Stówa za jazdę po chodniku

Generalna zasada brzmi: rowerem po chodniku jeździć nie wolno. Ci, którzy jej nie respektują, muszą liczyć się z mandatem. I tłumaczenie, że to ze względów bezpieczeństwa nie przejdzie.

18-latka jechała ulicą Lubelską z osiedla Zachód do aquaparku.
– Było kilka minut po 15. Godziny szczytu. Nie sposób o tej porze jechać rowerem ulicą. Zresztą, można się narazić nie tylko na złowrogie spojrzenia kierowców, bo przecież droga jest tylko dla nich, ale też na niebezpieczeństwo – mówi pani Bożena, matka 18-latki. – Córka próbowała to wytłumaczyć policjantom, którzy ją zatrzymali. Nie pomogło. Dostała mandat 100 zł. To absurd, żeby egzekwowanie przepisów, było ważniejsze niż bezpieczeństwo – kwituje.
Podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie, przypomina, że przepisy są właśnie po to, aby chronić bezpieczeństwo. Czyje? Pieszych.
– Rowerem po chodniku jeździć nie wolno. Od tej zasady istnieją trzy wyjątki. Rowerzysta może jechać po chodniku, gdy jedzie z dzieckiem do lat dziesięciu, podczas złej pogody lub gdy są spełnione jednocześnie trzy warunki: chodnik ma co najmniej dwa metry szerokości, ruch na jezdni jest dozwolony z prędkością ponad 50 km/h (w terenie zabudowanym) i brakuje oddzielonej drogi dla rowerów – tłumaczy.
E. Czyż dodaje, że każda osoba ukarana mandatem, jeśli uważa, że nie popełniła wykroczenia, ma możliwość odmowy jego przyjęcia. (mg)