Mieszkał daleko i nie był zmotoryzowany, więc żeby dostać się do sklepu czy rodziny, szedł skrótem przez rzeczkę. Spadł z drewnianej kładki, jego dryfujące po Mogilance ciało znalazł szwagier.
Kolejna tragiczna śmierć w powiecie chełmskim. We wtorek przed południem (około godziny 11, 25 stycznia) mieszkaniec gminy Siedliszcze ujawnił zwłoki swojego szwagra w rzeczce Mogilance na terenie Majdanu Zahorodyńskiego.
Wszyscy wiedzieli, że mieszkający samotnie 50-latek, korzystając z prowizorycznej kładki na rzeczce, skracał sobie drogę do sklepu czy rodziny. Robił tak od dawna. Pech chciał, że mężczyzna najprawdopodobniej ześlizgnął się i wpadł do wody. Możliwe, że zasłabł. Utopił się w rzece Mogilance, która w tym miejscu ma głębokośc około metra. Dokładne okoliczności jego śmierci nie są jeszcze znane, niemniej obecny na miejscu zdarzenia prokurator przyjął, że był to tragiczny wypadek i do śmierci mężczyzny nie przyczyniły się osoby trzecie. Ciało 50-latka, który ostatni raz widziany był dwie doby wcześniej, zostało zabezpieczone i przewiezione do prosektorium. (pc)





























