Wójt gminy Dubienka chce ścigać autorów niepochlebnych wpisów na swój temat, które pojawiły się w internecie. – Ludzie mają prawo do oceny osób pełniących funkcje publiczne. A takie postępowanie to próba zamykania nam ust – uważa Jerzy Tokarski, administrator strony, na której pojawiły się komentarze. Ale wójt mówi, że atakowanie za wiek czy wygląd wychodzi poza wszelkie ramy.
Jerzego Tokarskiego odwiedziła niedawno policja w związku z postępowaniem prowadzonym na wniosek wójt Dubienki Krystyny Deniusz-Rosiak. Policja przepytywała Tokarskiego czy prowadzi stronę „Dubienka – the best”, czy posługuje się pseudonimem i czy jest autorem obraźliwych komentarzy dotyczących wójt.
– Byłem co prawda przesłuchiwany w charakterze świadka a nie podejrzanego, ale jednoznacznie odczytuję to jako próbę zamykania ust i walkę z krytyką – skarży się. – Jako obywatele, mieszkańcy gminy, mamy prawo a nawet obowiązek wyrażać swoje zdanie i wytykać różnego rodzaju nieprawidłowości czy marazm, bo naszym zdaniem źle się dzieje w Dubience. Ludzie mają prawo do oceny osób pełniących funkcje publiczne.
Przeciwko Tokarskiemu wójt już wcześniej zamierzała złożyć pozew o zniesławienie, ale ostatecznie tego nie zrobiła. Ale kolejna groźba i policyjne postępowanie najwidoczniej poskutkowało, bo na stronie w ostatnim czasie pojawia się mniej komentarzy bijących w wójt. Zapał autora opadł po tym gdy sam, również w internecie, stał się obiektem niewybrednych ataków.
– Powstały dwa profile, na których mnie atakowano, tworzono wierszyki, które miały mnie obśmiewać i znieważać – mówi Tokarski i przyznaje, że trochę zniechęciło go to do aktywności. – Przyświecał mi cel budowy społeczeństwa obywatelskiego. Sam byłem członkiem różnych organizacji społecznych i samorządowych i chciałem, żeby ludzie mieli możliwość i miejsce do wyrażania swoich opinii.
Okazało się, że kij ma dwa końce. A internetowa „wojenka” może wyjść do realnego świata.
– Tolerowałam to przez ponad trzy lata, ale w końcu miarka się przebrała – mówi Krystyna Deniusz-Rosiak, wójt Dubienki, która poczuła się urażona m.in. określeniami „babcia” i „babka”. – Bo skoro nie mam wnuków, to o co chodzi? O wiek, wygląd? Mam tyle lat ile mam i wyglądam tak, jak Bóg mnie stworzył. Nie będę pozwalała, żeby mnie ktoś za to atakował czy z tego szydził.
Policja nie dopatrzyła się znamion czynu zabronionego i zdecydowała o umorzeniu postępowania. Ale wójt za wygraną nie daje. – Chodziło mi przede wszystkim o poznanie autora komentarzy i gdy już wiem, kto nim jest, nie zamierzam odpuścić – zapowiada. – A ponieważ czas przedawnienia jest w tym wypadku bardzo długi, to zdążę wyciągnąć konsekwencje prawne. (bf)





























