Spór trwa, potrzebny mediator

Rokowania w sprawie podwyżek dla pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Chełmie, pomiędzy Polską Federacją Związkową Pracowników Socjalnych i Pomocy a dyrektor MOPR i przedstawicielami chełmskiego ratusza, zakończyły się rozczarowaniem związkowców. Spór zbiorowy trwa i potrzebny będzie mediator.

28 stycznia br. Polska Federacja Związkowa Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej z siedzibą w Warszawie, która zrzesza także związkowców chełmskiego MOPR, wystąpiła z pismem do Anny Szalast, dyrektor MOPR w Chełmie, żądając podwyżek dla pracowników tej placówki. Bartłomiej Gostomski, wiceprzewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej, uzasadniał, że uposażenie pracowników chełmskiego MOPR jest bardzo niskie (MOPR zatrudnia 130 osób, z czego aż 74 proc. z nich ma uposażenie zasadnicze na poziomie minimalnego wynagrodzenia). Federacja postulowała o podwyżkę 1500 zł dla każdego pracownika MOPR, dając dyrektor Szalast czas na ustosunkowanie się do tego do 14 lutego br.

Dyrektor chełmskiego MOPR na naszych łamach tłumaczyła, że MOPR to jednostka organizacyjna miasta, realizująca jego zadania w oparciu o przyznany limit budżetowy. Z kolei w mieście zapewniali, że analizują wysokości uposażeń pracowników jednostek podległych „w celu podjęcia ewentualnej decyzji o zwiększeniu planów budżetowych instytucji, a tym samym podniesieniu uposażeń”. W odpowiedzi na pismo związkowcom wysłano zaproszenie na 8 marca na rozmowy do chełmskiego ratusza, a konkretnie na rokowania przy udziale przedstawicieli miasta w zakresie zgłoszonych żądań. Związkowcy poinformowali, że w sytuacji, gdy nie uwzględniono ich postulatów płacowych wchodzą w spór zbiorowy z MOPR.

O jego powstaniu powiadomiono też, zgodnie z przepisami, Okręgowy Inspektor Pracy w Lublinie. W ubiegłym tygodniu w chełmskim magistracie odbyły się rokowania z przedstawicielami związkowców, w tym m.in. B. Gostomskim, a także dyrektor Szalast i Dorotą Cieślik, zastępcą prezydenta Chełma. Powiedzieć, że rokowania nie poszły po myśli związkowców to tak, jakby nie powiedzieć nic. Związkowcy byli rozczarowani i zbulwersowani. Podczas spotkania wskazywali na dysproporcje pomiędzy zarobkami pracowników MOPR i ratusza, w którym – jak wskazują – tylko nieliczna grupa ma uposażenie zasadnicze na poziomie minimalnego wynagrodzenia, w przeciwieństwie do pracowników MOPR.

– Mieliśmy nadzieję, że wypracujemy na tym spotkaniu wspólny kompromis, ale nic takiego nie nastąpiło, bo nie padły żadne propozycje do zaakceptowania przez nas – mówi B. Gostomski. – Bardzo jesteśmy rozczarowani. Sporządzamy protokół rozbieżności i przechodzimy do etapu mediacji. To oznacza, że będzie wyznaczony mediator, a koszty tej mediacji strony sporu będą pokrywać po połowie. Jeśli zajdzie taka konieczność będziemy manifestować, protestować, strajkować. Naprawdę, rzadko zdarza się ośrodek pomocy społecznej w naszym kraju, w którym trzy czwarte załogi ma uposażenie zasadnicze na poziomie minimalnego wynagrodzenia.

Oto komentarz, który otrzymaliśmy w tej sprawie z ratusza: „8 marca odbyły się rokowania pomiędzy Polską Federacją Związkową Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej a MOPR przy udziale Miasta Chełm. Stronom nie udało się osiągnąć porozumienia, w związku z czym dalsze negocjacje będą prowadzone przy udziale mediatora wyznaczonego przez ministra pracy, rodziny, pracy i polityki społecznej”. (mo)