Przewodniczący Mańka nie odpuszcza

Do słownych utarczek między przewodniczącym A. Mańką (z lewej) i radnym J. Osiną dochodzi niemal na każdej sesji

Wszystko wskazuje a to, że lipcowe posiedzenie Rady Powiatu Świdnickiego rzeczywiście będzie miało swój finał w sądzie. Sprawę radnemu Jakubowi Osinie zamierza założyć przewodniczący rady, Andrzej Mańka, który poczuł się obrażony przez radnego. Poszło o słowa „jest pan debilem”.


Lipcowa sesja rady powiatu świdnickiego była bardzo gorąca. I nie chodzi o temperaturę, a emocje, jakie towarzyszyły obradom. Główna dyskusja dotyczyła przejęcia od miasta zarządzania ul. Andrzeja Struga.

Jak tłumaczył zarząd powiatu, to ważny krok w kierunku długo oczekiwanej przebudowy ulicy Dworcowej, bo dzięki temu będzie można przystąpić do kompleksowego remontu odcinka drogi od al. Lotników Polskich do skraju lasu. Z kolei ze strony opozycyjnych radnych padały komentarze, że powiat przejmuje zobowiązania miasta Świdnik i do tego zadania dokłada tylko 50 proc.

Krótka, lecz dosadna wymiana zdań wywiązała się także między przewodniczącym Andrzejem Mańką, a opozycyjnym radnym Jakubem Osiną (ŚWS), który miał powiedzieć do przewodniczącego „jest pan debilem”.

Później w rozmowie z „Nowym Tygodniem” Andrzej Mańka mówił, że dotąd był cierpliwy, ale obraźliwe wypowiedzi radnego zmuszają go do podjęcia stanowczych kroków i wystąpienia na drogę sądową.

Radny Osina z kolei tłumaczył, że użył trybu warunkowego.

– Chodziło o to, że jeśli on (przewodniczący – przyp. red.) dalej, mimo naszych wielokrotnych próśb, będzie wciąż skupiał się na osobistych docinkach, recenzjach i przyjmował kaznodziejski ton, co nie jest funkcją przewodniczącego, to wtedy będziemy nazywać pana przewodniczącego debilem, bo najwyraźniej nie rozumie swojej funkcji. Powiedziałem to w trybie warunkowym, wierzę, że pan Mańka to rozumie – mówił Osina i dodawał, że pod jego adresem ze strony przewodniczącego padły groźby karalne, a konkretnie groźba pobicia.

Przewodniczący rady powiatu zapewnia, że nie odpuszcza tej sprawy i spotka się z radnym w sądzie.

– Jestem po wstępnych rozmowach z kancelarią prawną, która mi poprowadzi tę sprawę. Uważam, że było to tak niekulturalne zachowanie i „recydywa” – nie był to pierwszy raz, powtarzało się to z nasileniem niemalże na każdej sesji, że najwyższa pora, aby tę sprawę załatwić. Materiały, na podstawie których kancelaria prawna będzie działała, zostały już przekazane i myślę, że to kwestia czasu, kiedy to wszystko zostanie przygotowanie i złożone do odpowiednich organów – mówi przewodniczący i dodaje, że raczej nie widzi innego sposobu na załatwienie tej sprawy.

– Rozumiem, że pewne wypowiedzi formułuje się pod wpływem emocji, ale choćby komentarz pana Osiny zamieszczony w „Nowym Tygodniu” świadczy to o tym, że u tego człowieka nie nastąpiła żadna refleksja nad tym wydarzeniem – dodaje przewodniczący.

Radny Jakub Osina zdaje się do całej sprawy podchodzić z dużym dystansem. Jak mówi od chodzenia po sądach woli trenować bieganie, a bardziej niż pozwy, interesują go książki nominowane do tegorocznej nagrody Nike.

– Spokojnie czekam na rozwój sytuacji. Uważam, że ta sprawa nie jest warta chodzenia po sądach i nie ma żadnych postaw do tego, ale jeśli pan Mańka chce, to pewnie spotkamy się w sądzie. Musi jednak pamiętać, że „zabawę” w takich procesach mają dwie strony – komentuje radny Osina. (w)