Ucho prezydenta, czyli chełmska szopka noworoczna

Śnieżek pada, mrozik skrzeczy,
Psioczą starsi, grzęzną dzieci.
A tam w zaspie, przycupnięty,
Siedzi Jakub przemarznięty.­­
Rządzi przecie on tym miastem,
Ale teraz i tymczasem,
Trzęsie się jak liść topoli.
Co mnie czeka? Co zaboli?
Wioską będzie czy stolicą
Miasto z białą niedźwiedzicą
czy też misiem białym w herbie…
Co to będzie? Czy ja zdzierżę?
Ucho muszę ja nadstawić,
Wieści złowić i przetrawić.
Cudna będzie ta kadencja?
Czy anarchia, dekadencja?
Ciekawość aż ze mnie bucha,
Ludu Chełma zatem słucham.
Śmiało! Zaczynajcie, proszę!
Ja dołożę swe trzy grosze…

Stary Rok 2018
na pożegnanie:
Przyszedł Nowy Rok ze wschodu
i napełnił Chełm nadzieją.
A w tym grodzie nad Uherką
dziwy, dziwy się tu dzieją!
Ponoć miasto to czerwone
(PKWN – soviet zone),
ale PiS ma prezydenta!
A. Fisz do historii wzięta.
Słuchaj zatem, Roku Nowy,
Wielu tutaj ma ból głowy.
Stara gwardia w niebyt paszła.
Teraz era jest Banaszka…

Nowy Rok 2019:
Coś słyszałem o Jakubie,
że go cały rząd popierał.
Wszystko gładko obiecywał
i namawiał. I Chełm wybrał…
Teraz czeka, tak jak Zamość,
(gdzie PiS także rządy ma),
na spełnienie tych obietnic,
a szczególnie, zwłaszcza na:
Autobusy gratisowe,
dla każdego pracę dobrą
i miasteczko też medyczne
I ulice równe, śliczne…

Agata Fisz, radna,
była prezydent Chełma:
To młodzieńcze są marzenia,
lecz Chełm nie tym się odmienia.
Pokazałam wam, rodacy,
że efekty są od pracy.
Kto zaś tyle wam przyrzeka,
Mówi, że raj was tu czeka,
to po prostu se żartuje,
zwodzi, buja i czaruje.
Wszystko można wszak obiecać,
Zwłaszcza przy tak mocnych plecach.
Zobaczycie, mówię wam,
Nierealny PiS ma plan.

Jakub Banaszek,
prezydent Chełma:
Coś obiecać jeszcze chciałem.
Co? Sam już zapomniałem.
Lecz kadencja trwa lat pięć,
Na dwie zatem mam ja chęć.
Rządzić będę całe lata
I pomoże w tym Beata.
Przyda się Chełmowi lifting.
Zaraz zwołam o tym briefing.
A na szybko, na gorąco,
tę ripostę teraz dam:
Forsy w miejskiej kasie szukam,
lecz o pustkę ciągle pukam.
Droga pani poprzedniczko…

Agata Fisz:
…chwyt to przecież pod publiczkę!
Miasto kwitło jak bzu kiść
i do przodu miało iść!
Cóż się stało, cóż się stało,
że pieniędzy jest tak mało?
A mówiłeś pan z mównicy:
Będzie kasa ze stolicy!
Kto tak mamił, kto tak nęcił,
Że aż naród się zniechęcił,
mi kadencji nie dał czwartej…
Obietnice te są żartem!
Głowy niech pan nie zawraca!
Gdzie free bilet? Lepsza praca?
Albo tunel pod torami?
Albo wiadukt pod gwiazdami?

Jakub Banaszek:
Słowa ostre, że cho cho!
Ale zaraz – jak to szło?
W naszym Chełmie będzie cacy.
Tysiąc miejsc powstanie pracy.
W strefie biznes kwitnąć będzie,
Gdy Fisz pani na urzędzie.
A czy wyszło? Się udało?
Pracy tutaj wciąż jest mało!
Ludzi ciągle tu ubywa,
Z zagranicą komitywa!
Tam chełmianie wciąż pracują
i decyzji nie żałują!
Rozumiem tę emigrację,
Fisz zrobiła tu stagnację.
Miasto trzy kadencje spało.
Coś zrobiła? Bardzo mało!
Ja to zmienię!
Wrócą wszyscy!
Miasto wnet się oporządzi!
Nasz kochany Chełm porządzi!

Krzysztof Grabczuk, radny sejmiku wojewódzkiego, były wicemarszałek województwa:
Zaraz, zaraz, prezydencie,
Nie za duże to przegięcie?
„Kocham Chełm” to moje hasło!
Choć ostatnio ciut przygasło.
W województwie działam sporo,
bo tam chętniej mnie wybiorą.
Perspektywy widzę piękne
– prymat PiS-u wkrótce pęknie.
A o chełmskie sprawy dba,
ten co zawsze paczkę ma,
Ekstra dzieciom da podarek –
młodszy brat mój, Darek!

Dariusz Grabczuk, wiceprzewodniczący rady miejskiej w Chełmie:
Jasne, jasne, bracie. Czuwam!
Miejsce dla nas tu wykuwam.
Jestem bardzo zgodny gość,
Choć zarzucić może ktoś
I zawołać całym gardłem,
że Agatę Fisz poparłem.
Ja poparłem? W tamtym czasie?
Literówka była w prasie!
Redaktory się napiły
i reklamę przestawiły.
I niech do mnie nikt nie fika,
bo to media dały byka!
A rzeczowo i poważnie,
z całą mocą i odważnie:
Ja Chełm kocham, jak mój brat.
Z pracy w radzie jestem rad.
Prezydentem kiedyś będę,
lecz na razie tu przysiędę.

Beata Mazurek,
wicemarszałek sejmu:
Panie Darku, panie Darku,
proszę chodzić jak w zegarku!
Ja na wszystko mam tu oko,
Więc nie skoczysz za wysoko!
A jak skoczysz, to przepadłeś!
Śliwką w kompot cały wpadłeś!
I brat Krzysztof nie pomoże,
No bo cóż on teraz może?

Longin Bożeński, przewodniczący rady
miejskiej w Chełmie:
Ja też nosa przytrę temu
wiceprzewodniczącemu!
Ale teraz to zostawię,
Cytat z prasy was ubawi:
„Znów się dzisiaj nie wyspałem,
bo telefon w nocy miałem.
Pan prezydent do mnie dzwonił,
spod kołderki mnie wygonił.
Że piaskarki niby stoją,
Że się zimy nas nie boją,
Że dróg naszych nie solimy,
Odśnieżania nie robimy!”

Jakub Banaszek:
To historia jest zamierzchła,
Jakby z czasów króla Ćwieczka.
Już prezesów wymieniłem
albo tak ich wystraszyłem,
Że się sami pozwalniali,
Co się im wszak bardzo chwali.
Bo gdy jest zaufania utrata,
To nie masz w prezesie brata!

Beata Mazurek:
A żaden prezes się nie pochorował?
Na L4 nie zrejterował?
I bierze co miesiąc sianko,
Chociaż chory na kolanko?

Krzysztof Grabczuk:
Z chorych nie ma co dworować,
Lepiej na złe się przygotować.
Gdy prezydentem mnie wybrano,
Serce mi zaszwankowało.
Dziś mi mówią: to był blef.
Żem był silny tak jak lew.
Ale w starciu z chełmską bidą,
Wszyscy do lekarza idą.

Jakub Banaszek:
Przez skórę czuję to także,
Już nie jestem tak odważny.
Jak wypełnić obietnice?
Może zająć okolicę?
Do Chełma parę gmin się włączy,
A wójtowie – jak zajączki –
Na zieloną trawkę hyc!
Będę ich budżety strzyc.

Wiesław Kociuba,
wójt gminy Chełm:
Hola, hola, prezydencie,
Chyba będzie małe spięcie.
Pan szykujesz się na gminy?
Już robimy groźne miny.
Piędzi ziemi nie oddamy,
My tu asfalt wylewamy,
Dróg tu tyle, że ból głowy
A pan idziesz na gotowe…
Może zerknąć trzeba dalej,
Siądź pan sobie, drinka nalej,
Choć tam dróżka taka cienka,
Weź tę gminę – to Dubienka!

Krystyna Deniusz-Rosiak,
wójt Dubienki:
U nas bieda! Co pan pleciesz?
To są jakieś bzdury przecież!
Tu, w Dubience, to jest żałość,
Ciężko budżet dopiąć w całość.
Lecz spokojnie moi mili,
Ja nie tracę ani chwili,
Bankiem lata zarządzałam
i fachowcem tam zostałam…

Waldemar Domański,
były wójt Dubienki:
Kryśka, słuchaj, powiem szczerze,
Bankierowi ja nie wierzę.
Ale ludzie zaufali,
Doczekamy się skandali…

Joanna Jabłońska, wójt Leśniowic:
Skandal to jest w Leśniowicach,
Nie jest winna opozycja,
Lecz byłego wójta plany,
Co milionów wymagają.
Budżet nam się domknąć nie chce,
Więc do banku zaraz lecę.
Wezmę na deficyt kredyt,
Wójcie były, idź pan w niebyt!

Zdzisława Deniszczuk,
wójt Wierzbicy:
Kredyt także jest dla ludzi,
Nie chcę tutaj długo nudzić,
Ja dwie bańki w banku wzięła
I ekswójta wyprawiła!
Stówa mu się uzbierała,
Na odchodne dać musiałam.
Przy okazji także sobie.
Rzepkę nieźle się tu skrobie.
Wezmę za lata mej harówki
Szesnaście tysięcy jubileuszówki.

Piotr Deniszczuk, mąż Zdzisławy, starosta chełmski:
Nieźle grosi moja żona,
Bo przeze mnie nauczona,
Że się kasa musi zgadzać.
Trza kieszeni swej dogadzać!
Przy okazji powiem wam,
Że dylemat teraz mam.
Wójtów przecież temperuję,
Ale w domu ustępuję.
Droga matka moich dzieci,
Każe mi wynosić śmieci…

Zdzisława Deniszczuk:
Piotrze, mężu, mój starosto,
Po co zaraz aż tak ostro?
Posłuszny mi pozostaniesz,
Bo obiadu nie dostaniesz!
Słuchaj swojej połowicy!
I inwestuj, tu – w Wierzbicy,
Wiem, co dobre jest dla gminy,
Nie rób takiej smutnej miny!

Hieronim Zonik,
burmistrz Siedliszcza:
A ja się na Deniszczuka gniewam
I na powiatówki nie dam.
Co prawda w koalicji z nim byłem
I większość, co trzeba, zrobiłem,
Ale powiat z nim przegraliśmy,
PiS-owi hołdy składaliśmy,
Ale PiS wolał jego, nie nas.
G9, jak partyzant, idzie w las.

Stanisław Bodys, burmistrz Rejowca Fabrycznego:
Lepiej Deniszczuka nie zaczepiać,
Bo on umie się odszczekać.
Mnie syga na sesji i w prasie,
Co mu ślina na język przyniesie.
Przez to jego gadanie
Od kowala mogłem dostać lanie.
Trzeba się do roboty zabierać
I już głowy nie zadzierać

Tadeusz Górski,
burmistrz Rejowca
Po co zwady, po co kłótnie
Bierzcie przykład ze mnie, trutnie.
Ja się z Piotrem dogadałem.
G9 przegrało, a mi się wygrało.
Lepiej z jednym mocnym trzymać,
Niż się w słabiej grupie zżymać.
Gmina moja na tym zyska,
Zrobię dużo, bo jest kaska.

Dariusz Ćwir,
wójt Sawina
Oj, to tylko pozazdrościć.
Ja o wsparcie muszę prosić.
Pożyczek i kredytów wziąłem,
Że aż ledwo budżet spiąłem.
Większa bida jest, niż była
I rada dla mnie niemiła.
Na kogo zrzucę, gdy coś nie wyjdzie?
Jak nie podołam, uciekać przyjdzie…

Chór chełmian i mieszkańców powiatu chełmskiego:
W kółko wciąż historia ta,
Władza tylko o się dba!
Zmiany? Rozwój? Perspektywy?
Brzmi to nam jak inwektywy.
Robi się nam sieczkę w głowach,
Po wyborach plan się chowa,
W polityce wielkie pany,
A my ciągle bryndzę mamy.
Chełm nasz i okolica,
Chociaż wszystkich tak zachwyca,
Jak w przeręblu się wciąż kręci,
Wokół kast rządzących chęci.
Lata lecą, zastój stoi,
Władza ludu się nie boi.
Lecz my oręż na nią mamy,
Ją głosami ukarzemy!
Chyba że, mój Boże,
Władza wszystkim nam pokaże,
Że skutecznie, mądrze działa,
A nie ciągle daje ciała.
Obiecuje, ciągle gada?
No to dzięki – niech już spada!
Takiej władzy my te słowa:
Po wyborach będzie nowa!