Wykruszają się z PiS

Kolejni działacze PiS rezygnują z członkostwa w partii – mówi się nieoficjalnie. A w tle ma być niezadowolenie z tego, co dzieje się w powiecie chełmskim. – Dementuję te informacje. Nie ma odejść, poza pojedynczymi osobami, albo tymi, które i tak nie płaciły składek – zapewnia Jerzy Kwiatkowski, skarbnik PiS w powiecie.

Już w marcu informowaliśmy, że chełmski PiS traci szable. Z klubu radnych w powiecie odszedł wtedy Stanisław Sakowski. A potem on i niemal wszyscy członkowie PiS w kole terenowym w Sawinie złożyli legitymacje i odeszli z partii. Ostatecznym powodem miało być podejście PiS do powiatowej inwestycji w Wierzbicy, wykonanej na zlecenie starosty Piotra Deniszczuka. Remont drogi wykonano bez wiedzy i zgody rady powiatu. Za próbę jej wyjaśnienia odwołano komisję rewizyjną, której członkiem był także radny S. Sakowski.

Ale to raczej przelało tylko szalę rosnącej od dawna goryczy wśród działaczy PiS, którym niezbyt podoba się to, co dzieje się w powiecie. Niektórzy działacze uważają, że kosztem PiS w siłę rośnie powiatowe PSL. Bo PiS służy tylko do załatwiania dotacji na inwestycje, za które brawa zbiera starosta Deniszczuk.

Jerzy Kwiatkowski, wicestarosta chełmski i skarbnik PiS w zarządzie powiatu partii, bagatelizował odejście Sakowskiego i ludzi z Sawina.

– Tam w komitecie terenowym było kilkanaście osób, ale nie płacili składek, więc i tak nie byli członkami PiS. Niepotrzebny był tam konflikt z wójtem. Teraz trzeba to uporządkować i ułożyć. Uważam, że sytuacja się wyjaśniła i dobrze się stało -tłumaczył wówczas. Teraz mówi, że poza S. Sakowskim pozostali działacze jednak nie odchodzą. – Poprosili o spotkanie, wyjaśniliśmy sobie parę kwestii i zdecydowali się zostać – twierdzi. Miejsce szefa Komitetu Terenowego w Sawinie zajmie zapewne Dariusz Ćwir. Ale to oficjalnie może się dokonać przy okazji wyborów w partii, których terminu jeszcze nie ma.

Ale jak tłumaczyć kolejne odejścia? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że rozpada się koło PiS w Białopolu. Większość z ponad dwudziestu tamtejszych działaczy również zapowiedziało rzucenie legitymacjami. A powodem rezygnacji ma być m.in. przykrywanie przez PiS nieprawidłowości, do których dochodzi w powiecie. – Raczej o jednostkowe ambicje niektórych osób, które chyba liczyły na eksponowane stanowiska – twierdzi Kwiatkowski.

Z zamiarem odejścia noszą się też „członkowie” koła PiS w Dubience, które liczy 16 osób. Piszemy to w cudzysłowie, bo oni sami nie wiedzą, jaki jest ich status w partii. – Już półtora roku temu wysłaliśmy do zarządu partii w Chełmie pismo z pytaniem o to czy jesteśmy członkami PiS czy nie. Do dzisiaj nie dostaliśmy nawet odpowiedzi – mówili nam. – Nie pozostanie nam chyba nic innego jak gremialnie zrezygnować z członkostwa.

Kwiatkowski tłumaczy, że o przynależności do partii nie może być mowy, skoro nie płacili składek. – Ale o żadnym piśmie nie wiem, bo gdybyśmy je dostali, to na pewno stanęłoby na zarządzie i byłaby odpowiedź – twierdzi.

Ale dawni działacze mówią, że odkąd Beata Mazurek odeszła do Europarlamentu, to brakuje osoby, która trzymałaby ich drużynę w ryzach. Wcześniej już zapobiegała odejściom. – Teraz każdy myśli o sobie, a na tym, że PiS jest u władzy korzysta tylko garstka osób. Niektórzy z nich do partii zapisali się ledwie przed wyborami a starych działaczy, tych na dole, traktuje się jak piąte koło u wozu, więc nic dziwnego, że odchodzą – komentują. – Gdyby Beata Mazurek była na miejscu, nie dopuściłaby do tego, co się dzieje w powiecie. No bo jak to wygląda, że partia, która jest u władzy, traci radnych i trzeba sklejać jej struktury w terenie?

Inaczej uważa J. Kwiatkowski. – Jeśli chodzi o teren, to nic złego się nie dzieje – twierdzi. – Przybywa nam członków, chociaż nie bierzemy ludzi z łapanki. Deklaracji chęci wstąpienia do partii nam nie brakuje. Więc dementuję informacje, że PiS się sypie. (bf)