Śmierć wśród toastów

Dlaczego doszło do tragedii na „domówce” przy ul. Oratoryjnej w Lublinie, stara się wyjaśnić prokuratura. Podczas imprezy jeden z uczestników spadł z balkonu, z wysokości 7. piętra i poniósł śmierć na miejscu.


– Jeszcze jest za wcześnie na wskazywanie przyczyn tragedii. Śledczy przesłuchali już uczestników imprezy, sprawdzają również inne okoliczności, mogące mieć wpływ na przebieg zdarzenia. Kluczowe w tej sprawie będą wyniki sekcji zwłok, poznamy je za około dwa tygodnie – mówi prokurator Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Do tragedii doszło ok. wpół do pierwszej w nocy z ubiegłej soboty na niedzielę. W jednym z mieszkań na 7. piętrze trwała towarzyska impreza, w której uczestniczyło kilku mieszkańców Lublina. Pito alkohol. Uczestnicy nie pamiętają dokładnie kiedy jeden z nich wyszedł na balkon. Wkrótce mieszkańców parteru i pierwszego piętra obudził odgłos potężnego uderzenia. 27-latek spadł z balkonu wprost na platformę dźwigową, służącą robotnikom prowadzącym prace termoizolacyjne w tym bloku.

Nie było szans na uratowanie mu życia. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon na skutek urazów wielonarządowych. Czy był to nieszczęśliwy wypadek? Czy nie było w tej tragedii udziału osób trzecich? Czy zdjęcie barierek ochronnych na balkonach, czas remontu miało wpływ na to, że doszło do nieszczęścia? W jaki sposób firma remontowa zabezpieczyła teren prac? Odpowiedzi na te pytania wymagają szczegółowego postępowania.

Do sprawy wrócimy. LT