Szkolne ściąganie trafiło do rady gminy

Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Hańsk najwięcej czasu zajęło radnym rozpatrzenia skargi na dyrektor miejscowej szkoły. Rodzice jednego z uczniów poskarżyli się, bo jeden z nauczycieli zabrał i przedarł kartkę, na której klasówkę pisała ich pociecha. I choć już wcześniej zostali za to przeproszeni, chcieli, by wobec pedagoga i dyrektor placówki wyciągnięto konsekwencje.

Radni z Hańska debatowali nad skargą na dyrektor miejscowej szkoły Barbarę Wilgocką. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, w końcu skargi są solą samorządowego życia, gdyby nie jej przedmiot – przedarcie przez nauczyciela kartki, na której klasówkę pisał jeden z uczniów. Jego rodzice uznali, że nauczyciel zachował się niepedagogicznie, ich dziecku stała się krzywda, szkoła „nie zapewnia bezpiecznych warunków pracy” oraz „odpowiedniego nadzoru nad dokumentacją szkolną”.

Skarga trafiła najpierw do dyrektor szkoły, która potraktowała ją z pełną powagą i przystąpiła do jej wyjaśnienia. Z relacji obwinianego nauczyciela wynikało, że uczeń ściągał na klasówce mimo kilkukrotnego zwrócenia mu uwagi, że pracę należy pisać samodzielnie. Uczeń miał sobie nic z tego nie robić, więc nauczyciel zabrał mu kartkę z klasówką i ją przedarł. Szkoła uznała, że nauczyciel zachował się nieodpowiednio i przeprosiła rodziców. To samo zrobił nauczyciel, a uczniowi umożliwiono ponowne napisanie sprawdzianu. Kiedy wydawało się, że jest już po sprawie, bo przecież nic aż tak wielkiego się nie stało, okazało się, że dla rodziców ucznia to za mało.

Do wójta wpłynęła oficjalna skarga i trzeba było skierować ją na komisję skarg i wniosków rady gminy, a następnie na sesję. Ostatecznie radni ją odrzucili, uznając, że oczywiście taki incydent nie powinien mieć miejsca (nie brakowało opinii, że kiedyś robienie z takiej sprawy oficjalnej afery byłoby nie do pomyślenia), ale przeproszenie rodziców i ucznia przez szkołę i nauczyciela i możliwość ponownego napisania sprawdzianu jest właściwym załatwieniem sprawy i nie ma podstaw, by wyciągać wobec nauczyciela czy dyrekcji szkoły jakieś konsekwencje. Czy zawarte w uzasadnieniu uchwały argumenty usatysfakcjonują skarżących i będzie można zapomnieć o sprawie? Niekoniecznie – jak się dowiedzieliśmy – skarga trafiła również do Kuratorium Oświaty, które dopiero ją analizuje. (bm)