Zabił dwie dziewczyny. Trzecia w stanie krytycznym

Nocny dramat na drodze krajowej nr 12. Przez skrajną nieodpowiedzialność 22-letniego kierowcy BMW zginęły na miejscu dwie dziewczyny. Trzecia z nich walczy o życie w lubelskim szpitalu.

Do wypadku doszło w nocy z piątku na sobotę (27/28 kwietnia). Z Warszawy do rodziny w Strupinie Dużym (gmina Chełm) jechał 22-latek ze swoją dziewczyną, rówieśniczką. Młody kierowca BMW na wysokości Siedliszcza chciał wyprzedzić jadące przed nim dwa pojazdy – osobowe auto i ciągnik siodłowy bez naczepy. Rozpoczął manewr… na trzeciego. BMW 22-latka uderzyło z całą mocą w jadący od Chełma Fiat Cinquecento, którym podróżowały trzy przyjaciółki (20, 20 i 26 lat). Jechały na lotnisko.

Jedna z nich wybierała się za granicę, koleżanki miały ją odwieźć i pożegnać. O godz. 2:50 na drodze krajowej nr 12 czas zatrzymał się dla dwóch z nich. BMW z potężną siłą uderzyło fiata od strony kierowcy. Auto wyrzuciło do rowu. 20-latka, która kierowała fiatem, wypadła przez szybę. Jak mówią śledczy, bardzo możliwe, że w momencie upadku na ziemię, już nie żyła. Koleżanka, która siedziała za nią, również nie przeżyła wypadku.

– Do szpitala z obrażeniami ciała trafiła 26-letnia pasażerka z fiata i 22-letnia mieszkanka Grójca, podróżująca BMW. Na drodze krajowej przez kilka godzin były utrudnienia w ruchu. 22-letni mieszkaniec Warszawy, który kierował BMW był trzeźwy. Decyzją prokuratora została od niego pobrana krew do badań na zawartość alkoholu i narkotyków oraz zostało zatrzymane mu prawo jazdy – informuje st. sierż. Kamil Karbowniczek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

26-latka, która jako jedyna z trójki podróżującej fiatem przeżyła wypadek, trafiła do lubelskiej kliniki w bardzo ciężkim stanie.
Kierowca BMW zeznał śledczym, że gdy rozpoczął wyprzedzanie, dostrzegł przed sobą jedno światło i sądził, że z naprzeciwka nadjeżdża motocykl. Chciał uciekać, ale ponieważ nie było jak, pozostało mu liczyć na to, że się „zmieści”. Decyzją sądu trafił do tymczasowego aresztu na 3 miesiące. (pc)