Słowo starosty droższe od pieniędzy

Spore kontrowersje wzbudził na komisjach rady powiatu pomysł sfinansowania przez chełmskie starostwo przebudowy parkingów i dróg dojazdowych przy gmachu. Radni spierali się czy powiat powinien wyłożyć milion złotych w nieswoją infrastrukturę. Nawet dwoje członków zarządu z PSL na komisjach wstrzymało się od głosu. Ale na sesji, po reprymendzie od starosty, karnie głosowali „za”.

Posiedzenia ostatnich wspólnych komisji rady powiatu chełmskiego przebiegały wyjątkowo spokojnie do momentu, gdy pojawił się temat inwestycji przy „gmachu”. Przypomnijmy. Radny Marcin Łopacki wpadł na prosty pomysł zwiększenia liczby miejsc parkingowych przy gmachu. Jego zdaniem wystarczyło poszerzyć dwie dojazdowe uliczki do budynku, aby auta mogły parkować na nich po skosie. W ten sposób przybyłoby kilkadziesiąt miejsc. A systemem gospodarczym udałoby się przeprowadzić przebudowę za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przynajmniej tak wydawało się radnemu. Inicjatywę szybko przejął starosta Piotr Deniszczuk. Zorganizował spotkanie z wojewodą i prezydent Chełma, którzy są właścicielami terenu (powiat jedynie wynajmuje pomieszczenia w „gmachu” – przyp. red.) i publicznie wypalił, że gotowy jest zrobić generalny remont, który na dodatek sam sfinansuje. I wojewoda, i miasto pewnie po cichy przyklasnęli z radości. Bo szybko okazało się, że remont taki tani nie będzie. Miasto miało już przygotowany projekt na swoją część (jedną uliczkę dojazdową). Szacowany koszt jej przebudowy, zgodnie z zaleceniami m.in. konserwatora zabytków, to ponad pół miliona złotych. Wyliczono, że cała inwestycja przed „gmachem” pochłonie co najmniej… półtora miliona. I to te kwoty poróżniły radnych na komisjach. Starosta prosił, by radni zgodzili się przekazać miastu, które będzie inwestorem, milion złotych na remont. Prezydent zobowiązała się wcześniej, że wyłoży 200 tys. zł i ewentualnie dołoży resztę do swojej części, jeśli koszt przekroczy wartość kosztorysowych 500 tys. zł. Radosław Rakowiecki, szef klubu G9 w radzie powiatu, zapowiedział, że jego radni nie poprą tej uchwały i wstrzymają się od głosu.

– Nikt nie kwestionuje konieczności przebudowy parkingów i remontów dróg dojazdowych, ale nie w tym momencie i nie za takie pieniądze – mówił. – Nie w czasie, kiedy tłumaczy się mieszkańcom powiatu, że budżet nie jest z gumy i nie ma pieniędzy na remonty dróg. Jak to wygląda, że teraz nagle znajduje się milion złotych na remont parkingu i ulic, które nie należą do powiatu? Jako klub G9 uważamy, że nie jest to racjonalne i nie poprzemy tej uchwały.

O poparcie wniosku zwrócił się radny Łopacki. Przekonywał, że przekładanie tego na inny okres jest bezsensowne i mówił, że w obecnej kadencji zrobiono i tak wiele dróg. – Rozumiem te argumenty, sam jeżdżę do gmachu raz na tydzień a radny codziennie (Łopacki jest kierownikiem filii Urzędu Marszałkowskiego, która mieści się w gmachu – przyp. red.) – mówił Rakowiecki. – Ale wydanie półtora miliona złotych, oczywiście jak dobrze pójdą przetargi, dla zyskania trzydziestu miejsc parkingowych… do mnie nie przemawia.

Przewodnicząca rady Grażyna Szykuła (PSL) pytała, kiedy będzie na to odpowiedni moment? – Tego nie można dzielić na teren miejski i powiatowy, bo to będzie służyło naszym mieszkańcom, a z tych trzydziestu dodatkowych miejsc skorzysta więcej ludzi, bo będzie zmienność i rotacja – twierdziła.

– Koszty z czasem będą jeszcze bardziej rosły a problem jest palący – dodała Lucyna Sado (PSL).

– Nie negujemy tego, ale nie zapominajmy, że wkładamy pieniądze w obcą infrastrukturę – mówił Stanisław Wiercioch (G9).

– Nie kwestionujemy zasadności – mówi Rakowiecki. – Ale podział kosztów jest absurdalny. A może miasto powinno dołożyć więcej a może wojewoda także?

Starosta Deniszczuk mówi, że gdyby trzeba było dołożyć nawet 2 mln zł, też byłby za tym.

– Nieoficjalnie wiem, że jeśli nie zrobimy tego teraz, to nic z tego nie będzie – mówił tajemniczo. I nie omieszkał wytknąć koalicjantowi z G9, że do niegospodarności dochodziło, kiedy to oni rządzili powiatem i kiedy trzeba było dokładać miliony złotych rocznie do urzędu pracy, pomocy społecznej i oświaty. Za sfinansowaniem inwestycji był też Marek Słupczyński. Ale radny przypomniał, że dotychczasowa współpraca z miastem nie układała się najlepiej dla mieszkańców powiatu, co pokazuje np. fatalny stan ulicy Okszowskiej i wyjazd z tej części miasta. – Być może będzie to argument w rozmowach z miastem, by tę część uporządkować – przekonywał.

Ale nie tylko radni z G9 mieli wątpliwości do wydania takich pieniędzy. – Temat jest potrzebny, ale może zakres prac jest zbyt duży. Trzydzieści miejsc parkingowych za takie pieniądze? Do mnie też to nie przemawia – mówił Kazimierz Stocki, były starosta (PSL). Stocki przypomniał, że już za jego kadencji, kiedy w województwie i kraju rządziło PSL, były próby przejęcia budynku gmachu, ale nic z tego nie wyszło. – I nie liczmy na to, że w zamian za remont parkingów ktoś nam ten budynek teraz przekaże.

Wątpliwości do łożenia tak ogromnych pieniędzy na miejską infrastrukturę mieli też radni i członkowie zarządu z PSL – Beata Augustynek i Hubert Wiciński, którzy na komisjach wstrzymali się od głosu. Ale w przerwie dostali podobno reprymendę od Deniszczuka i podczas sesji głosowali tak, jak życzył sobie tego starosta.

Ostatecznie z 19 radnych obecnych na sesji 16 głosowało za przekazaniem miliona złotych miastu na inwestycję. Troje radnych z G9 wstrzymało się od głosu.

W nieoficjalnych rozmowach radni przyznają, że starosta przeszarżował. Chcąc przejąć pomysł Łopackiego, wyskoczył z nieprzemyślaną obietnicą pokrycia kosztów generalnego remontu całej „podkowy”, licząc, że będzie kosztować najwyżej 200-300 tys. zł. A że zrobił to publicznie przy wojewodzie i prezydent, to teraz prośbą i groźbą przekonywał swoich radnych, by jakoś wyjść z tego z twarzą. Interesanci korzystający z licznych instytucji i prywatnych firm, które mieszczą się w gmachu na pewno ucieszą się z remontu. A dodatkowe miejsca parkingowe, czy będzie ich 30 czy – tak jak przekonuje Łopacki – aż 70 uporządkują chaos przed największym chełmskim biurowcem. O ile nie zostaną zajęte przez urzędników pracujących w budynku… Bogumił Fura