Rosyjski dron zestrzelony nad Wyrykami

Poranny spokój mieszkańców gminy Wyryki w województwie lubelskim został brutalnie przerwany nad ranem, gdy w centrum miejscowości rozległ się huk, który – jak się później okazało – był efektem zestrzelenia rosyjskiego drona bojowego przez polskie samoloty F-16. Szczątki maszyny spadły wprost na budynek mieszkalny, doszczętnie niszcząc jego dach. Kolejny dron mógł spaść kilkanaście kilometrów dalej.

Zdarzenie miało miejsce w samym sercu Wyryk, między budynkiem szkoły podstawowej a Urzędem Gminy.  Na miejscu natychmiast pojawiły się wszystkie służby – wojsko, policja, straż pożarna, ratownicy medyczni, Straż Graniczna oraz WOT. Teren został odgrodzony, a mieszkańców poproszono o pozostanie w domach. Jak informują służby, w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Wójt gminy Wyryki, Bernard Błaszczuk, natychmiast podjął decyzję o zamknięciu szkoły podstawowej na czas nieokreślony.

– Bezpieczeństwo dzieci i pracowników jest najważniejsze. Sytuacja jest dynamiczna, jesteśmy w kontakcie ze sztabem kryzysowym – mówi włodarz Wyryk. Obecnie przebywa on w trasie, objeżdżając miejscowości w gminie, by ocenić sytuację i uspokoić mieszkańców. Tymczasem docierają do nas niepotwierdzone jeszcze informacje, że kolejny dron mógł zostać zestrzelony lub spaść w rejonie Krzywowierzby, około 15 km na południowy wschód od Wyryk. Na miejsce mają zmierzać jednostki wojskowe i policyjne.

MON oraz Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych na razie nie wydały oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Wiadomo jednak, że nad Lubelszczyzną trwały dziś rano szeroko zakrojone działania operacyjne polskiego lotnictwa. Według nieoficjalnych źródeł, zestrzelony dron był częścią większego nalotu rozpoznawczo-sabotażowego, który mógł mieć na celu testowanie obrony przeciwlotniczej wschodniej Polski. (bm)