Wybijają chore i zdrowe

W weekend pojawiło się kolejne ognisko afrykańskiego pomoru świń (ASF) w powiecie chełmskim. W Teresinie pod Białopolem wykryto dwie zarażone sztuki. Niewielkie stadko musiało zostać zutylizowane. Lekarzy weterynarii martwi ten przeskok ognisk między gminami. – Tempo przenoszenia wirusa jest zatrważające – mówią. Trwa ubój w największym gospodarstwie w Sawinie, ale nie jest związany z wirusem.

Masa padłych dzików, ogromna ilość wirusa w środowisku i trwające właśnie sianokosy sprzyjają rozprzestrzenianiu się wirusa ASF. W weekend przybyło kolejne, dziesiąte już ognisko w powiecie chełmskim. Tym razem w Teresinie w gminie Białopole. W piątek nad ranem lekarze weterynarii potwierdzili, że w próbkach pobranych od dwóch sztuk jest wirus. Niewielkie, na szczęście, stadko zostało zutylizowane. Ale lekarzy martwi pojawienie się wirusa w tej częci powiatu. – Tempo przenoszenia jest zatrważające i teraz ognisko pojawiło się blisko powiatu hrubieszowskiego – mówi Arnold Sawicki, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Chełmie.

Wcześniej wybito ogromne stada w Dobryłówce pod Dorohuskiem i Malinówce pod Sawinem. Cały czas trwa walka o ratowanie największego w regionie stada w Osowie (gm. Sawin). Przez koleje ogniska ASF rolnik z Osowy od tygodni nie może sprzedawać świń. W gigantycznym, liczącym już 10 tysięcy sztuk stadzie przybywają setki prosiąt tygodniowo. Brakuje miejsca na ich trzymanie. – Musimy przeprowadzać rozrzedzanie stada – mówi A. Sawicki. – Przerośnięte sztuki są ubijane i wywożone. Trzeba poświęcić część stada, żeby zrobić miejsce i ratować pozostałe zwierzęta. (bf)