Wietnamskim świnkom też nie odpuścili

Inspektorzy weterynarii wchodzą na podwórko i wybijają kilka świnek wietnamskich. Na nic lamenty – przepisy są bezduszne, ale trzeba ich przestrzegać. Walka z koszmarnym wirusem ASF powoduje masę absurdalnych sytuacji, które wcześniej wydawały się wręcz nierealne.

Świnki wietnamskie – niewielkie, sympatyczne zwierzęta. Hodowane nie dla mięsa, ale głównie jako atrakcja, np. w gospodarstwach agroturystycznych. Takie świnki często bywają ulubieńcami dzieci. W powiecie chełmskim też są pasjonaci, którzy zamiast pieska czy kotka wolą „milusińską” świnkę wietnamską. Ale odkąd szaleje wirus afrykańskiego pomoru świń, wszyscy hodowcy świń muszą przestrzegać restrykcyjnych przepisów. W tej sprawie zadzwonił do „Nowego Tygodnia” jeden z mieszkańców Rejowca Fabrycznego.

– Inspektorzy weterynarii przyjechali na jedną z posesji, aby przeprowadzić kontrolę w miejscu, gdzie hodowano świnki wietnamskie – opowiada nasz rozmówca. – Był problem z wpuszczeniem na posesję, więc wezwano policję. Zrobiło się zbiegowisko, powstał zamęt. Tyle problemów ludzie mają przez ten nieszczęsny wirus afrykańskiego pomoru świń…

Chełmscy policjanci potwierdzają, że zostali wezwani na miejsce. Tłumaczą jednak, że to rutynowe działanie, bo odkąd inspektorzy weterynarii przeprowadzają w powiecie chełmskim utylizację świń z ASF, asysta policji jest na porządku dziennym. Agnieszka Lis, powiatowy lekarz weterynarii w Chełmie, która była obecna w trakcie kontroli na posesji, gdzie hodowano świnie wietnamskie, wyjaśnia szczegóły.

– Stwierdziliśmy, że hodowla była nielegalna, to znaczy świnie wietnamskie nie były zarejestrowane i zgłoszone do odpowiednich służb – mówi A. Lis. – W tej sytuacji wydaliśmy zarządzenie o uboju tych zwierząt i zostało to wykonane. Świnie wietnamskie należą do świniowatych i w związku z ASF muszą być spełnione takie same wymogi, jak w przypadku innych zwierząt tego gatunku. Zostały pobrane próby do badań. Jeśli chodzi o obecność policjantów, to asystują oni nam w tego typu sytuacjach. Nie chodziło o to, że nie chciano nas wpuścić na posesję.

Wybicie kilku sztuk świń wietnamskich w Rejowcu Fabrycznym to pierwsza tego typu sytuacja w powiecie chełmskim. Walka z wirusem ASF tworzy mnóstwo absurdalnych, często dramatycznych sytuacji. Choroba pozbawia ludzi źródeł utrzymania i trudno się dziwić, że w trakcie utylizacji stad hodowcom czasem puszczają nerwy. Byli tacy, którzy przypłacili to zdrowiem i trafili do szpitala. Najgorsze, że wybuchają kolejne ogniska, a poprawy sytuacji nie widać. W powiecie chełmskim z powodu ASF wybito dotąd około 4300 świń. (mo)