Twoje radio od 70 lat

Jubileuszowa gala Radia Lublin w wypełnionej po brzegi sali CSK

Kierowca włącza je automatycznie – bo to pasażer, towarzysz podróży. Podczas słuchania niweluje samotność, jest megapożyteczne, umila nam życie. Tak jawi się rozgłośnia regionalna Radia Lublin, która dokładnie 20 września skończyła 70 lat. Jubileusz fetowano w Centrum Spotkania Kultur, a dzień wcześniej pracownicy RL odebrali odznaczenia i nagrody.

Pierwszy sygnał Radia Lublin popłynął w eter 20 września 1952 roku. Program lokalny trwał początkowo 45 minut na dobę. Dopiero 10 stycznia 1994 roku rozgłośnia zaczęła nadawać program całodobowy. I tak trwa do dziś. To tzw. nadawca publiczny, który ma pełnić misję społeczną: ta uwzględnia rzetelną i obiektywną informację, ważne treści edukacyjne – np. związane z sytuacją epidemiczną, propozycje wysokiej kultury, jakościową muzykę i rozrywkę.

Czy tak jest w istocie, należy pytać opinię publiczną. Pobieżna obserwacja mówi nam, że Radio Lublin znajduje duże uznanie w społeczności lokalnej. I dziś radio oznacza już nie tylko brzmienie słów czy muzyki. Liczy się też obraz. Stąd portal internetowy RL i witryna na Facebooku. Rozgłośnia ma też drugą, młodzieżową twarz – Radio Freee.

Technicznie, technologicznie w ciągu 70 lat zmieniło się tu dosłownie wszystko. Radio „przeżyło” różne nośniki dźwięku: dyski i taśmy magnetyczne, magnetooptykę, aż po zapis cyfrowy. Rewolucję sprawiła płyta CD, acz długo jeszcze w radiu grano muzykę i audycje rejestrowane na taśmach. Wciąż istnieje w rozgłośni 40 tys. szpul z owym dźwiękiem – wspominają starsi pracownicy Radia Lublin, świadkowie owych przemian technicznych. Łącznie RL zatrudnia blisko 100 osób.

Wyzwaniem i sztuką było siedzieć przy specjalnym stole i samemu montować audycje z szeregu taśm. Tak właśnie „sklejała” programy dziennikarka Radia Lublin Grażyna Lutosławska: – Pracowałam w czasach, kiedy nie było komputerów. Moje audycje, reportaże moich kolegów powstawały na taśmie. Nie było w nich żadnego znaczka czy wskaźnika, w której chwili należy uciąć ją nożykiem, dokleić drugą. Potrzebne były ucho, oko i intuicja, by między słowami zachować spację. To naprawdę wymagało umiejętności – przyznaje autorka setek audycji. Dziś pracuje na montażówce cyfrowej, w komputerze o bardzo wielu możliwościach. To zasadnicza przemiana technologiczna.

Są i inne zmiany…

W sferze słowa nad dziennikarzami i prezenterami pracuje od wielu lat Barbara Michałowska-Rozhin: – Tłumaczę im, że mówienie potoczne jest zupełnie czym innym niż mówić profesjonalnie, tak jak w radiu. Trudno dziś o dobrą dykcję jaka jest tu potrzebna, więc trzeba włożyć więcej pracy w szkolenie dziennikarzy radiowych. Obecnie nawet drobne wady wymowy są dopuszczalne, kiedyś to było niemożliwe. By dziś nawiązywać kontakt ze słuchaczami, język radiowy musi być zbliżony do mowy potocznej, a nie jakiś wydumany, uroczysty. Jednak trzeba wyrażać się poprawnie i starannie, co świadczy o docenianiu odbiorcy, jego potrzeb. Pracują na to redakcje: informacyjna, muzyczna, sportowa, reportażowa, nowych mediów.

– Bardzo dużą wagę przywiązujemy by nie było tak, że coś wpada jednym uchem, a drugim wypada – by coś po naszej audycji czy muzyce zostało. To sztuka dźwięku, którą nasi dziennikarze muszą co dzień doskonalić – mówi Małgorzata Piasecka, redaktor naczelna Radia Lublin. Bo, jak podkreśla, można robić najwspanialsze audycje, ale gdy znajdą się w złej zapowiedzi, kiepskiej muzyce, to i tak nie będą mieć swej wartości. Bardzo ważne jest w radiu by nadążać za myśleniem słuchaczy – obrazem. Bez obrazu nie da się dziś żyć, to przecież znak nowych czasów. W tym celu ponad 10 lat temu RL uruchomiło https://radio.lublin.pl, gdzie zaczęto umieszczać zdjęcia i filmiki.

– Ja, przy okazji jubileuszy zawsze myślę o przyszłości. Radio się nie starzeje, będzie zawsze towarzyszyć ludziom wówczas, gdy nie mogą posłużyć się wzrokiem – twierdzi Naczelna rozgłośni.

Co w warstwie muzycznej?

– Kiedyś graliśmy z płyt winylowych, z płyt kompaktowych, z kompakt-singli – mówi szef muzyczny Radia Lublin, Wiktor Jachacz. – Obecnie weszły MP3 czy wave, raczej więc z tego gramy. Nie jest to dobre dla prezentera, gdyż muzykę dostaje wirtualnie – a przed laty pachniały płyty, czytało się okładki. Dziś jest to po prostu praca z komputerem, dlatego duch muzyki trochę tu jakby zanika. Lecz nie zmieniło się to, że w Radiu Lublin stawiamy na mniej znanych artystów. Tak czynił red. Jerzy Janiszewski. Promował twórczość wykonawców, którzy nie byli na topie, a grali bardzo wartościową muzykę. Jego śladem zaczęliśmy promować muzyków z Lubelszczyzny za sprawą audycji „Lublista”.

– W muzyce nadawanej przez Radio Lublin zawsze wyznacznikiem była i jest jakość. Wierzę, że potrafimy zatrzymać słuchacza starannym doborem utworów. Nie zamykamy się w muzycznym skansenie jak stacje profilowane, nie podajemy bezmyślnej popowej papki, na modłę stacji komercyjnych. Już sama ilość utworów w muzycznej bazie RL bije na głowę konkurencję – mówi red. Paweł Błędowski, prowadzący audycję „Wydział Muzyki” w każdą środę. I potwierdza, że RL wyciąga rękę do młodych, zdolnych artystów, czego dowodem jest projekt „Studio Lublin” – wystartowało w lipcu 2021, a ma już na koncie 12 wydanych płyt (EP) z materiałem audio i video. To dla początkujących autorów piosenek znakomity punkt wyjścia do rozwoju talentu, artystycznej drogi. Mogą działać w nowocześnie wyposażonym studiu, oferującym opiekę artystyczną, realizacyjną i producencką. To przedsięwzięcie nie mające precedensu w polskiej radiofonii.

W RL słyszymy nagrania wielkich, uznanych wykonawców – i nie są to ograne ich przeboje. Wielbiciele konkretnych gatunków muzyki też znajdą u nas coś dla siebie – to dzięki audycjom autorskim, które prowadzą znawcy: Wiktor Jachacz – „Noc Aligatorów”, Andrzej Matyaszewski – „Najlepsze z Najlepszych”, Magda Fijałkowska przywołująca w niedziele „Jazz a Vu”, Marcin Puszka – folkowy „Kołowrót”, Karol Furtak – „Meloman” o klasyce muzyki czy Aya Al Azab – „Aya Blues”, oaza tego gatunku w piątkowy wieczór.

Czym jest radio?

Analizuje to rozmówczyni rozgłośni RL, prof. Grażyna Stachyra, medioznawca z Wydziału Politologii i Dziennikarstwa UMCS. Jej zdaniem, radio od początku było medium demokratyzującym i egalitaryzującym – mogli go słuchać nawet analfabeci. Radio lokalne pełniło ważką funkcję informacyjną – bodaj każdy chce znać sprawy dziejące się w otoczeniu. Z biegiem czasu kształtuje się jego funkcja edukacyjna i rozrywkowa, sportowa.

W latach 50-60. pełniło rolę tuby propagandowej miejscowych włodarzy, miało za cel integrować społeczność lokalną. Informacja miała przekaz jednokierunkowy – wyłączając korespondencję listową, z czasem telefony do redakcji.

Interaktywne radia, tzw. słuchacz na antenie pojawia się w latach 70. Z czasem ów głos odbiorców lokalnego radia staje się coraz bardziej istotny. Jest inkluzywne – włącza ludzi w podejmowane sprawy, idee. Wnosi też do domów „kaganek” oświaty i kultury – dodaje ekspertka. Później, jako medium regionalne przyczynia się do budowy wspólnoty, tożsamości tych, którzy na Lubelszczyźnie chcą mieć udział w kulturze. Tworzy się tu zbiorowość lubliniaków współodczuwających wrażenia, zdarzenia w trakcie transmisji np. koncertów, uroczystości.

To medium pokazuje jak zmienia się świat. Od czasu przemian w latach 90. radio publiczne musi konkurować ze stacjami komercyjnymi. Szybko reagując na bieżące sprawy, np. interwencyjne, załatwia żywotne potrzeby ludzi i tym wygrywa z innymi rozgłośniami.

Z badań wynika, że dziś radio wydatnie przełamuje samotność – nie gwarantują tego „lajki” czy wpisy na „fejsie”, a audycje z udziałem słuchaczy. Bywa że potrzebujemy coś, co nas pociesza, wspiera jako głos, odbierany na żywo.

Czy radio ma wady? Tak, utraciło swą niezwykłość i siłę wpływu – tzw. broadcast. Poprzez wpuszczenie radia do Internetu, przez system tzw. podcastów zyskujących na popularności, nastąpił rozdział autor-nadawca od produktu-audycji.

Gala (muzyki) wieńczy dzieło

19 września na uroczystości w wielkim studiu Radia Lublin jego pracownicy otrzymali odznaczenia państwowe z rąk wojewody lubelskiego i marszałka województwa lubelskiego. Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Srebrny Krzyż zasługi odebrała red. Małgorzata Piasecka, kilkanaście osób Krzyże Zasługi różnych barw, kilkadziesiąt Medale za Długoletnią Służbę. Z kolei Złote Megahertze to sposób uhonorowania osób i instytucji, dzięki którym rozwija się RL.

Galę w CSK 20 września wypełnił występ Krzysztofa Cugowskiego oraz jego mistrzów gitary. Byli to: Dariusz Kozakiewicz, Jacek Królik, Robert Kubiszyn, Marek Raduli, Ryszard Sygitowicz. Cugowski z Radiem Lublin jest związany od ponad pół wieku: w studiu nagrań im. Budki Suflera powstały największe śpiewane przez niego przeboje, w tym „Twoje radio”.

– Ten wieczór to kulminacja wszystkich wydarzeń, które od dłuższego czasu towarzyszyły nam podczas obchodów 70-lecia Polskiego Radia Lublin – twierdzi prezes lubelskiej rozgłośni Mariusz Deckert. – Koncertem tym chcemy uczcić wszystkie rzeczy, które miały miejsce przez cały czas jego rozwoju. Bo mija dokładnie 70 lat, gdy w eter po raz pierwszy padły słowa „Tu Polskie Radio Lublin” wypowiedziane przez nieodżałowanego redaktora Adama Tomanka.

Marek Rybołowicz