Pułkownik za generała

Roszady w Straży Granicznej. Resort wymienia komendantów niczym rękawiczki. Funkcjonariusze NOSG mają nowego szefa – pułkownika Jacka Szcząchora. To jego trzeci awans w ostatnich dwóch latach.

Gorący jest fotel komendanta Nadbużańskiego Odziału Straży Granicznej. Nikt na dłużej nie zagrzewa na nim miejsca. Dwa lata to maksimum w ostatnim czasie. W 2014 r. stanowisko komendanta objął płk Waldemar Skarbek (po gen. bryg. Jarosławie Frączyku). Rok później, we wrześniu, Skarbka zastąpił gen. bryg. Wojciech Skowronek (wcześniej komendant Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej w Kętrzynie). Długo jednak nie zagrzał miejsca jako komendant – 23 sierpnia został przeniesiony na stanowisko komendanta znacznie mniejszego od NOSG Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej. Zajął miejsce płk. SG Jacka Szcząchora, który decyzją Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji awansował na stanowisko komendanta NOSG. W ubiegłą środę odbyło się uroczyste przekazanie obowiązków. Wprowadzenia nowego komendanta dokonał Komendant Główny Straży Granicznej, gen. bryg. SG Marek Łapiński. Generał Skowronek z rąk Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie, nadinsp. Pawła Dobrodzieja, odebrał Złoty Medal za Zasługi dla Policji.
Pochodzący z Biłgoraja pułkownik Szcząchor ma 45 lat. Ukończył Studium Oficerskie SG w COS SG w Koszalinie oraz Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie. Służbę rozpoczął w 1997 roku w Bieszczadzkim Oddziale SG. Kilkanaście lat temu lokalna prasa rozpisywała się o jego rodzinnych układach w straży granicznej i tym, że Szcząchor w pracy „kontroluje swoją żonę” (służyła w jednostce kontrolowanej przez Biuro Spraw Wewnętrznych oddziału SG, gdzie pracował Szcząchor). W latach 2009-2012 pełnił funkcję zastępcy komendanta Placówki SG w Korczowej, a od 2012-2015 – komendanta Placówki SG w Korczowej. W czerwcu 2015 r. został komendantem Placówki SG w Medyce. Szybko awansował i rok później – we wrześniu – był już komendantem NOSG. Jak długo zagrzeje miejsce w Chełmie? (pc)