zabezpieczają m.in. policjanci, którzy również włączają się do pomocy. Po kolejne grupy uchodźców przyjeżdżają zaś strażacy. Od ponad dwóch tygodni parking przed dworcem – zarówno w dzień, jak i w nocy – zastawiony jest pojazdami uprzywilejowanymi, które korzystają z sygnałów świetlnych i dźwiękowych. A okoliczni mieszkańcy mają już dość wycia syren pod oknami.

– Tak nie da się żyć! My też mamy małe dzieci, które co noc boją się i płaczą. Czy naprawdę, jadąc po albo z uchodźcami, straż musi używać syren? Policja to samo. Czy nie wystarczą sygnały świetlne, tym bardziej w środku nocy? – dopytują zmęczeni i niewyspani mieszkańcy Dyrekcji Dolnej.

Policjanci zapewniają, że nocami w rejonie dworca używają jedynie błyskowych sygnałów świetlnych, a nie dźwiękowych.

– Strażacy nie jeżdżą już z włączonymi sygnałami dźwiękowymi. Te uruchamiane są przy wyjazdach alarmowych – mówi z kolei bryg. Wojciech Chudoba, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie. (pc)