Z Kołacz na salony

Sylwia z Kołacz na trzy dni zamieniła się miejscami z Niką – gwiazdą ukraińskiej sceny muzycznej. Mieszkała w jej luksusowym apartamencie w Kijowie, jadła ostrygi, zaliczyła swój sceniczny debiut, a także klepała po pośladkach striptizera przebranego w strój policjanta… Z kolei dama Nika musiała m.in. wsadzić palce w nozdrza krowy. Dziewczyny były bohaterkami bijącego rekordy popularności programu telewizyjnego pt. „Damy i wieśniaczki. Za granicą”.

Sylwia z Kołacz (gm. Stary Brus), na co dzień studentka behawiorystyki zwierzęcej, była bohaterką popularnego programu telewizyjnego „Damy i wieśniaczki. Za granicą”. Założenie programu jest proste – dwie dziewczyny z diametralnie różnych światów zamieniają się miejscami na trzy dni i przez ten czas próbują wcielić się w życie tej drugiej. Pikanterii dodaje fakt, że jedna z nich pochodzi ze wsi i wiedzie skromny tryb życia, druga natomiast jest bogata, znana i opływa we wszelkie zbytki. Przy zamianie ról dziewczyny czeka oczywiście wiele wyzwań. Bohaterki odkrywają nieznany sobie świat, zmagają się ze słabościami oraz doświadczają licznych rozczarowań.
Nie inaczej było w przypadku Sylwii i Niki. Ta pierwsza musiała się zmierzyć ze światem zupełnie jej nieznanym, który na każdym kroku ocieka bogactwem i luksusem. W trakcie programu mieszkała w apartamencie w centrum Kijowa, gdzie jadła ostrygi, miała do dyspozycji gosposię i pobierała profesjonalne lekcje śpiewu. Z przyjaciółkami damy podziwiała występ striptizera przebranego za policjanta, którego odważyła się nawet klepnąć po tyłku. – We wsi nikt mi nie uwierzy, że to zrobiłam – śmiała się Sylwia. O wiele gorsze zadanie do wykonanie miała Nika, która w rodzinnym gospodarstwie Sylwii musiała się zmierzyć z urokami wiejskiego życia. Do jej zadań należało m.in. wyrywanie marchewki, czesanie konia czy podanie krowom witamin, co nastręczyło jej najwięcej problemów, bo musiała przy tym wkładać im palce w nozdrza. Wszystkie perypetie Sylwii i Niki można obejrzeć w telewizji TTV. (bm)