Rodzinny seksbiznes w Chełmie

Trzy lata, jeśli nie dłużej, w bloku na os. XXX-Lecia funkcjonował przybytek wolnej miłości. Interes szedł wyśmienicie, a zyski z nierządu czerpały dwie rodziny. Jedna wynajmowała kupione córce mieszkanie, a druga zamieszczała ogłoszenia na portalach towarzyskich. Resztę robiły prostytutki na godziny.

O bolączkach mieszkańców bloku przy Drodze Męczenników, w którym funkcjonował dom publiczny, pisaliśmy przed dwoma laty. Ciągła obecność „ciemnych typów”, trzaskanie drzwiami, gdy klienci kończą wizyty, hałas, śmiecenie i demoralizacja to jedno. Problem był o tyle poważniejszy, że nierzadko dochodziło do sytuacji, gdy z zajmowanego przez prostytutki lokalu wytaczał się pijany klient z rozpiętym rozporkiem i przyrodzeniem na wierzchu, czego świadkami były dzieci. – Jednemu pomyliły się drzwi. Sąsiadka otworzyła, a on do niej: „Co, ku**a, nie wiesz po co mnie wpuściłaś?”. Omal nie wepchnął ją siłą do środka – opowiadali nam sąsiedzi przybytku płatnej miłości, wskazując, że policja wie o sprawie, ale nic z tym nie robi.

Teraz lubelska policja poinformowała o rozbiciu grupy przestępczej i zatrzymaniu podejrzanych o czerpanie korzyści z nierządu przy Drodze Męczenników. Jak ustalono, w nielegalny proceder zaangażowane były dwie rodziny. Jedna z nich pochodzi z gminy Dorohusk. To 32-letnia kobieta i jej rodzice, którzy kilka lat temu kupili córce ów lokal. Kiedy kobieta postanowiła jednak przenieść się do Lublina, razem z rodzicami zdecydowali, że znajdą nowych lokatorów do mieszkania w Chełmie.

Lokum wynajęło małżeństwo z Lublina: Sylwia K. (40 lat) wraz z mężem Pawłem K., którzy wcale nie kryli się z tym, w jakim celu potrzebują lokalu w obcym mieście. Właścicielka mieszkania i jej rodzice doskonale wiedzieli, że będzie to miejsce schadzek. Postanowili, że i oni na tym skorzystają, w związku z czym pobierali wysokie jak na Chełm stawki za wynajem (kilka ładnych tysięcy złotych miesięcznie). Po pieniądze za wynajem najczęściej przyjeżdżali rodzice 32-latki.

Sylwia K. wraz z mężem zajmowali się zamieszczaniem ogłoszeń na internetowych portalach towarzyskich typu „Roksa”. Zapewniali też prostytutkom środki czystości i niezbędne do pracy akcesoria, a nawet ochronę. Nad wszystkim czuwał brat Sylwii K., Rafał M. (44 lata), który pełnił funkcję lidera grupy.

Prostytutki płaciły rodzinie K. „dniówki” (od 200 zł), niezależnie od tego, ile czasu spędzały w mieszkaniu. Przykładowo danego dnia jedna przychodziła na 3 godziny i obsłużyła w tym czasie 3 klientów, potem klucze odbierała od niej druga, która była umówiona na godzinę z jednym klientem, i dalej kolejna. Według szacunków miesięczny dochód lubelskiej familii z mieszkania przy Drodze Męczenników zaczynał się od 10 tys. zł. Przybytek płatnej miłości funkcjonował od listopada 2019 do października br., kiedy to do akcji wkroczyli lubelscy kryminalni, działając pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

– 44-latek oraz jego siostra i jej mąż zostali już tymczasowo aresztowani. Liderowi grupy grozi do 10 lat więzienia, gdyż w przeszłości był już karany za takie przestępstwo. Pozostałym osobom grozi do 5 lat. Wobec 32-latki i jej rodziców zastosowano dozór policji i poręczenie majątkowe w łącznej wysokości 50 tysięcy złotych – informuje nadkom. Andrzej Fijołek, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie. (pc)